Leaderboard


Popular Content

Showing most liked content since 02/23/17 in all areas

  1. 4 likes
    Przy dobrym wychowaniu każda rasa dogada się z każdą. Kluczem jest to abyś nadzorowała pierwsze spotkania i korygowała niewłaściwe zachowania. Pamiętaj że musisz kontrolować oba psy więc zanim się poznają poćwicz trochę z nowym domownikiem i upewnij się że drugi pies też cię słucha. Najszybciej zaprzyjaźnić psy podczas spacerów. Mam nadzieję że pomogłam
  2. 3 likes
    Szczepienie, szczególnie to pierwsze, to trudny moment. Wprowadzamy do organizmu patogeny (osłabione, ale jednak) i tuż po podaniu odporność szczeniaka może spaść dość znacznie. Dodatkowo, jeśli szczeniaki już wcześniej dostawały antybiotyk, to mogły być osłabione poprzednią chorobą i podanymi lekami, więc o taką reakcję było łatwiej. Pamiętaj także, że w tej chwili maluchy znajdują się prawdopodobnie w fazie tzw. luki immunologicznej - to znaczy, że ich własny układ odpornościowy działa bardzo kiepsko, jeśli w ogóle, za to przeciwciała dostarczone w mleku matki już wymierają; w takiej sytuacji maluchy są naprawdę bardzo narażone na wszelkie świństwa które próbują je zaatakować. Z czasem, gdy ich system odpornościowy zacznie pracować na pełnych obrotach, będzie zdecydowanie lepiej. Ale gwarancji nikt nie da Ja bym sprawdził przede wszystkim warunki utrzymania zwierząt. Jeśli mają ciepło i czysto, są zadbane i szczęśliwe, to widocznie hodowca miał akurat pecha z tymi krostkami, a reakcja po szczepieniu była pokłosiem poprzedniego zachorowania. Jeśli jednak zauważysz, że szczeniak lub jego rodzice wyglądają na zdenerwowanych, albo nie czują się swobodnie w miejscu w którym zostaną Ci pokazani (co świadczyłoby o tym, że nie są tam trzymane na stałe, a jedynie prezentowane), psiaki nie mają apetytu, są apatyczne albo zmęczone bez powodu, rodzice są zbyt chudzi albo zaniedbani..to poszukaj innej hodowli.
  3. 3 likes
    z tego co przeczytałam, odnoszę wrażenie, że zbyt dużo od niego wymagasz. To szczenię 2 m-czne, które ma prawo interesować się akurat w tym momencie jakimś listkiem, trawką, być zmęczone itp. Ja ze swej strony najpierw proponowała bym, żebyś dał mu trochę swobody. W sensie powęszenia, czy też pójścia tam gdzie chce, spokojnego poszukania miejsca gdzie można się załatwić (choć w tym wieku to nie jest konieczne, bo szczeniak z reguły załatwia się jak mu się chce). Możesz zacząć naukę przywoływania, na zasadzie odejścia na długość smyczy i przywołania do siebie psiaka (imię, komenda "do mnie" - czy też jakaś inna której używasz. dla wzmocnienia, możesz kucnąć i radośnie go wołać. Jeśli psiak podejdzie/podbiegnie do ciebie, wówczas jest pochwała - "dobry - imię - i nagroda w postaci małego smaczka). Ważne jest żebyś do nauki przywoływania używał jeden komendy. Bo niejednokrotnie ludzie ucząc psa używają kilku różnych słów, dziwiąc się dlaczego pies ich nie słucha i nie przychodzi. I bardzo ważna rzecz, ucząc go, nie możesz się denerwować/irytować że nie wychodzi, bo to szczenię i ma prawo w trakcie nauki rozpraszać się. Ale jeśli będziesz mądrze postępował to efekty będą.
  4. 3 likes
    Możesz faktycznie przyciszyć dźwięk klikera regulując odpowiednim suwakiem, albo chowając go w saszetce/kieszeni, jak pisali poprzednicy. Przyzwyczajanie go do tego dźwięku samo w sobie może być fajnym zadaniem, aby wzmocnić jego pewność siebie. Póki co jednak, zamiast klikera, możesz używać innego narzędzia. Kliker, jak już pewnie wiesz, jest tylko markerem, znacznikiem - takim samym jak Twoje "dobry pies" po udanym ćwiczeniu, z pewnymi przewagami (szybkość, jednoznaczność, jednolitość dźwięku). Możesz używać zupełnie innych markerów, i uwarunkować je tak samo jak kliker. Gwizdek, kapsel od tymbarku, czy nawet pstryknięcie palcami można uwarunkować w ten sam sposób co kliker - musisz tylko znaleźć dźwięk łatwy do wytworzenia, odpowiednio głośny (a więc nie za cichy, bo zaginie w harmidrze, ale też nie za głośny by psiak się go nie bał) i na tyle wyjątkowy, by nie był zbyt często spotykany na spacerze. Możesz nawet użyć dysków fishera - to odpowiednie warunkowanie nadaje bowiem odpowiednie znaczenie tym dźwiękom, one same nie niosą żadnego przekazu. Kliker nie jest też konieczny w pracy z psem - przyspiesza naukę, bardzo pomaga w niektórych ćwiczeniach, ale da się szkolić również bez niego.
  5. 3 likes
    ten kliker chyba z boku ma regulację głośności. Daj na najmniejszą głośność i wówczas spróbuj, a jeśli stwierdzisz że mimo tego jest zbyt głosny to możesz klikać z ręką w kieszeni dopóki się nie przyzwyczai.
  6. 2 likes
    Post został zgłoszony do administracji z uwagi na słownictwo i użyte zwroty. . To jest forum, a nie rynsztok, zachowaj odrobinę kultury - nikt Cię nie obraził, i rzucanie takim słownictwem źle świadczy o Tobie i o forum, które wydaje się tolerować tego typu obrzydliwe odzywki. Wykropkowanie po literze "g" też Cię nie ratuje. Jednocześnie nie wiem na jakiej podstawie rościsz sobie prawo żeby mówić komukolwiek że ma stąd "spadać" - nie chcesz uczestniczyć w dyskusji bo Cię nie interesuje zdanie autorki, to po prostu z niej zrezygnuj. Dopóki autorka wypowiada się kulturalnie, to ma większe prawo tu być niż Ty, bo przynajmniej nie łamie regulaminu.
