Evodish

Members
  • Content count

    2004
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Evodish last won the day on October 30

Evodish had the most liked content!

Community Reputation

40 Excellent

About Evodish

  • Rank
    Alpha male
  • Birthday
  1. Nie jestem ekspertem, także pewnie warto zapytać dobrego weta w tym temacie..ale powiem co uważam. Osobiście zawsze odrobaczam psiaka dwukrotnie, właśnie w odstępie kilkunastu dni i zdecydowanie bardziej boję się szczepień niż tabletek odrobaczających. Zwróćcie uwagę, że przypadki biegunek lub wymiotów po odrobaczeniu występują według badań u jednego na 10 tysięcy psów, lub rzadziej, w zależności od stosowanego środka, i da się je łatwo wyleczyć. Do tego te środki słabo wchłaniają się do krwi (wystarczy spojrzeć na wyniki badań moczu - po podaniu leków zawartość substanncji czynnych w moczu jest naprawdę malutka), więc nie namieszają w samym organizmie. Samych tabletek raczej nie ma się co obawiać, one nie są dla psa trujące same w sobie, bo dawki tych leków są po prostu za małe (z badań wynika, że 10 krotne przekroczenie sugerowanej dawki nie powoduje żadnych efektów ubocznych). Za to umierające czy wędrujące po przewodzie pokarmowym pasożyty mogą już trochę namieszać - i dlatego trzeba odrobaczać rozsądnie. Każdy musi sam ocenić ryzyko infekcji u psa, jego stan zdrowia, potencjalne korzyści i skutki uboczne. Moja sucz biega w różnych miejscach, spotyka różne psy, dostaje surowiznę do jedzenia - ryzyko infekcji jest więc dość duże. Jeśli mamy dorosłego nakolankowca, spotykamy tylko psy znane, chodzimy na spacer w obrębie "czystej" dzielnicy i karmimy wyłącznie karmą suchą (albo np. chodzi o domowego kota), to ryzyko zarażenia świństwem jest po prostu drastycznie mniejsze, a więc nie trzeba od razu walić z grubej rury. Myślę, że kompromisem jest samodzielna ocena kału. Jeśli mamy psa, który jest regularnie profilaktycznie odrobaczany, a szansę na złapanie pasożytów ma niewielką, to podawałbym odrobaczenie raz i przyjrzał się jego odchodom przez następne dwa dni. Jak nie zauważycie śluzu w kale, albo pasożytów/larw (takie białe kropki, nitki, czy "ziarenka ryżu") to prawdopodobnie jest w miarę czysty i nie trzeba powtarzać kuracji. Natomiast jeśli coś takiego się pojawi - podałbym drugi raz, bo jak pisałem - jednorazowe odrobaczenie zabija tylko dorosłe formy pasożytów, na jaja działa słabo lub wcale, więc po kilku/kilkunastu dniach pies znów będzie zarobaczony.
  2. Zależy od psa bernardyn i frisbee
  3. Jeśli pies nie zachowuje się tak wobec innych osób, tylko wobec Ciebie, to gdzieś macie spalone relacje. Zaciskanie szczęk i napinanie mięśni jest sygnałem ostrzegawczym, a że Ty go ignorujesz -pies stosuje mocniejszy, w postaci ugryzienia pozorowanego. I wierz mi, to nie jest próba ugryzienia Ciebie - pies jest od Ciebie wielokrotnie szybszy, jeśli będzie chciał Cię ugryźć a będziesz blisko, nie masz szans tego uniknąć. Takie kłapanie zębami przy ciele to kolejne, mocniejsze ostrzeżenie - n astępne będzie dotknięcie skóry, a potem już samo ugryzienie. Po pierwsze nie prowokuj tych sytuacji. Ilekroć pies się tak zachowa, utrwalasz w nim przeświadczenie, że warto to robić w przyszłości. Czyli innymi słowy - im częściej tak robi, tym częściej będzie to później powtarzał. Jeśli pies tężeje w bezruchu - przestań go głaskać, zatrzymaj się. Może sam odejdzie, a jeśli nie - zaczekaj aż troszkę odpuści i sam odejdź. Druga sprawa - przemyśl, co sprawia, że pies traktuje Cię wyjątkowo? Może spędzasz z nim za mało czasu, albo przeciwnie - zbyt wiele? Albo głaszczesz go w sposób, który mu się nie podoba, lub w miejscu, którego nie lubi? Może pozwalasz mu na zbyt wiele i nie nauczył się Ciebie szanować - albo przeciwnie, wymagasz za dużo lub jesteś za ostry, i dlatego nie ma ochoty na kontakt? Pomyśl, czym różnisz się w podejściu do psa od reszty rodziny, to będziemy wiedzieli jak pracować.
