Evodish

Members
  • Content count

    1969
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Evodish last won the day on September 18

Evodish had the most liked content!

Community Reputation

18 Good

About Evodish

  • Rank
    Alpha male
  • Birthday
  1. @Silvery - akurat teorie dotyczące uczenia się pozostają niezmienne od naprawdę wielu lat, i raczej się nie zapowiada na zmianę Czy ktoś stosuje taką, czy inną filozofię szkolenia psa to już inna sprawa, i tu masz rację - zmienia się nasza wiedza o psach, zmieniają się też trendy w szkoleniu. Natomiast zwracam jedynie uwagę, że proponowanie tak ryzykownych technik, jak te które podsunął @Omciu nie znając ani psa, ani właścicieli, ani przyczyny zachowania ani jego skali, w przypadku w którym ci właściciele psa się obawiają jest po prostu nieodpowiedzialne, bo najprawdopodobniej doprowadzi do wypadku lub nawet eskalacji zachowania. Jak wspomniał @ojeja - dla wielu osób kuszący jest szybki, spektakularny efekt, bez względu na ryzyko czy tzw. efekty uboczne które w długofalowych planach mogą naprawdę dramatycznie zepsuć psiaka, co się zresztą regularnie dzieje w przypadku psów szkolonych przez wspomnianego tutaj Milana. Dlatego uważam, że przez forum takich rad się dawać nie powinno. Być może ktoś, kto oceni psa na żywo również zaleci większe zdecydowanie wobec pupila, ale my - po krótkim jednokrotnym wpisie autorki - moim zdaniem nie powinniśmy tego robić. Dla jej bezpieczeństwa, bezpieczeństwa jej otoczenia i samego psa, który może zrobić się naprawdę groźny. A tak a'propos Twojej anegdoty, @Silvery - może i dobrze, że złość Ci minęła i psa ostatecznie nie dogoniłeś. Pies goniony, przestraszony, potrafi się bronić bardzo zaciekle, i Twoje ręce mogłyby być w znacznie gorszym stanie niż były po tej przygodzie To jest właśnie to, o czym mówię. Zareagowałeś akurat dokładnie na tyle, ile to było potrzebne, w punkt. Gdybyś zareagował tylko minimalnie mocniej, pies zacząłby się bać Ciebie lub miski, albo karmienia. Tylko ciutkę, odrobinę słabiej lub krócej- i miałbyś psa zaciekle tej miski broniącego. Szczęśliwie, może dzięki doświadczeniu, może dzięki wyczuciu, zareagowałeś w punkt, dokładnie jak było trzeba i się udało. Ale to jest naprawdę trudne, a dla osoby bez stosownego doświadczenia, wyczucia albo jakiegoś takiego daru do psów (a żadnej z tych cech nie ma autorka tematu, skoro sobie nie radzi) niemal niemożliwe. Za to ryzyko jest olbrzymie. Większość osób nie potrafi nawet nagrodzić psa z odpowiednim natężeniem i w odpowiednim momencie, a co dopiero go karać w punkt. Czasem się udaje, na ogół nie, i później trzeba odkręcać naprawdę poważne sytuacje. Dlatego przez forum poleca się metody bezpieczniejsze, łatwiejsze do zastosowania, z dużo, dużo większym marginesem błędu.
  2. Jeśli dobrze zrozumiałem, proponujesz właścicielce stanowcze odebranie psu przedmiotu, którego ten broni. W takim wypadku zgadzam się - w niektórych przypadkach, z niektórymi psami, taka metoda rzeczywiście się sprawdzi. Jeśli nie wychowawczo, to chociaż opresyjnie zmusi psa do zaprzestania gróźb. Nie bierzesz jednak pod uwagę kilku rzeczy. Po pierwsze właścicielka opisywanego tu wyżła boi się swojego psa - nie odbierze mu tego przedmiotu stanowczo bo obawia się ugryzienia, a jeśli w ogóle spróbuje to zrobić, to lękliwie i pełna niepokoju. Wszyscy dobrze wiemy jak zwierzęta reagują na próbę