  7. 2 likes
    Zaktualizuję temat, może się komuś przyda w przyszłości Psina się już chyba nauczyła, bo ostatnie kilka dni obyło się bez sikania na klatce. Dezodorant zadziałał w ten sposób, że po wypsikaniu miejsca, gdzie sikała, zaczęła sikać niżej, na innych, niepsikanych piętrach. Trzeba było je też popsikać. Poza tym była nagradzana za sikanie na dworze oraz wypróbowałam metodę z opóźnieniem spaceru (kiedy siknie na klatce, wracałam do domu), ale wracałam z nią do domu tylko na kilkanaście minut, bo godzina wydawała mi się za długa. Trudno powiedzieć, czy zadziałała tu jedna metoda, czy ich kombinacja, ale najważniejsze, że zadziałało Dziękuję za pomoc <3
  8. 2 likes
    pokazać psa weterynarzowi
  9. 2 likes
    Nie - przecież nie przekupujesz psa do wykonania komendy jedzeniem, tylko nagradzasz poprawne wykonanie. A to duża różnica. Efekt, o którym piszesz występuje w przypadku psów, które uczone są przez przekupstwo. To znaczy właściciel wydaje komendę, pies jej nie wykonuje, w związku z czym opiekun zachęca go do wykonania jedzeniem. W takim wypadku faktycznie pies się uczy, że jeśli nie wykona polecenia, to prawdopodobnie osiągnie więcej, niż gdyby je wykonał od razu. Tutaj nagroda jest znana psu od początku, zawieracie układ jak pracodawca z pracownikiem. Nie wpływa to na inne psie zadania, pod warunkiem oczywiście, że nie będziecie ćwiczyć wyłącznie przy misce. Nie powinieneś też podawać psu karmy po jednej kulce jeśli na jedną porcję wchodzi ich kilkadziesiąt - podziel posiłek tak,by podać go za wykonanie kilku, maksymalnie kilkunastu ćwiczeń. Masz ograniczony repertuar zachowań, a powtarzanie 25 raz siadu za jedną kulkę karmy szybko się psu znudzi. Ma być atrakcyjnie, wesoło, a nie sztampowo jak w wojsku Poczytaj sobie książkę "Jak wytresować kurczaka" Karen Pryor. Tania lektura, a bardzo fajnie uświadamia w jaki sposób działa na psy system nagradzania, i jak go stosować by uniknąć taki zagwozdek o których piszesz. Chyba już na początku Karen opisuje historię treserów słoni, którzy mieli problem właśnie z wielkością nagród - polecam ten fragment szczególnie (a i reszta książki warta uwagi i lekko się czyta).
  10. 2 likes
    Moim psom, jeśli występują u nich biegunki, zawsze pomaga następująca kuracja: Przez pół dnia nie daję im nic do jedzenie. Następnie przygotowuję gluta z siemienia lnianego z rozgotowanym makaronem i daję im tego początkowo niewielką ilość. Gluta przygotowuje się w ten sposób, że zagotowuje się ziarna lnu, aż powstanie coś, co konstystencją przypomina kisiel. I podaje się właśnie tę kisielowatą masę (oddzieloną wcześniej od ziarenek lnu, czy ich łupinek). Niekiedy do tego dosypuję niezmielone ziarno kminku lub mieszam z naparem z ziaren kozieradki. Z ilością kminku trzeba uważać, bo jego nadmiar ponoć może powodować efekt odwrotny. Taki posiłek otrzymują do czasu unormowania się sytuacji. W przypadku przedłużającej się biegunki, zaleca się wizytę u weterynarza.
  11. 2 likes
    Zbliżanie rąk do psiej głowy może być odpierane dwuznacznie, bo dla psa - szczególnie małego - to dość "straszne". Co innego gdy dotykasz psa po szyi w trakcie zabawy, albo głaskania, a co innego gdy formalnie stajesz przed nim, każesz czekać (a więc zabierasz możliwość ewentualnej ucieczki) i zbliżasz się sztywno by dotknąć go po karku - to w psiej mowie ciała wygląda jak śmiertelny atak, nic dziwnego, że się obawia To bvardzo wrażliwe miejsce, pełne behawioralnych znaczeń - a Twoje podejście w taki sposób może być naprawdę nieco niepokojące w psich oczach, mimo zaufania. Zacznij od zapinania i rozpinania na luzie, nieformalnie. Zawołaj psa, pogłaszcz chwilkę, wywal go na bok w zabawie i odepnij obrożę. Pobaw się chwilę, i zapnij z powrotem. Po kilku powtórzeniach możesz rozpinać w zabawie, a zapinać po przywołaniu - zwierzak przyzwyczai się do majstrowania przy szyi i odpowiedniego dźwięku (z plastikową zapinką-kliknięcia, z metalową - dzwonienia). Tylko najpierw popracuj nad mową ciała - uklęknij, usiądź lub ukucnij żeby wydawać się mniej groźnym, zwołaj psa jak do zabawy, potem przypnij obrożę gdy się będzie łasił. Jak pozwoli - nagródź chwilka zabawy. Zrób to raczej w formie zabawy właśnie, nie jako formalną komendę. Równocześnie ucz wkładania głowy w pętlę, wtedy zapinanie obroży nie będzie takie straszne. Weź smycz, zrób z niej okrąg, trzymaj jedną ręką. Drugą zaproponuj smakołyk i ustaw go tak, aby pies musiał wejść w pętlę by go dostać. Stopniowo, po każdym powtórzeniu, zmniejszaj promień pętli, aż dojdziesz do rozmiaru niewiele większego niż głowa. Jak opanujecie obie te opcje to wystarczy je połączyć Jeśli zwierzak będzie ufnie wkładał głowę w pętlę, to nie będzie miał problemu z zapięciem obroży wokół szyi. Tylko pamiętaj o mowie ciała - niska postawa, nie wpatruj się w oczy,jeśi coś mówisz to zachęcająco i wesoło, a nie szeptem czy uspokajająco; miękkie ruchy i nie przeciągamy akcji jeśli nie trzeba - krótko i konkretnie, ale delikatnie.