  4. 1. Uważałbym z tym hamowaniem biegunek po podaniu odrobaczenia. Po pierwsze środki odrobaczające mają na celu uśmiercenie insektów, a organizm musi je wydalić - zatrzymywanie ich w jelitach powoduje dalsze wydalanie przez nie toksyn, które mogą doprowadzić do silnego zatrucia lub śmierci zwierzęcia. Wbrew pozorom biegunka czy wymioty po podaniu tabletek częściej wynikają z intoksykacji przez martwe pasożyty, niż z samego podania środka na robale. Oczywiście jeśli taki stan utrzymuje się trzy dni lub więcej, to warto iść do weta, natomiast taka chwilowa niedyspozycja w postaci 2-3 spacerów z lekką biegunką raczej jest reakcją obronną organizmu a nie jego dysfunkcją. Choć akurat siemię lniane i zioła nie zaszkodzą, także sposób Beatriks wygląda w porządku - bardziej chodzi o np. węgiel aktywny czy tabletki przeciw biegunkom. 2. Wybór między podawaniem odrobaczenia po badaniu kału, albo profilaktycznie, to nie jest taka oczywista sprawa jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Po pierwsze badanie jednej próbki kału jest niemal bezcelowe - pies musiałby mieć solidną inwazję, albo my niemałe szczęście, by badanie coś wykazało, bo przy małej infestacji jaj jest niewiele, i nie pojawiają się codziennie. Pobiera się próbkę z trzech dni, poprzednie trzymając w odpowiednim pojemniku w lodówce. Robi się z tego spory koszt -dwie wizyty u weta i trzy badania laboratoryjne to już niemała kasa, jeśli zgodnie z zaleceniami lekarzy będziemy to robić raz na kwartał. Dwa - nie wszystkie pasożyty wyjdą w standardowym badaniu pod tym kątem. Choćby Giardia Lamblia, która praktycznie na pewno nie wyjdzie w zwykłym badaniu. Może się więc zdarzyć,że opieranie decyzji o odrobaczeniu wyłącznie na wynikach badań kału sprawi, że pies będzie latał zarobaczony z bezbłędnymi wynikami, stopniowo wyniszczając swój organizm, i zarażając inne zwierzęta niszcząc tzw. odporność zbiorową. Z drugiej jednak strony rzeczywiście substancje odrobaczające nie są obojętne dla psa, w końcu to trucizna. O ile zdrowy organizm powinien sobie z nimi poradzić, o tyle już pies z osłabioną odpornością (czego może nie być po nim widać), albo z bardzo dużym zarobaczeniem, może skończyć kiepsko po podaniu takich środków. Badanie pozwala tego uniknąć, ale - jak pisałem wyżej - ma swoje wady i ograniczenia. Zresztą - środki przeciwpchelne też często zawierają truciznę, a jednak stosujemy je masowo. Nie nakłaniam ani do jednej, ani do drugiej strategii, każdy powinien podjąć decyzję samodzielnie. Ale jest kilka rozwiązań, które na pewno warto stosować: -Nie odrobaczamy psa krótko po podaniu szczepionki, albo wkrótce po chorobie. Osłabiony organizm może nie poradzić sobie ze skutkami przyjęcia tych substancji -Jeśli już wiemy, że pies jest zarobaczony, odpowiednie środki trzeba podać minimum dwukrotnie w odstępie 10-14 dni (w zależności od rodzaju pasożyta) - nie mam pojęcia, czemu lekarze o tym zapominają/nie mówią, ale jednokrotne odrobaczenia ma bardzo niską (jeśli w ogóle jakąkolwiek) skuteczność bo nie działa na złożone już jaja tych paskudów, a więc po paru dniach i tak wyklują się kolejne robaki żyjąc sobie dalej w najlepsze. -Przy silnym zarobaczeniu nie podajemy od razu całej dawki - lepiej podać ich 4-5 zaczynając od połowy dawki, żeby nie doprowadzić do zatrucia toksynami -Psy łapią takie przypadłości na ogół przez kontakt z kałem innego psa - ograniczmy więc okazje do takich sytuacji nie pozwalając na obwąchiwanie odchodów innych psów, a już tym bardziej ich zjadanie. Niebezpieczna pod tym względem jest również dieta - surowe mięso, a nawet warzywa i owoce, również mogą doprowadzić do zarobaczenia. Myjemy je więc przed spożyciem, a mięso kupujemy ze sprawdzonego źródła (w diecie BARF problem jest wbrew pozorom mniejszy, bo w psim żołądku przy tej diecie panują takie warunki, że mało który pasożyt wyjdzie z tego cało).