nerwowego czy niepewnego odebrania im przedmiotu, którego bronią. Nie chciałbym też myśleć o tym, co pies - nauczony tego typu działaniami, że o swoje się walczy bo inaczej zostanie to odebrane siłą - zrobi w przypadku gdy przedmiot broniony spróbuje mu odebrać np. dziecko. Po drugie - opisywany tutaj problem nie jest wyodrębniony - to jest jeden z objawów głębszego zaburzenia, jakim są nieprawidłowe relacje między psem a właścicielami - jego nieumiejętne rozpieszczanie, zaburzony kontakt, brak zaufania z obu stron. Zmuszenie go do oddawania przedmiotów tylko utwierdzi psa w przekonaniu, że właściciel jest niestabilny, nie rozumie psich sygnałów (takich jak warczenie) i należy go traktować jak konkurenta do zasobów. Bez odpowiednio zbudowanego autorytetu i szacunku sama nauka, którą proponujesz, nic nie da - to trzeba opracować na wielu płaszczyznach, i jest to proces zbyt złożony, żeby opisywać go na forum, tym bardziej, że wiąże się z niebezpieczeństwem popełnienia błędu który jeszcze sytuację pogorszy. Nie chodzi więc o to, że Cię potępiam czy nie zgadzam się z Twoimi metodami - one czasem zadziałają, choć istnieją lepsze. Uważam jednak, że proponowanie konfrontacji osobie, która boi się własnego psa, w sytuacji, której prawdopodobnie przyczyną zachowania jest właśnie nieumiejętne/niekonsekwentne konfrontowanie się z psem wcześniej, u psa, który już teraz nie ufa człowiekowi i każdy dzień utwierdza go w przekonaniu że człowiek jest stroną atakującą i trzeba się bronić..jest prostą drogą do pogłębienia problemów. I że nie powinno się "naprawiać" tak kompleksowych problemów przez forum internetowe. Ty opierasz się na własnym doświadczeniu - ja to mówię z punktu widzenia osoby, która leczyła już naprawdę kilkadziesiąt rodzin które musiały się zmagać z problemami utrwalonymi lub wywołanymi przez nieumiejętne stosowanie metod które polecasz. Właśnie dlatego sugerujemy tu kontakt z kimś, kto posiada odpowiednią wiedzę i umiejętności by poprowadzić tych ludzi. Wytłumaczyć jak wypracować sobie w psich oczach autorytet bez konieczności stawiania go pod ścianą jak to proponujesz, jak nauczyć go oddawania przedmiotów bez przymusu i bez przekupstwa, jak poprawić ich relacje. Sami tego nie zrobią moim zdaniem, a jest duża szansa, że jeszcze zawalą to, co jest obecnie bo dojdzie do eskalacji kłopotów Natomiast tak ogólnie o metodzie, którą proponujesz - uważam zwyczajnie, że istnieją lepsze. Nie widzę potrzeby udowadniania psu, że mam prawo odebrać mu ważny dla niego przedmiot, bo stawia mnie to w roli konkurenta, atakującego. A ja wolę, by pies sam z siebie, z radością mi ten przedmiot oddał, z własnej woli, bo tak pojmuję dobrze zbudowany autorytet. Pamiętaj, że w psim stadzie hierarchia budowana jest od dołu - to nie silniejszy osobnik podporządkowuje sobie słabszych, tylko słabsze osobniki z własnej woli podporządkowują się silniejszemu. Nie widzę przeciwwskazań, by zastosować ten sam podział również w mieszanymi, psio-ludzkim "stadzie"