  12. 2 likes
    I jeszcze z wypowiedzi Zofii Mrzewińskiej. Być może okaże się pomocne w Twojej sytuacji: "Warczenie nad miską pojawia się najczęściej, gdy rozczuleni widokiem zajadającego malca zaczynamy go głaskać. Zachowujemy się wtedy jak rywalizujące szczenię - suka matka nie odbiera szczeniakowi raz zwróconego czy przyniesionego pokarmu, nie głaszcze go przy jedzeniu. To szczeniaki przepychają się - a więc czują dotyk - i warczą, aby odstraszyć braciszka i samemu uzyskać więcej. Zamiast głaskać - proponuję karmić z ręki, z miski trzymanej w rękach, dokładać, gdy szczenię skończy jeść. Jeśli takim zachowaniem nauczymy szczeniaka, że nie rywalizujemy o jedzenie, jeśli pustą miskę wymienimy na smakołyk, dorosły pies będzie spokojnie przy nas jeść. " zródło: http://www.dobrezwierzeta.pl/245-Wychowac-szczeniaka-rozmowa-z-Zofia-Mrzewinska.html
  13. 2 likes
    Nie znam się, więc się wypowiem. Przyczyną zachowania Twojego psa nie muszą być zbyt małe porcje karmy. Być może Twój szczeniak musiał wcześniej rywalizować z innym szczeniętami z miotu o jedzenie i dlatego je tak łapczywie i broni jedzenia. Być może ma taki temperament i trafił się Tobie żarłok – u psów, podobnie jak u ludzi – niektórzy są wiecznie głodni i wciągają ile się da, inni to niejadki. Wygląda, że trafił Ci się pies, który strzeże zasobów żywnościowych (niestety również przed Tobą) i moim zdaniem jesteś w świetnym momencie, by kwestię ten rozwiązać, zanim przerodzi się w poważny problem. Też miałam psa, który bronił jedzenia. Tyle, że był to pies ze schroniska i nie był wcale zagłodzony – ważył 50 kg, z czego 10 kg to nadwaga. W moim przypadku pomogła metoda wymiany smakołyka na inny. Piszesz, że u Ciebie to nie działa. Jednocześnie z Twojego opisu wynika, że pies jest bardzo spięty kiedy je i ogólnie nakręcony w temacie jedzenia i to do tego stopnia, że traktuje Cię jako zagrożenie dla swoich cennych zasobów. Ja bym w takiej sytuacji popracowała nad psimi emocjami i zaufaniem psa do mnie: - ucząc go opanowania w kontakcie z jedzeniem, - ucząc, że to ja decyduję o tym na jakich warunkach pies ma jeść, - ucząc, że jestem źródłem jedzenia, a nie zagrożeniem dla jedzenia. Zrezygnowałabym (przynajmniej czasowo, lub ograniczyłabym) karmienie psa z miski. Zaczęłabym go karmić z ręki, a jednocześnie w taki sposób, że pies musiałby na to jedzenie zapracować, choćby poprzez wykonywanie prostych komend, typu „siad”, „leżeć”, „zostań”, „podaj łapę”. W ten sposób pies miałby szansę zacząć postrzegać mnie jako decydującą o jego zasobach, moją rękę jako zródło jedzenia, a nie zagrożenie. Jednocześnie wykonując komendy musiałby zacząć koncentrować się na pracy i na mnie. Byłby więc nieco mniej zafiksowany na jedzeniu. Jednocześnie nie rezygnowałabym z metody wymieniania jednego smakołyka na inny. Podejrzewam jednak, że na tym etapie wymiana ucha wieprzowego na inny smakołyk to może być dla Twojego psa zbyt wysoki poziom. Jeśli tak to należałoby mu w tym ćwiczeniu obniżyć poprzeczkę. Ja bym w takim przypadku czasowo w ogóle zrezygnowała z dawania psu ucha wędzonego (za bardzo go to nakręca) i trenowała wymianę czegoś mniej atrakcyjnego (np. kawałka zasuszonej skórki od chleba) na inny trochę bardziej atrakcyjny smakołyk (np. chrupka z karmy, mały kawałek sera itp., itd.). Jeśli dobrze wyćwiczysz wymianę smakołyków na niższych poziomach trudności (tzn. przy smakołykach mniej atrakcyjnych, niż ucho wędzone), to stopniowo podwyższając poziom, będziesz mógł dojść i do tego ucha wieprzowego. Warto jednak uzbroić się w cierpliwość. Piszesz: „Jedna ręką daję mu coś na zamianę a drugą próbuję zabrać to co trzyma i mówię wtedy komendę "zostaw".” Obawiam się, że jeśli próbujesz mu zabrać, w taki sposób, że trzymasz zabierany smakołyk ciągnąć w swoją stronę, to powodować możesz reakcję odwrotną do zamierzonej. Jeśli Ty rzeczywiście w czasie próby wymiany ciągniesz w swoją stronę, to pies może jeszcze bardziej umocnić się w przekonaniu, że jest czego bronić. Co więcej, jeśli mówisz „zostaw”, a pies jednocześnie ciągnie, warczy lub gryzie to nauczy się, że komenda „zostaw” oznacza tyle co: „nie oddawaj”, „warcz”, gryź”. Jeśli tak się dzieje, to uzyskujesz efekt przeciwny do planowanego, w rzeczywistości utrwalając zachowanie, które chcesz wyeliminować. Uczyć go możesz wtedy nie zostawiania jedzenia, ale jeszcze zacieklejszego bronienia. Oczywiście to tylko hipoteza. Sam oceń, na ile może odnosić się do Twojego psa. Moim zdaniem należy doprowadzić do sytuacji, w której pies sam wypluje smakołyk, aby móc pochwycić ten, który mu oferujesz w zamian. Jeśli dasz psu skórkę od chleba i będziesz ją chciał wymienić na plasterek szynki, to szansa na to, że pies odda ją sam w pełni dobrowolnie jest znacznie większa, niż jeśli zaczniesz od wymieniania ucha wędzonego na cokolwiek innego, choćby równie atrakcyjnego. Zaczynamy od ćwiczeń łatwych, a gdy już są utrwalone (i dzięki nim coraz lepiej utrwalać się będzie komenda „zostaw”), krok po kroku zwiększamy stopień trudności.
  14. 2 likes
    Silvery ma całkowitą rację - skręt żołądka to jest piekielnie niebezpieczna sprawa, i może doprowadzić do zgonu nawet w kilkanaście minut po wystąpieniu. Faktycznie psa się kroi w zasadzie tuż po wejściu do kliniki czy przychodni. Lekarze nawet zalecają, żeby w takim przypadku zadzwonić do nich i poinformować, że jedziemy z podejrzeniem skrętu żołądka, by mogli przygotować stół do pracy i natychmiast nas przyjąć. Ja tylko od siebie dodam, że po aktywnym spacerze też nie należy psu od razu dawać jedzenia, przynajmniej w dużej ilości. Grozi to niestrawnością, wymiotami, czy choćby upośledzeniem wchłaniania składników odżywczych. Także dajmy tym psiakom przynajmniej pół godziny na odsapnięcie przed wrzuceniem do michy.
  15. 2 likes
    Hejka (cokolwiek to znaczy), a ja mam odpowiedź: Każdy pies, ale to każdy powinien po jedzeniu odsapnąć w ciszy i spokoju przynajmniej pół godzinki, a dużym i wielkim psom (np. bernardynom), to i godzina mało. Nie przestrzeganie tej zasady w przypadku dużych ras grozi psu śmiertelnym niebezpieczeństwem . Chodzi o możliwość wystąpienia w takim przypadku skrętu żołądka u psa, co zwykle kończy się jego śmiercią. Kiedyś mój bernardyn po posiłku zeskoczył tylko z murku oporowego w ogrodzie, bo nie chciało mu się iść po schodach i już było prawie po nim. Przeżył tylko dzięki błyskawicznemu działaniu - mojemu i weta, który rozciął mu brzuch prawie na żywca.