  5. @getak - jak pisałem, zależy jakich kosmetyków używasz, ale faktycznie codzienne kąpiele raczej nie są wskazane u psów bo niszczą naturalną barierę ochronną jaką zapewnia futro i skóra. Może nie skraca to życia dosłownie, ale ułatwia zapadanie na infekcje. A nie wystarczyłoby samo dokładne spłukanie letnią wodą? Tłustego ochronnego sebum tym nie usuniesz, a błoto i piach spłuczą się spokojnie.
  6. shi tzu zdrowie , problemy

    Zastanawiam się też, czy to nie jest czasem wina nerwów. Nie jest tak, że np. na noc zamykacie psa w jakimś innym pomieszczeniu, albo przenosicie legowisko, albo zamykacie drzwi do pokoi by pies tam nie wchodził? Albo zostaje z innym psem sam na sam? Gdyby to była wina karmy, to wymiotowałaby też w ciągu dnia, po śniadaniu, a nie opisujesz takich objawów. Chyba, że coś źle zrozumiałem z Twojego postu, albo karmicie ją tylko raz dziennie, wieczorem?
  7. Padaczka jest chorobą neurologiczną, świadectwem, że coś z tym układem neurologicznym jest mocno nie tak. Ten sam układ neurologiczny kontroluje działanie układu mięśniowego, stąd jego zaburzenia powodują nieprawidłowości właśnie w zakresie ruchu ciała, czy występowanie drgawek. Niestety choroba aż do czasu ataku może nie wykazywać objawów, albo dawać objawy tak słabe, że łatwo je przeoczyć, stąd mieliście wrażenie, że pies jest okazem zdrowia. Także jak tylko będziesz miała możliwość - do weta, on powie, przeprowadzi stosowne badania i zaordynuje leki. Dopóki ataki nie powtarzają się co kilkanaście minut czy parę godzin, to sytuacja nie wymaga natychmiastowej pomocy medycznej, choć warto poczytać jak zaopiekować się psem podczas ataku by nie zrobił sobie (lub Wam) krzywdy. Pamiętaj też, że to choroba przewlekła - nie kończy się na jednym ataku, i bez odpowiednich leków zwierzę za jakiś czas spotka kolejny, i kolejny, i kolejny, najpewniej w coraz krótszych odstępach czasu. Musicie się przygotować na dożywotnie leczenia zwierzaka, a na razie dać mu odpocząć aż do wizyty u specjalisty.