  3. Staraj się na razie nie głaskać go po uszach czy okolicy karku. Dla większości psów to i tak niespecjalnie fajne doświadczenie, a w tej chwili - gdy pies najwyraźniej faktycnie boi się, że znów będziecie go smarować czy psikać specyfikami których nie lubi - jest to dla niego wyraźny sygnał do obrony. To, że do tej pory Cię nie ugryzł wynika z faktu, że on się broni, a nie atakuje - odstrasza Cię, chce abyś przestał próbować go dotykać..więc daj mu spokój. Głaszcz go w miejscach bezpiecznych - po piersi, całej klacie, bokach lub po brzuchu gdy leży i wywraca się na plecy. Unikaj okolic głowy czy pyska, i dopiero za parę dni - jeśli w międzyczasie nie będzie żadnych incydentó - spróbuj ponownie "zapuścić" się podczas głaskania gdzieś w okolice uszu właśnie, albo na grzbiet głowy. Ale tak niby przypadkiem, na moment, ukradkowo - i stopniowo zwiększaj czas głaskania w tych miejscach jeśli to zaakceptuje. Pamiętaj też, że pies wyczuwa Twoją niepewność. Nie próbuj go głaskać czy wykonywać przy nim zabiegów pielęgnacyjnych jeśli wiesz, że się go boisz - on to wyczuje, zrozumie, że coś kombinujesz, i zacznie się bronić. Na razie zajmij się naprawą relacji, potem powalczysz z uszami. Jeśli rany wymagają odkażenia - zabierz go do weterynarza. Odkazi, wyczyści rany, założy opatrunek i kołnierz, i zagoi się w trymiga. A Ty od razu będziesz mógł zapytać o co chodzi z tymi ranami, bo te muchy nie gryzą, mają za miękką gębę na to. Albo psiak ma uczulenie na użądlenia owadów, albo jakieś pasożyty skórne, albo dzieje się coś jeszcze innego - powinieneś to sprawdzić.
  4. Może Cię to śmieszyć - ale fakty są niezaprzeczalne, a teoria uczenia się na razie niepodważona. I jasno wskazuje na to, że zachowania nagradzane będą się powtarzać, a karane lub niepowtarzane -zanikać. Jeśli zatem mamy sytuację, w której założycielka tematu nie tylko boi się psa, ale też regularnie "przegrywa" w konfrontacji z nim, to każda sytuacja konfliktowa kończy się "wygraną" psa, a więc utrwala w nim przekonanie że człowieka można i należy terroryzować aby osiągnąć cel. Rozwiązanie proponowane przez Ciebie może odnieść skutek u osób, które się psa nie boją i są w stanie zwyciężyć go fizycznie (choć i wtedy bym to odradzał, ale o tym za chwilę). Tutaj mamy do czynienia z sytuacją wręcz odwrotną, i takie rady jak Twoja nie tylko nie pomogą, ale wręcz utrwalą zachowanie psa, bo on i tak osiągnie swój cel. Co więcej - na razie zwierzak raczej próbuje się z tymi ludźmi dogadać, wysyła sygnały ostrzegawcze. Jeśli one będą dalej ignorowane - to zacznie używać mocniejszych argumentów. Czemu odradzam Twoje metody w każdym przypadku? Bo wymagają dużej wiedzy i wyczucia, których nie ma osoba niezwiązana zawodowo z psami. I wtedy szanse na sukces są trudne do oszacowania, a ryzyko porażki - a w konsekwencji dalszego pogarszania sytuacji - wysokie. Nie wiem też, czy sugerowałeś raczej flooding, który jeszcze jestem w stanie zaakceptować, czy zwykłe deptanie psa i pokazywanie mu jego miejsca. Jeśli to drugie, to zachęcam do przyjrzenia się temu tematowi, bo już dość dobrze opisano niebezpieczeństwa które takie podejście za sobą niesie (zwiększenie poziomu permanentnego stresu u psa, niszczenie relacji, budowanie posłuszeństwa na strachu zamiast na autorytecie i związane z tym ryzyko nieposłuszeństwa przy braku "bata" nad psem itd. itp.) Nie bardzo wiem, co to ma do rzeczy? Kiedyś nie było też mody na toalety w mieszkaniu i mycie się codziennie, za to modne było upuszczanie krwi jako leczenie dosłownie każdej choroby, więc nie opierałbym się chyba na modzie jako na wyznaczniku tego co korzystne lub niekorzystne. To, że każdy pies jest inny i każde zachowanie może mieć inny kompleks przyczyn - to oczywiste. Po to właśnie są behawioryści i trenerzy - by doświadczenie i wiedzę