  16. 2 likes
    Psy nie są złośliwe, nie znają takich emocji - on może sikać z uwagi na Twoją przeprowadzkę, ale nie przeciw Tobie. Zobacz, że on nie ma pojęcia o pieniądzach - nie wie, że zasikanie łóżka jest dla Ciebie w jakiś sposób uciążliwe bo nie rozumie na czym polega sprzątanie, czym jest kaucja i po co w ogóle się tą plamą zajmujesz, bo przecież można w niej spokojnie spać. W jego głowie to wygląda naprawdę zupełnie inaczej niż w Twojej. A piszę to dlatego, żebyś nie traktowała go jako swojego wroga, a jego działań jako wymierzonych przeciw Tobie. To naprawdę nie tak. Podejrzewam, że to sikanie jest objawem stresu. Jeśli zwierzak był trochę przez swojego Pana rozpuszczony (a chyba był, bo piszesz o nim Pan Beagle, w dodatku pies ma naprawdę sporo swobody), to Twoja wprowadzka mogła sporo w jego życiu namieszać. Skończyło się stresem, próbą rozładowania tego stresu. Na to Ty reagujesz wywaleniem psa, krzykiem czy klapsem, co..potęguje stres i chęć jego rozładowania. Słowem - i bardziej się wkurzasz, tym pies się bardziej denerwuje i więcej sika. Czemu sika? Bo jego własny zapach go uspokaja, a najmocniejszy zapach jest przenoszony właśnie przez wydaliny (dlatego psy znaczą teren moczem lub odchodami). Dlatego też, jeśli może, wybiera przedmioty które ten zapach jak najdłużej utrzymają - materace, koce, kołdry, fotele, wszystko co materiałowe i ładnie chłonie. Co więcej - im bardziej maskujesz ten zapach (np. środkami czystości), tym bardziej będzie chciał go wzmocnić, "poprawić". I co jeszcze gorsze - bez użycia środków maskujących zapachy (np. spreyów maskujących zapach cieczki) nie zabijesz tego zapachu na tyle, by był niewyczuwalny dla psa. A jeśli on ten zapach wyczuje, to sprowokuje go to do jego wzmocnienia. Brzmi trochę przytłaczająco, wiem. Ale da się z tej spirali wyplątać. Opowiedz - jak wygląda jego dzień, taki zwyczajny? Kiedy wstajecie, czy zostaje sam, jak długo i kto kiedy wychodzi, co i kiedy je, kiedy się bawicie, kiedy spacerujecie (o stałych porach czy nie, jak długo, gdzie), kiedy odpoczywacie? Czy masz poczucie, że zwierzak faktycznie jest trochę rozpuszczony? Czy macie spójną z partnerem wizję jego wychowania, czy jednak trochę się w tym różnicie? Jak Ty byś widziała jego dalsze wychowanie, jakie reguły chciałabyś wprowadzić? Czy pies załatwia się w tych samych miejscach (gdy ma możliwość), czy różnych? Jak się później zachowuje? Kuli, ucieka, chowa, czy zdaje się mieć Waszą złość w poważaniu? A może odpowiada agresją na Wasze korekty? Jak często mu się to zdarza? Wiele razy w ciągu dnia, raz dziennie, rzadziej? Robi to raczej w ukryciu, czy na Waszych oczach? Opowiedz coś więcej o relacjach, które Was łączą. Masz go dość, bo sika, czy ogólnie Cię denerwuje, nie lubisz psów czy dałabyś radę z nim żyć gdyby nie ciągłe pranie tapicerki i tracona kasa? Lubisz go np. na spacerach? Jak on traktuje Ciebie w chwilach, gdy jest zawieszenie broni?
  17. 2 likes
    Tak jak pisze Silvery - poczekaj aż suka trochę podrośnie i wtedy zobaczysz czy jej psychika się wystarczająco zmieniła, na plus oczywiście. Pies może być lękliwy przez nieodpowiedni dobór genów albo przez to, że zawiodła socjalizacja. Bądź więc dla niej mądrym oparciem, powoli oswajaj ją z różnymi elementami otoczenia takimi jak śliskie płytki, ruch drogowy, wózki dziecięce, - wszystko powoli, bez nacisku. Zadbaj by suka zobaczyła, dotknęła, poznała jak najwięcej, lecz nie na hura, by jej nie przytłoczyć. Nagradzaj za spokój w potencjalnie stresowych sytuacjach, natomiast nie tul i nie użalaj się, gdy pies wykaże lęk. Twoja obecność i spokój, kilka słów wypowiedzianych do psa spokojnym a nawet nieco wesołym tonem w zupełności wystarczą, by pokazać psu że nic szczególnego się nie dzieje, za to zbytnia czułość pokaże mu coś całkowicie odwrotnego. Jeżeli chodzi zaś o obronę to na pewno nie pracuj z tym psem na własną rękę. Nie masz w tym doświadczenia, a suka może być egzemplarzem o niestabilnej psychice i tylko sobie bidy narobicie... IPO to nie tylko atak na pozoranta, to także umiejętność oceny zagrożenia przez psa i super więź z przewodnikiem, która jest efektem dobrze opanowanych zasad posłuszeństwa. Jeśli miałabym ćwiczyć z którymkolwiek z moich psów obronę, to tylko po zdanym PT (egzamin na psa towarzyszącego, takie ogólne posłuszeństwo). A od nauki obrony z psem są licencjonowani pozoranci, na pewno nie żadni Janusze tresury, co to "pięć psów mieli więc się znajo", a niestety tacy bardzo często biorą się za IPO bo się filmików naoglądali...
  18. 2 likes
    To byłoby nie po pańsku - bić psa. Uzbroić się w cierpliwość i wziąć psa na przeczekanie. Teraz jest w okresie buntu, znanego też u ludzkich nastolatków. Założyć mu smycz łańcuszkową, puścić wolno i niech szaleje z nią po podwórku, czy nawet po mieszkaniu. Znudzi mu się szybko wariowanie, gdy na drugim końcu smyczy nie będzie sparingpartnera. Za 6 miesięcy, a nawet wcześniej, wszystko wróci do normy i piesek będzie znów tylko do kochania.