  8. Jeśli wpadki nie zdarzają się codziennie, to raczej wynikały z przypadku - szczeniak mógł się trochę napchać kongiem, trochę pobiegać z zabawkami, jelita ruszyły pełną parą, no i wtopa gotowa. Póki jest tak malutka, to nie przejmowałbym się tym zbytnio jeśli poza tym nauka idzie dobrze i pies nie wykazuje zachowań które świadczyłyby o stresie związanym z samotnością. Nie krygujcie się też tak na zabranie jej od matki w 7 tygodniu życia. 8 tygodni to czas orientacyjny, średni - w praktyce szczeniaki powinno się zabierać właśnie wtedy, gdy matka je odrzuca. Wszystko jest w porządku, tylko musicie to uwzględnić w procesie socjalizacji i częściej spotykać się z innymi szczeniakami, by nie zaburzyć równowagi między kontaktem z ludźmi a innymi psami. Co do koprofagii.. Jeśli takie zachowania zdarzają jej się również na spacerze (czyli np. pożera czasem śmieci, odchody lub martwe zwierzęta), to zrzuciłbym to na karb błędów żywieniowych, o które w tym wieku szczególnie łatwo. Jeśli nie - to albo jest to wynik stresu, albo - na co osobiście bym stawiał - wyraz delikatnego charakteru psa. Psie odchody są nie tylko wydaliną, ale też pewnym sygnałem, wyrazem pewnych układów. Zauważcie, że psy bardzo pewne siebie po załatwieniu się rozkopują ziemię przy wydalinach, a jak sikają, starają się to zrobić jak najwyżej, poprawiając każdy napotkany zapach innego psa. Ma to służyć jak najlepszemu rozprowadzeniu własnych zapachów w okolicy, by dać wyraźny, mocny sygnał - jestem tutaj, i niczego się nie boję. Na drugim biegunie mamy psy niepewne, które ograniczają ilość wypróżnień, i nie załatwiają się w miejscach często obleganych przez psy by nie oznaczać specjalnie swojej obecności, a raczej ją ukryć. Najskuteczniejszą metodą ukrycia swojego zapachu jest właśnie zjadanie własnych odchodów - i być może z jakichś względów Wasz pupil czuje taką potrzebę w domu (bo np. wie, że ma się załatwiać na dworze i te wydaliny nie powinny się tam znaleźć). Innym powodem może być stres - nawet jeśli psa nie bijecie czy na niego nie krzyczycie, to korekta słowna może być dla niego na tyle silną karą, że szczeniak stara się jej uniknąć przez "zlikwidowanie dowodów". Podkreślam - nie zarzucam, że się nad psem znęcacie, niektóre mają tak dużą wrażliwość, że wystarczy długie wpatrywanie się w oczy lub zmiana tonu z miłego na neutralny by zaczęły się bać. Tak czy siak - popracowałbym nad pewnością siebie malucha. Regularna praca na bazie wzmocnień pozytywnych (czyli z naciskiem na nagradzanie sukcesów, a nie karanie błędów) powinna pomóc, podobnie jak kontakt z pewnymi siebie psami i odpowiednie budowanie autorytetu (Delikatnie, lecz stanowczo).
  9. Nie - przecież nie przekupujesz psa do wykonania komendy jedzeniem, tylko nagradzasz poprawne wykonanie. A to duża różnica. Efekt, o którym piszesz występuje w przypadku psów, które uczone są przez przekupstwo. To znaczy właściciel wydaje komendę, pies jej nie wykonuje, w związku z czym opiekun zachęca go do wykonania jedzeniem. W takim wypadku faktycznie pies się uczy, że jeśli nie wykona polecenia, to prawdopodobnie osiągnie więcej, niż gdyby je wykonał od razu. Tutaj nagroda jest znana psu od początku, zawieracie układ jak pracodawca z pracownikiem. Nie wpływa to na inne psie zadania, pod warunkiem oczywiście, że nie będziecie ćwiczyć wyłącznie przy misce. Nie powinieneś też podawać psu karmy po jednej kulce jeśli na jedną porcję wchodzi ich kilkadziesiąt - podziel posiłek tak,by podać go za wykonanie kilku, maksymalnie kilkunastu ćwiczeń. Masz ograniczony repertuar zachowań, a powtarzanie 25 raz siadu za jedną kulkę karmy szybko się psu znudzi. Ma być atrakcyjnie, wesoło, a nie sztampowo jak w wojsku Poczytaj sobie książkę "Jak wytresować kurczaka" Karen Pryor. Tania lektura, a bardzo fajnie uświadamia w jaki sposób działa na psy system nagradzania, i jak go stosować by uniknąć taki zagwozdek o których piszesz. Chyba już na początku Karen opisuje historię treserów słoni, którzy mieli problem właśnie z wielkością nagród - polecam ten fragment szczególnie (a i reszta książki warta uwagi i lekko się czyta).