  19. 2 likes
    Jeśli dobrze zrozumiałem, proponujesz właścicielce stanowcze odebranie psu przedmiotu, którego ten broni. W takim wypadku zgadzam się - w niektórych przypadkach, z niektórymi psami, taka metoda rzeczywiście się sprawdzi. Jeśli nie wychowawczo, to chociaż opresyjnie zmusi psa do zaprzestania gróźb. Nie bierzesz jednak pod uwagę kilku rzeczy. Po pierwsze właścicielka opisywanego tu wyżła boi się swojego psa - nie odbierze mu tego przedmiotu stanowczo bo obawia się ugryzienia, a jeśli w ogóle spróbuje to zrobić, to lękliwie i pełna niepokoju. Wszyscy dobrze wiemy jak zwierzęta reagują na próbę nerwowego czy niepewnego odebrania im przedmiotu, którego bronią. Nie chciałbym też myśleć o tym, co pies - nauczony tego typu działaniami, że o swoje się walczy bo inaczej zostanie to odebrane siłą - zrobi w przypadku gdy przedmiot broniony spróbuje mu odebrać np. dziecko. Po drugie - opisywany tutaj problem nie jest wyodrębniony - to jest jeden z objawów głębszego zaburzenia, jakim są nieprawidłowe relacje między psem a właścicielami - jego nieumiejętne rozpieszczanie, zaburzony kontakt, brak zaufania z obu stron. Zmuszenie go do oddawania przedmiotów tylko utwierdzi psa w przekonaniu, że właściciel jest niestabilny, nie rozumie psich sygnałów (takich jak warczenie) i należy go traktować jak konkurenta do zasobów. Bez odpowiednio zbudowanego autorytetu i szacunku sama nauka, którą proponujesz, nic nie da - to trzeba opracować na wielu płaszczyznach, i jest to proces zbyt złożony, żeby opisywać go na forum, tym bardziej, że wiąże się z niebezpieczeństwem popełnienia błędu który jeszcze sytuację pogorszy. Nie chodzi więc o to, że Cię potępiam czy nie zgadzam się z Twoimi metodami - one czasem zadziałają, choć istnieją lepsze. Uważam jednak, że proponowanie konfrontacji osobie, która boi się własnego psa, w sytuacji, której prawdopodobnie przyczyną zachowania jest właśnie nieumiejętne/niekonsekwentne konfrontowanie się z psem wcześniej, u psa, który już teraz nie ufa człowiekowi i każdy dzień utwierdza go w przekonaniu że człowiek jest stroną atakującą i trzeba się bronić..jest prostą drogą do pogłębienia problemów. I że nie powinno się "naprawiać" tak kompleksowych problemów przez forum internetowe. Ty opierasz się na własnym doświadczeniu - ja to mówię z punktu widzenia osoby, która leczyła już naprawdę kilkadziesiąt rodzin które musiały się zmagać z problemami utrwalonymi lub wywołanymi przez nieumiejętne stosowanie metod które polecasz. Właśnie dlatego sugerujemy tu kontakt z kimś, kto posiada odpowiednią wiedzę i umiejętności by poprowadzić tych ludzi. Wytłumaczyć jak wypracować sobie w psich oczach autorytet bez konieczności stawiania go pod ścianą jak to proponujesz, jak nauczyć go oddawania przedmiotów bez przymusu i bez przekupstwa, jak poprawić ich relacje. Sami tego nie zrobią moim zdaniem, a jest duża szansa, że jeszcze zawalą to, co jest obecnie bo dojdzie do eskalacji kłopotów Natomiast tak ogólnie o metodzie, którą proponujesz - uważam zwyczajnie, że istnieją lepsze. Nie widzę potrzeby udowadniania psu, że mam prawo odebrać mu ważny dla niego przedmiot, bo stawia mnie to w roli konkurenta, atakującego. A ja wolę, by pies sam z siebie, z radością mi ten przedmiot oddał, z własnej woli, bo tak pojmuję dobrze zbudowany autorytet. Pamiętaj, że w psim stadzie hierarchia budowana jest od dołu - to nie silniejszy osobnik podporządkowuje sobie słabszych, tylko słabsze osobniki z własnej woli podporządkowują się silniejszemu. Nie widzę przeciwwskazań, by zastosować ten sam podział również w mieszanymi, psio-ludzkim "stadzie"
  20. 2 likes
    Więc nie pytaj, bo to żadna rasa - po prostu mieszaniec, mix, kundel. Tym się różni pies rasowy od kundla, że ten pierwszy ma "metrykę", rodowód - papiery zaświadczające, że pochodzi od rodziców mających też rodowód i tak aż do dziesiątego pokolenia. Wszystkie psy nie mające "metryki" - choćby kropka w kropkę były podobne do tych z rodowodem, traktowane są w kynologii jako nierasowe, czyli kundle. Dobre anioły zajmujące się adopcją psów bezdomnych na różnych forach, piszą dla podniesienia ego szukających "psa rasowego bez rodowodu", że taki piesek jest na ten przykład w typie yorka. I wszyscy są zadowoleni - i "york" i jego nowa pańcia, bo to zwykle piesek kobiety. Więc nie pytaj jaka to rasa - jeśli kupiłaś psa bez rodowodu - tylko go kochaj, bo kundelek ma takie samo serce jak york z rodowodem. Wielkie. I tak przy okazji - dzięki takim jak Ty, kręci się biznes psich rozmnażaczy, oferujących za pół ceny "yorka bez rodowodu". A jak nie ma chętnych, to "york bez rodowodu" ląduje na ulicy, wyrzucony z samochodu, w najlepszym przypadku. Jak myślisz, skąd się biorą psy w schronach? Skąd się wzięło półtora tysiąca psów na Paluchu? Tak, tacy jak Ty mają w tym swój udział. Nie stać Cię było na psa z rodowodem, to trzeba było pójść do najbliższego schronu i wziąć pieska w typie yorka, a nie kupować na czarno kundelka i pytać teraz jaka to rasa, psia jego mać. Przypomina mi się fragment "Sęka" z kabaretu Dudek: - Słuchaj, Rozencwajgowa ma na sprzedaż psa? Czy to jest może łyżew? Wiesz, ja bym chętnie kupił, bo Hipek bardzo chce mieć łyżwę. No, ostatecznie może być sweter. Albo bulgot? Albo taki mały, biały dupelek... Słuchaj, tylko broń Boże jajnik! A to jest jaka rasa? - Jaka rasa??? NORDYCKA!!! Psiakrew, odczep się od tego zwierzęcia, nieszczęście ty moje!
  21. 2 likes
    Jeśli do tej pory nie zaszkodziło, to nie zaszkodzi. Niektóre psy słabo sobie radzą z pokarmem mieszanym (czyli podawaniem mokrego i suchego jednocześnie) i mają biegunki, a wiele z nich dodatkowo tyje przy takim systemie. Jeśli u Ciebie nie widać ani jednego, ani drugiego objawu - to możesz spokojnie karmić tak dalej. Kurczaka na ogół nie poleca się z uwagi na sposób hodowli tych zwierząt - pasionych sterydami w celu przyspieszenia wzrostu. Teoretycznie nie jest to szkodliwe dla psa, ale jeśli można podawać inne mięcho, to powinno ono być bardziej wartościowe. Natomiast kurczak nie jest niezdrowy - po prostu są lepsze źródła białka. Wiele osób boi się też tego, że drób jest nafaszerowany antybiotykami, c o jest naturalnie bzdurą - sposób szczepienia i leczenia drobiu jest ustalony odpowiednimi rozporządzeniami i ściśle kontrolowany, wyznaczono okresy karencji dla drobiu leczonego antybiotykami i dopuszczalne stężenie leków przed ubojem, także tym bym się nie martwił. A tak dla sprostowania - podawanie czasem surowego mięcha to jeszcze nie BARF A gorąco zachęcam do przyjrzenia się tej diecie, bo jest naprawdę fajna
  22. 2 likes
    kup sobie pluszaka, on spełni twoje wszystkie oczekiwania - to tak troszkę złośliwie. A poważnie, to raczej wątpię żeby ktoś zaproponował ci psa który spełni twoje oczekiwania. Każdy pies który mieszka w domu, wnosi piasek, błoto i gubi sierść. Więc raczej to twoje oczekiwanie nie zostanie spełnione. Poza tym poświęcenie psu godziny i to nie całej (do godziny) to jest stanowczo za mało, tym bardziej że chciał byś szczeniaka, któremu trzeba poświęcić bardzo dużo czasu. Piszesz że pies domowy, ale kiedy cię w nim nie będzie, to pies na zewnątrz. W ten sposób zrobisz psu "kołomyję", bo tak czy siak pies generalnie większośc czasu będzie spędzał na zewnątrz (jeśli będziesz musiał gdzieś jechać to psa wywalisz na zewnątrz do kojca). Psy to mądre stworzenia, i pies zacznie się buntować/wzbraniać przed wejściem do tego nieszczęsnego kojca, może zacząc odbierac to jako karę (izolowanie od właściciela). I chyba najważniejsze - psy które wymieniłeś w poście, absolutnie nie nadają się la osoby która nie ma żadnego doświadczenia z psami tych ras. A jak sam napisałes - "Jestem w temacie psów największym żółtodziobem".
  23. 2 likes
    A po co w ogóle chcesz mieć psa? Zastanawiałeś się nad tym? Nie chodzi o złośliwości, ale naprawdę z Twojego posta (a sam twierdzisz, że jesteś żółtodziobem), każdy normalny opiekun psa wywnioskuje, że nie powinieneś mieć psa. Nie rozumiesz - mam nadzieję, że JESZCZE nie rozumiesz, ale się nauczysz - o co w ogóle chodzi z tym "posiadaniem psa". Na początek poznaj potrzeby tej żywej, myślącej, czującej, wymagającej, wykorzystującej na maksa każdą sytuację, uczącej się czasem poza Twoją wiedzą i chęcią istoty. Czy jesteś w stanie zapewnić mu to: https://zamerdani.pl/czy-twoj-pies-jest-naprawde-szczesliwy/ ? Ciekawe, czy jest tutaj na tym forum osoba, która potrafi wskazać (lub raczej skazać) psa określonej rasy, od którego będzie się wymagało następujących warunków: - 23 godziny pies będzie zostawiony sam sobie (w tym zakładam 8-10 godzin w kojcu) z wyjątkiem weekendów. Tu nie wiadomo, ile czasu człowiek poświęci psu; - w tym czasie pies ma się "dobrze WYTRESOWAĆ", ale jednocześnie jest to pierwszy pies opiekuna; - pies ma być duży, ale nie może wnosić piasku i brudu; - ma rozróżniać być w określonych sytuacjach przyjacielski, ale równocześnie potrafić warknąć (na kogo? na co? kto go nauczy, czym jest to "zagrożenie"? ma sam decydować?). Ktoś ma jakiś pomysł?
  24. 2 likes
    oczywiście że się zgadzam. A wypytuję tylko dlatego, że niektórzy własciciele za dużo wymagaja od psa który jest skołowany nową, zaistniałą sytuacją. Chcieliby od razu żeby pies był chodzącym ideałem i tym samym wprowadzają zamęt w życie psów. Ja też podeślę ci link do fajnego artykułu. Co prawda dotyczy on młodszego psa, ale w twoim przypadku powinien się dobrze sprawdzić http://ciekawe.onet.pl/zwierzeta/artykuly/od-szczeniaka-do-mistrza-czyli-nauka-przez-zabawe,1,4955304,artykul.html I najważniejsze, jeśli coś z psem robisz, lub masz zamiar to rób/ćwicz z nim jak jesteś spokojny. Nie denerwuj się i nie irytuj bo pies bardzo dobrze wyczuwa twoje emocje, a to też nie wpływa dobrze na naukę. Więc jeśli miałbyś się denerwować, to lepiej przerwij.
  25. 2 likes
    Mój też na początku strasznie ciągnął. Później nauczyłam go, że nie może i ma iść przy nodze do póki nie pozwolę mu trochę pobiegać. Warto kupić smycz behawiorystyczną. Dodam jeszcze, że jeśli założysz obrożę wysoko na szyi będzie ci łatwiej zapanować nad psem. Mam nadzieje że pomogłam powodzenia
  26. 2 likes
    Dla psa nie ma znaczenia, czy wypoczywa w mieszkaniu czy domu. Ogródek przy tej wielkości psie nie jest żadnym walorem - sprawdza się to jeszcze przy szczeniakach w kwestii nauki czystości, oraz przy zwierzakach małych ras, dla których taki teren może być intrygujący. Przy większych psach nawet kilkaset metrów niezmiennego terenu nie zaspokoi potrzeb eksploracyjnych. Często natomiast ogród skłania do lenistwa - gdy jesteśmy chorzy, albo na dworze zamieć, perspektywa wypuszczenia psa samego na krótkie siku na ogródek bywa kusząca, co później rzutuje na zaniedbania w zakresie spacerów, a tym samym dobrostan psa. Dla Was i tak nie ma to znaczenia, bo macie zamiar zapewnić psu odpowiednią ilość ruchu, aktywności i atrakcji - a czy on będzie leniuchował w domu czy mieszkaniu, naprawdę nie robi mu żadnej różnicy. Weź jedynie pod uwagę, że przy mieszkaniu na piętrze drugim lub wyższym nauka czystości może potrwać nieco dłużej - trudniej z psem tak znienacka wyskoczyć na dwór, gdy zbiera się do załatwienia w domu.
  27. 2 likes
    Pies po prostu nie jest przyzwyczajony do tego dźwięku. Radzę ci przyzwyczaić do niego psa. Możesz to zrobić używając klikera w sytuacjach w których pies będzie mógł go sobie dobrze skojarzyć np. podczas karmienia. Stopniowo wprowadzaj kliker do szkolenia, nie każ psu od razu wykonywać niewiadomo jakich sztuczek. Na początku niech będą to oczywiste dla każdego psa komendy (podejrzewam że większość psów zna "siad" więc warto od tego zacząć). Pamiętaj też że kliker stosuje się w celu "zatrzymania" psa na konkretnej chwili. To znaczy że używasz go w momemcie gdy pies wykona zadanie np. usiądzie a nie kiedy chcesz dać mu smakołyk bo wtedy skojarzy komende z czymś zupełnie innym. Mam nadzieję że pomogłam życzę powodzenia w szkoleniu pieska
  28. 2 likes
    Witam! Na portalu jestem nowa, jednak proszę przez to nie oceniać mnie jako osobę nic nie wiedzącą. Myśle że na temat psów wiem wystarczająco dużo aby się udzielić. Tak więc, z tego co opisałaś pies ma problem z zaufaniem osobom innym niż ty. Postaraj się aby twoja siostra i mama spędzały z psem jak najwięcej czasu. Pomogą wspólne spacery. Pozwól innym członkom rodziny karmić i szkolić psa bo wtedy łatwiej jest zbudować relacje. Zbyt dużo czułości nie jest zbyt dobre. Zasada jest taka: "ja szanuje psa a pies szanuje mnie". Więc kiedy ktoś będzie chciał pogłaskać psa musi poczekać aż ten zezwoli na to podchodząc. Natomiast jeśli pies chce być głaskany ale nie masz czasu na pieszczoty po prostu daj mu to do zrozumienia. Nie głaskaj go gdy wychodzisz bo to może tylko pogorszyć sprawę. Kiedy musisz wyjść to po prostu to zrób. Mam nadzieję że pomogłam chociaż trochę. Życzę powodzenia w wychowywaniu pieska
  29. 2 likes
    Małe łapy raczej nie powinien być dużych rozmiarów
  30. 1 like
    Daj ogłoszenie na Olxie, w dziale "Zwierzęta - za darmo" - koniecznie ze zdjęciami i zachęcającym opisem.