  10. Wszyscy Cię rozumieją - większość z nas przechodziła etap sikania w domu czy to ze szczeniorem, czy z psem starszym, i wiemy jakie to jest kłopotliwe, możemy sobie wyobrazić jak źle jest gdy takie zachowanie się utrzymuje kilka miesięcy czy lat. Problem w tym, że Ty wymagasz również od psa by Cię rozumiał, samemu nie próbując zrozumieć jego samego. Cały problem leży między Wami, w błędach komunikacji między dwoma różnymi gatunkami. To, co pies prezentuje jest krzyczeniem o pomoc - i dopóki nie spojrzysz na to jego oczami, z jego perspektywy, nic z tego nie będzie. On się polskiego nie nauczy, nie usiądzie z Tobą przy kawie, nie przeprosi kwieciście i nie obieca poprawy, nie zrozumie Cię niezależnie jak głośno mu swój żal wykrzyczysz do ucha.Zatem albo Ty nauczysz się psiego języka i tak zaczniesz z nim "rozmawiać", albo będziecie się nakręcać dalej, aż w końcu w ataku złości wywalisz go za drzwi. A on i tak nie zrozumie dlaczego. Jesteś w stanie dać mu kolejną szansę, przystać na przemęczenie się paru tygodni i regularną pracę? Ale tak bez obciążenia, bez wypominania poniesionych strat i powstałych niesnasek? Przede wszystkim - naucz się trochę psiego języka. Poszukaj w internecie informacji o tzw. sygnałach uspokajających i spróbuj zacząć obserwować psa wyłapując je w jegoprzypadku. Kup trzy książki - "Sygnały uspokajające" Turid Rugaas, "Mój pies się nie boi" Nicole Wilde (chyba, nie jestem pewny autorki) i opcjonalnie "Oczami psa" Alexandry Horowitz. Jak wspomniałem - Twój pies nie nauczy się Twojego języka, to Ty - jako inteligentniejsza strona - musisz się nauczyć mówić po psiemu. A jest o czym pogadać. Przydadzą Ci się nie tylko w tym problemie, o którym piszesz. Podsikiwanie pod siebie jest oznaką stresu, i tutaj widać to naprawdę wyraźnie. Niski poziom testosteronu też może być przyczyną, ale nieustanne "glebowanie" psa mu tego testosteronu nie podniesie. Psy sikają pod siebie, ponieważ zapach ich wydalin działa na nie uspokajająco. Sikają też - jak wszystkie ssaki - ze strachu przed czymś groźnym. Przed czym? Przed Twoją karą, która jest niewspółmierna do przewinienia. Przyduszanie psa do ziemi przez innego psa jest stosowane bardzo rzadko - tylko wobec psów, które naprawdę grubo przegięły i były wielokrotnie ostrzegane wcześniej (pomijając zabawę oczywiście). Czym jest ten sygnał? Jest formą ostatecznego ostrzeżenia - albo druga strona natychmiast przestanie, albo dojdzie do bójki z użyciem zębów; po tym ostrzeżeniu albo jest spokój, albo walka do krwi. Spójrz jakie miejsca biorą udział w takim akcie - pies chwyta innego psa zębami za gardło, a więc po prostu grozi mu, że jeśli ten nie przestanie, będzie mógł zabić go jednym ciosem. Podkreślam - to jest sygnał, w którym grozisz psu silnymi obrażeniami lub utratą życia. Czyli de facto Wasza dyskusja sprowadza się do "przepraszam, źle się czuję, denerwuję się" ze strony psa i Twojej odpowiedzi "jeszcze raz piśniesz, to Cię rozszarpię". I dziwisz się, że pies odpowiada "boję się" jeszcze głośniej i jeszcze częściej..? Że na dźwięk słów korekty pies podsikuje, czyli znów woła "nie wiem co zrobić, boję się", bo spodziewa się ataku za coś, czego nie rozumie, albo kary równie surowej - wyrzucenia ze stada, które w naturze oznacza po prostu skazanie na śmierć..? To, że patrzy Ci w oczy świadczy wyłącznie o tym, że sygnał ten jest kierowany właśnie do Ciebie - nie ma w tym nic z bezczelności, jaką psiakowi przypisujesz. Teraz rozumiesz, jak poważna jest sytuacja? Jak mocno się to wszystko nakręciło..? To Ty musisz przerwać to błędne koło, bo pies próbuje Ci cały czas przekazać, że Cię nie rozumie i nie wie, co ma zrobić żebyś przestała się złościć. Sama widzisz, że metody agresywne i awersyjne nie tylko nie pomagają, ale wręcz pogłębiają problem - a mimo to nadal uparcie je stosujesz. Zmień nastawienie. Spróbuj spojrzeć na problem jego oczami, zrozumieć, że on się BOI Ciebie i Twoich reakcji. Jak mocno go nie skorygujesz, jak mocnej kary nie zastosujesz, nie złamiesz tego strachu w ten sposób. Nie da się zbudować partnerstwa i poczucia bezpieczeństwa poprzez strach. Zaznaczę jeszcze raz - to nie jest problem dominacji, niewłaściwej hierarchii, złośliwości czy podłości psa, tylko Twojego niezrozumienia jego problemów i jego strachu przed Twoimi reakcjami i karami. Jeśli chcesz mogę rozpisać kilka zadań, które Wam pomogą. Ale pod warunkiem, że otwierasz nową kartę i zaczynasz prac od zera, bez złych wspomnień. Bo jeślili nadal nie wierzysz w to, co piszemy tutaj z @beatriks, jeśli nadal wyłapujesz w tym złą wolę podłego beagla - to nie pomożemy.
  11. Gryzienie też jest formą zwrócenia na siebie uwagi - w ten sposób bawią się szczenięta, i jeśli nie oduczymy tego psa - będzie to robił nawet jak dorośnie (podobnie jest ze skakaniem przy powitaniu i paroma innymi zachowaniami, o których wiele osób sądzi, że psy z nich "wyrastają" - nie wyrastają ) Psy schroniskowe często mają duży deficyt poczucia bezpieczeństwa - schron jest takim miejscem, które złamie niemal każdego psa, i po trafieniu do nowego domu takie zwierzęta po prostu łakną ludzkiej uwagi i bliskości właśnie dlatego, że jest to zupełne przeciwieństwo tego, co przeżywały przed chwilą. Na ogół nowi właściciele starają się wynagrodzić psu przeżyte smutki, i rekompensują czas schroniskowy częstym przytulaniem, rozpieszczaniem, bliskością. Pies szybko staje na nogi, ale nie samodzielnie, ale właśnie opierając się na człowieku - i później nie umie sobie bez tego człowieka poradzić. Uzależnia się od naszej bliskości zarówno psychicznie, jak i fizycznie, a uzależnienie to pogłębia się z czasem tym bardziej, że wiele osób nie umie oprzeć się błagalnemu wzrokowi, albo zdjąć na ziemię psiska pakującego się na kolana..i kółko się zamyka - pies coraz gorzej radzi sobie sam, coraz bardziej uzależnia się od nas, a ostatecznie bardzo często wykształca lęk separacyjny, lub inne pochodne problemy. Do tego dochodzą kwestie kontroli emocji, które u psów schroniskowych równie często stanowią problem - psy nie umieją kontrolować swoich odruchów, bo w schronisku niestety działa prawo dżungli i po prostu trzeba korzystać z każdej okazji do głaskania/jedzenia/spaceru, jeśli takowa się nadarzy. A kto głośniej prosi, ten częściej dostaje. Jak sobie z tym radzić? Przede wszystkim spróbujcie wprowadzić jakieś rozsądne zasady bliskości z psem. Nie rozpieszczajcie go, bo bardziej mu to szkodzi niż pomaga, przynajmniej w ujęciu długofalowym. OKazując psu czułość starajcie się to robić bardziej po psiemu, niż po ludzku - czyli zamiast przytulać czy brać na kolana pobawcie się w gonito