  31. 1 like
    Jeśli samo "nie" oraz "siad" nie wystarcza do uspokojenia zwierzaka, to przychodzą mi do głowy następujące możliwe strategie: - Jeśli jeszcze się nie przytulacie, a wiecie, że za chwilę będziecie, uprzedzając to Wasze zachowanie i ewentualną reakcję psa - dajcie mu inne absorbujące i czasochłonne zajęcie: np. konga (to dość uniwersalna zabawka, który odpowiednio przygotowana potrafi psa zająć na dwie godziny i dłużej), wędzone ucho wołowe, czy innego czasochłonnego gryzaka. Wtedy pies dodatkowo sobie skojarzy, że dzieje się coś fajnego dla niego, kiedy Wy się przytulacie, - Metodę tę można też nieco zmodyfikować. Jeśli pies po Waszym "nie" i "siad" przerywa na chwilę swoje zachowanie i wykonuje komendy, to znaczy, że: potrafi w takiej sytuacji zapanować nad emocjami, ale wciąż potrzebuje, aby w miejsce zachowania niepożądanego zaoferować mu zachowanie alternatywne. Ja bym spróbowała zrobić to tak, że nie przerywając przytulania, kazałabym zrobić "siad", a po komendzie "siad" kazałabym mu wykonać jeszcze parę innych komend (jeśli jeszcze nie umie, warto nauczyć), nagradzając za nie (smakiem lub pochwałą). Po takiej serii komend nie dałabym psu czasu i możliwości powrotu do niepożądanego zachowania (szczekania), tylko zaoferowała inne zajęcie, choćby konga, czy długożujnego gryzaka (np zrobioną ze skóry kość wiązaną lub prasowaną), - Można też wyuczyć psa wykonywania na komendę zachowania, które chcecie widzieć u niego, kiedy się przytulacie: np. kładzenie się i wyciszanie, przechodzenie w stan relaksu. Coś takiego jak na tym filmiku (uwaga: filmik po angielsku): https://www.youtube.com/watch?v=1Jj-8HsEFuE Nauczenie takiej komendy wygląda na czasochłonne, ale jest o tyle wartościowe, że może pomóc psu na opanowanie emocji, uczy go relaksować się i odpoczywać. Komenda może okazać się przydatna również w innych sytuacjach, gdy pies w niepożądany sposób próbuje wymusić na swoich opiekunach określone zachowania. Ja swoich psów tej komendy nie uczyłam, ale sam pomysł wydaje mi się ciekawy i godny rozważenia. Gdybyście więc postanowili skorzystać z tej strategii, koniecznie podziel się swoimi obserwacjami.
  32. 1 like
    Nie jestem ekspertem ale moim zdaniem to logiczne że psiak będzie gryzł doputy, dopóki go tego nie oduczysz. Gdy psiak gryzie np. podczas zabawy przerwie na chwilę i wyjdź z pomieszczenia po ok. 30 sekundach wróć i kontynuuj zabawę. Tylko nie zniechęcają się jeżeli od razu to nie zadziała. Ja z moim psiakiem długo musiałam "negocjować" aby w końcu zrozumiał czego mu nie wolno ale cierplitość się opłaca wiec życzę Ci powodzenia i mam nadzieje że pomogłam
  33. 1 like
    Gdy uszy nie chcą stawać, a powinny, to może to być przyczyną błędów żywieniowych? Skonsultuj problem z weterynarzem. Możesz też w międzyczasie podpytać na którymś z forów miłośników rasy: http://forum.owczarkopedia.pl/ , http://www.owczarek.pl/forum/ Na stronie hodowli Hexenland można przeczytać krótką, lecz treściwą notkę dotyczącą stawania uszu u owczarka niemieckiego :Jej autorzy piszą m.in., że "Owczarkom normalnie uszy powinny stanąć do 7-8-go miesiąca życia. Jednakże trzeba pamiętać o tym, że przy problemie działać należy dużo wcześniej." Zachęcam do lektury całego tekstu: http://www.hexenland.pl/index.php?c=5&c1=12&p=12&id_tekst=46 Jeśli piesek nie ma rodowodu, to formalnie nie będzie uznany za owczarka niemieckiego, a co najwyżej za kundelka w typie tej rasy. Prawdziwy hodowca wie jakiej rasy psa sprzedaje. "Hodowca", który Ci mówi, że pies nie jest kundlem, ani mieszańcem, a jednocześnie nie jest w stanie wskazać jakiej rasy jest zwierzę, to nie hodowca, tylko zwyczajny naciągacz, któremu nie należy ufać. Twierdzisz, że pokazał Ci rodziców pieska. Ale czy pokazał Ci ich rodowody? I skąd pewność, że to prawdziwi jego rodzice? Czy warto mu wierzyć "na słowo"? Czy możesz się podzielić informacją z jakiej hodowli masz psa?