albo przeciąganie liny. Zamiast nieustannie głaskać - poćwiczcie posłuszeństwo albo idźcie na spacer. Zmuście psa, by sam podbudował swoją pewność siebie - nauczcie odsyłąnia na miejsce i korzystajcie z tej komendy przynajmniej parę razy dziennie dając psu jakieś zajęcie, tak, by nie łaził za Wami krok w krok. A tak bardziej bezpośrednio: -na szczekanie po prostu nie reagujcie. Jeśli jego celem faktycznie jest zwrócenie Waszej uwagi, to najlogiczniej będzie tej uwagi nie zwracać -i zachowanie zaniknie, bo nie będzie działało. Stosujcie zasadę 3N - Nie patrz, Nie mów, Nie dotykaj - wobec psa wymuszającego uwagę. Z drugiej strony sami zapraszajcie go często do siebie, ale wtedy, gdy jest spokojny i nienatrętny. Niech zrozumie, że największe szanse aby mieć z Wami kontakt ma wtedy, gdy się o ten kontakt nie stara. Szybko odpuści. - Co do gryzienia - metod jest naprawdę dużo. Przede wszystkim zapewnijcie mu odpowiednią ilość zabawy - szarpakiem, albo w aportowanie. Jeśli już złapie Was za rękę - krótka szorstka reprymenda i antychmiastowe zabranie rąk, zaplecenie ich na piersi i odejście da mu łatwo do zrozumienia, że nie życzycie sobie tego typu zachowań a ukąszenie kończy zabawę. Tylko to musi być bardzo teatralne, by zwierzak to zrozumiał - nawet minimalne dotknięcie zębami, choćby było przez przypadek, kończy się tak, że stosujecie korektę słowną, odwracacie się i odchodzicie, kończycie jakikolwiek kontakt z psem (znów zasada 3N). I konsekwentnie to stosujcie - jak odpuścicie raz na 10 przypadków bo pies akurat leciutko podgryza i Wam to nie przeszkadza, to następnym razem spróbuje znowu. Stuprocentowa konsekwencja i będzie ok. Możecie równolegle uczyć miękkiego chwytu - schować w dłoni przysmak tak, by był nieosiągalny ale pachniał, podstawiamy psu pod nos i wydajemy gdy przestanie podgryzać rękę a zacznie ją lizać lub wąchać. Dobrze się też sprawdza komenda "puść" która oznacza odwrócenie głowy od tego, co pies akurat trzyma w pysku - też można ją wykorzystać w sytuacjach awaryjnych. Opisów w internecie jest mnóstwo, na pewno znajdziecie.
  12. Spróbuj z tym kartonem, albo innym utrudnieniem które pokona kot, ale dla psa już będzie nie do przejścia. Możesz też kuwetę ustawić wyżej niż na ziemi - np. na pralce czy jakimś podeście w łazience. Kot wskoczy tam bez problemu, dla szczeniaka już będzie ciężko. Natomiast zastanów się, co może być przyczyną tego podjadania - czy szczenior na spacerze też zjada jakieś śmieci, albo odchody innych zwierząt? Jeśli tak, to może być problem żywieniowy: nieodpowiednia karma, albo braki w suplementacji. W takim wypadku spróbuj podawać psiakowi suszone lub żywe żwacze (uwaga - są dość cuchnące), albo kefir czy jogurt, drożdże, trochę warzyw. Jeśli nie, i robi to dla zabawy, to zapewnij mu podobną rozrywkę na Twoich zasadach. Np. matę do węszenia, zabawki tzw. "inteligentne" (rozbraja mnie ta nazwa, nie wiem kto to wymyślił), albo zwykłego gryzaka naturalnego. Być może będzie to ciekawsze niż kocia kuwetka. Idealnie byłoby go też parę razy złapać na gorącym uczynku, gdy jesteś w domu. W takiej sytuacji wystarczy narobić potężnego rabanu (z teatralnym okrzykiem, machaniem łapkami, i zaszarżowaniem a'la nosorożec na sawannie) by pies przestraszył się i nie miał już takiej frajdy z tego typu zachowań.
  13. Odpowiedź masz w poście @beatriks przecież - wskazała wyraźnie, abyś nie podawał karmy w misce jak to robiłeś do tej pory, ale zamiast tego całą dzienną porcję jedzenia podawał psu z ręki, jako nagrodę za wykonanie polecenia. To świetna metoda i warto się jej trzymać., z wielu względów (budowanie zaufania, odpowiedniej relacji, pewności siebie, więzi, posłuszeństwa, a do tego wygląda bardziej naturalnie dla psa) Zapomnij o tym systemie, i o wszystkim co dotyczy "dominowania" psa, bo to jest bzdurna i dawno obalona teoria sprzed 50 lat (obalona dodajmy przez jej autora, który dopiero przed śmiercią stwierdził, że chyba napisał głupoty). To, czy jesz pierwszy, drugi czy wcale, na oczach psach czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia. Liczy się tylko to, by pies dostawał jedzenie i jadł wtedy, gdy mu pozwolisz - nieważne, przed czy po Twoim posiłku. Gdybyś chciał faktycznie pokazać psu, że jesz pierwszy, to powinieneś po pierwsze jeść jego chrupki, a po drugie jego część pozostawiać na swoim talerzu i od niego odchodzić, pozwalając by dojadł resztki. A i tak nie sądzę, by to działało, bo pies wie, że nie jesteś innym psem, a więc nie będzie tego traktował jako zachowania "dominacyjnego". Co do trzęsienia się - jak zaczniesz go karmić z ręki, z odpowiedniej pozycji, to stres zniknie - może od razu, może po paru dniach. Jeśli to ekscytacja - przydadzą się ćwiczenia z samokontroli (możesz sobie poczytać np. o "Relaxation Protocol" Karen Overall).
  14. Prawda, i to czasem dosłownie. Skóra (a zatem także i sierść) to jest jedna z pierwszych barier, jaką napotykają patogeny próbujące wniknąć do psiego organizmu. Częste mycie z użyciem kiepskiej jakości szamponu powoduje oczyszczenie futra z naturalnie wytwarzanego sebum, a więc osłabienie tej bariery ochronnej i spadek odporności u psa. Do tego źle dobrany, albo za mocny szampon (szczególnie ludzki) może powodować podrażnienia lub zmiany skórne, które również otwierają drzwi dla infekcji. Naturalnie psa trzeba czasem wykąpać, ale ja bym to robił raczej gdy jest już brudny, i to z użyciem delikatnych środków myjących. Co innego psy wystawowe, ale tam już wchodzą kosmetyki za naprawdę potężne pieniądze. U nas sprawdza się szampon firmy 8in1 - jest delikatny, ładnie i niedrażniąco dla psa pachnie, fajnie się pieni i jest wydajny. A do tego niedrogi.
  15. To pewnie będzie w porządku. Przy tak dużym miocie matka faktycznie mogła być zmęczona, osłabiona, i produkować mniej przeciwciał; do tego szczeniaki nie były pewnie dokarmione "po brzegi" no i się przydarzyło - a jedna choroba, jak pisałem, często ułatwia zapadnięcie na kolejną. Pamiętaj również, że Ty także możesz zwiększyć odporność swojego psa. Regularna aktywność fizyczna niezależnie od pogody, przy dbałości o czystość po powrocie, szybko zbuduje silny organizm. Do tego odpowiednie karmienie (czyli karmy wysokiej jakości, lub dobrze skonstruowana dieta domowa/BARF), odpowiednia suplementacja (są suple typowo pod wzmocnienie odporności, ale można też podawać kefiry czy jogurty naturalne, oleje z ryb, trochę owoców nawet zimą), i będzie ok Tylko też bez przesady - na razie maluch będzie dość słaby, więc trzeba to wprowadzać stopniowo. Trzymamy kciuki za zdrowego szczeniora

Media społecznościowe

Dodaj nas