  34. 1 like
    Aaa, jeśli to taki cwaniak, to można spróbować podejść go trochę inaczej. Na przykład zachęcić go jednym smakołykiem do wyplucia tego trzymanego w pysku. I tuż przed jak pies zacznie przekierowywać swoją uwagę z powrotem na wypluty towar podsuwając mu pod nos trzeci smakołyk sięgnąć ręką po to co zostało wyplute jako pierwsze. Jest to jednak o tyle ryzykowne, że pies i tak może wybrać obronę tego wyplutego i przy okazji dziabnąć wysuwającą się rękę. Do tego wymaga to bardzo dobrego wyczucia czasu. Najbezpieczniej więc jednak byłoby zacząć od małych kroczków, mniej atrakcyjnych smaków wymienianych na te atrakcyjniejsze. Obniżenie poprzeczki może oznaczać nie tylko stosowanie mniej atrakcyjnych smakołyków, ale np. na początku ćwiczenie poza legowiskiem psa (bo to w legowisku on się chowa z jedzeniem). Często na początku wszelkie komendy ćwiczyć warto w miejscach, w których jest spokojnie i bezpiecznie. Gdzie nie występują dodatkowe rozproszenia (np. kręcący się blisko psa ludzie lub zwierzęta, przejeżdżające pojazdy). Podwyższać poprzeczkę warto wtedy, gdy już jest dobrze wyćwiczona właściwa reakcja na komendę "zostaw" na niższym poziomie. W przypadku, jeśli po podwyższeniu poprzeczki pies nadal nie radzi sobie z oddawaniem lepszego smakołyku, to ok. W takiej sytuacji trzeba zrobić krok do tyłu i poćwiczyć trochę na niższym poziomie (łatwiejszych smakołykach) i potem znów spróbować w trudniejszej wersji. Podwyższenie poprzeczki polegać może na: zmianie smakołyków na bardziej atrakcyjne, zmienianiu miejsca ćwiczeń (najpierw w domu w neutralnym miejscu, potem na legowisku, na podwórku, w lesie, na chodniku itd. itp), w obecności innych ludzi, zwierząt, w pobliżu przejeżdżających pojazdów. I oczywiście od samego początku za każdym razem warto CHWALIĆ, gdy psiak się prawidłowo zachowa. Tak, żeby finalnie dojść do tego, że pies będzie umiał chętnie oddać wędzone ucho, a za nagrodę wystarczy mu pochwała lub chwila zabawy.
  35. 1 like
    mój pies po "Petvicie" miał biegunkę (i przypuszczam że na pewno wiele osób może równiez powiedziec to samo). Więc wydaje mi się, że takie zachwalanie/reklamowanie jest troszkę "na wyrost".
  36. 1 like
    Macie sekcję w Bydgoszczy https://www.facebook.com/Agility-w-Bydgoszczy-1467822733485217/ Tam zapytaj. Na pewno Ci pomogą. Powodzenia i cierpliwości na treningach!
  37. 1 like
    Silvery i Evodish mają całkowitą rację
  38. 1 like
    tak, zapewne jak każda osoba (a przynajmniej większość) na forum doradzi/poradzi ci wizytę u weterynarza
  39. 1 like
    Zapraszamy do zapznania się z tą rasą. Wszelkie informacje o catahoula leopard dog znajdziesz pod tym linkiem: https://www.psy.pl/rasa/catahoula-leopard-dog/ Pozdrawiamy
  40. 1 like
    Yankton Catahoulas - FIRST Polish FCI Kennel - myślę ze jeśli się skontaktujesz z tą hodowlą to powinnaś/eś uzyskać informacje które cię interesują
  41. 1 like
    Przepraszam, ale w twoim wypadku nie brałabym żadnego psa u którego szybko rodzi się agresja, jeśli miałbyś poświęcać psu tyle czasu ile piszesz to kupiłabym już dorosłego wytresowanego psa, który nie jest agresywny, pies którego miałbyś od szczeniaka nie związałby z tobą dobrej relacji widząc cię tak mało w ciągu dnia, nie mógł by wie czuć bezpiecznie bo byłby praktycznie sam a samotność znaczy dziczenie a z tego stadium ciężko wyciągnąć psa, zwłaszcza takiego który jest pewny siebie i nie będzie się ciebie bać, w twojej sytuacji odradzam. Każdy pies będzie wnosić bród czy to długa czy krótka sierść, każdy pies warknię i będzie bronić ciebie i siebie w niebezpiecznej sytuacji, możesz sobie kupić pitbulla który będzie bać się szelestu siatki, albo goldena który nie da się głaskać, każdy pies jest inny i ma inny harakter, najważniejsza jest relacja między tobą a psem, jeśli to zniszczysz na początku, ciężko będzie przekonać później psa ze może na tobie polegać
  42. 1 like
  43. 1 like
    Mix owczarka niemieckiego Młoda jest po prostu zabójczo piękna ^^
  44. 1 like
    Amstaff to raczej nie jest. Wygląda jak pitbull red nose. PS: Piękny psiak
  45. 1 like
    Gdy jesteś w domu przypinaj szczeniakowi smycz i oprowadzaj go po domu nie pozwalając mu odchodzić za daleko. Na początku wychodź z pieskiem w miejsca które dobrze zna i nie spotka niczego co kompletnie oderwie jego uwagę. Jeżeli będzie grzeczny daj mu smakołyk. Naucz go że nie może gryźć smyczy karcąc go za każdym razem gdy to robi. Kiedy odchodzi za daleko lekko napnij smycz aby go rozproszyć a za każdym razem gdy poluzuje smycz nagradzaj go pilnując jednak aby nie napinał i luzował smyczy specjalnie dla nagrody. Mam nadzieje że pomogłam powodzenia
  46. 1 like
    dobrze by było, gdybyś mogła się dowiedzieć od kiedy sunia jest w schronisku i skąd trafiła. Czy była oddana, złapana, czy trafiła w wyniku jakiejś interwencji ( np. została odebrana ze złych warunków). A możesz napisać co ci o niej w schronisku powiedzieli?
  47. 1 like
    jeśli masz "dowód zakupu" w sensie umowy, książeczka psa (jakiś dokument w którym figuruje twoje nazwisko jako własciciela), to wydaje mi się że wówczas możesz zgłosić na policję tą osobę albo podac do sądu za kradzież/przywłaszczenie psa. Najlepiej będzie jak znajdziesz jakieś forum prawne i tam zapytasz. Na takich forach odpowiedzi udzielają też prawnicy, więc być może uzyskasz podpowiedź co możesz w tej sprawie zrobić
  48. 1 like
    Możliwe że żaba była toksyczna a twój piesek się zatruł. Płazy żyjące w Polsce nie są groźne ale wymioty mogą bardzo wycięczyć psa. Jeśli wymioty nie ustaną odwiedź weterynarza, możesz podać psu węgiel aktywny w niewielkiej ilości dodany do wody. Staraj się dawać pieskowi jak najwięcej wody, strzykawką możesz podawać mu też mokrą karmę wymieszaną z odrobiną ciepłej wody aby łatwiej było ją podać przez strzykawkę. Podejrzewam że nie ma się czego obawiać i piesek szybko poczuje się lepiej
  49. 1 like
    Myślę że Papillon będzie się tam nadawał, jest to niewielki pies o standardowej budowie, więc jego stawy czy kręgosłup nie będą mocno obciążone chodzeniem po schodach. Pamiętaj jednak że papillon to spaniel, jest pieskiem o żywym temperamencie i będzie się w tym mieszkaniu dobrze czuć tylko wtedy, gdy poza nim dostanie jakieś fajne zajęcie, np. agility, nauka posłuszeństwa, aportowanie. Ogólnie prawie każdy pies, który ma zapewnione atrakcje i urozmaicenia na dworze będzie się dobrze czuł w mieszkaniu, które potraktuje jako bezpieczny azyl i będzie chętnie w nim wypoczywać
  50. 1 like
    Zbyt częste kąpanie psa nie jest wskazane,po prostu mu nie służy.

Media społecznościowe

Dodaj nas