wykorzystać w celu szybszego opracowania problemu i jego rozwiązania. Zdaje się, że dalece przewyższam Cię doświadczeniem, nie rzucałbym więc takimi argumentami bo ani przypadki znane mi, ani Tobie, niczego nie dowodzą. Liczą się fakty, dane i statystyki prowadzone rzetelnie na dużej grupie psów. A te wyraźnie dowodzą, że stawanie w konfrontacji z psem, które proponujesz, znacząco ZWIĘKSZA ryzyko pogryzienia przez psa (możesz zajrzeć np. do badania "Factors associated with aggressive responses in pet dogs" wykonanego przez Yuying Hsu), w przeciwieństwie do szkolenia pozytywnego. Naturalnie pogryzienia w szkoleniu pozytywnym też się zdarzają, bo wszędzie da się popełnić błąd. Różnica jest taka, że przy szkoleniu opartym na pozytywnym wzmocnieniu o błąd trudniej, bo nie stawia się psa w stresującej sytuacji, nie przyciska go do muru i nie trzeba mieć ani odwagi, ani siły by wykonać odpowiednie ćwiczenia. Mimo to, jak wspomnialem wcześniej - jednostkowe przypadki nie dowodzą Twojej tezy, a badania jej przeczą. Ależ ja nigdzie nie napisałem, że nie należy zachowania - jak to ująłeś - "prostować". Wręcz przeciwnie, dość wyraźnie zaznaczyłem potrzebę rehabilitacji. Pod okiem dobrego trenera lub behawiorysty, żeby zapewnić tym ludziom i psu bezpieczeństwo. To, co mogę poradzić przez internet, nie widząc psa ani właścicieli, wypisałem wyżej - są to ćwiczenia obarczone minimalnym ryzykiem ugryzienia, i niewielką szansą na błąd, a także asekuracyjne - w razie błędu zachowanie psa może się co najwyżej nie poprawić, ale się nie pogorszy. To po prostu bezpieczne. A za życzenie znalezienia się w takiej sytuacji bardzo dziękuję - rzeczywiście lubię rehabilitować psy z agresją w obronie zasobów, jeśli faktycznie trafi mi się więcej takich klientów to nie będę narzekał
  5. @Marki8 - jeśli Twój pies znika Ci z oczu na dłużej niż 5 minut, i nie wraca na zawołanie, to nie lokalizator jest Ci potrzebny tylko szkolenie i smycz treningowa/automatyczna, bo zwierzę jest po prostu niebezpieczne dla otoczenia i samego siebie. Naucz go wracania na zawołanie, i tak zbuduj relacje, by to pies pilnował Ciebie, a nie odwrotnie. Choć zakładam, że to tylko reklama, więc może niepotrzebna rada
  6. Jeśli do tej pory nie zaszkodziło, to nie zaszkodzi. Niektóre psy słabo sobie radzą z pokarmem mieszanym (czyli podawaniem mokrego i suchego jednocześnie) i mają biegunki, a wiele z nich dodatkowo tyje przy takim systemie. Jeśli u Ciebie nie widać ani jednego, ani drugiego objawu - to możesz spokojnie karmić tak dalej. Kurczaka na ogół nie poleca się z uwagi na sposób hodowli tych zwierząt - pasionych sterydami w celu przyspieszenia wzrostu. Teoretycznie nie jest to szkodliwe dla psa, ale jeśli można podawać inne mięcho, to powinno ono być bardziej wartościowe. Natomiast kurczak nie jest niezdrowy - po prostu są lepsze źródła białka. Wiele osób boi się też tego, że drób jest nafaszerowany antybiotykami, c o jest naturalnie bzdurą - sposób szczepienia i leczenia drobiu jest ustalony odpowiednimi rozporządzeniami i ściśle kontrolowany, wyznaczono okresy karencji dla drobiu leczonego antybiotykami i dopuszczalne stężenie leków przed ubojem, także tym bym się nie martwił. A tak dla sprostowania - podawanie czasem surowego mięcha to jeszcze nie BARF A gorąco zachęcam do przyjrzenia się tej diecie, bo jest naprawdę fajna
  7. Uzupełniając tylko wpis Ojeja: - karmę rzeczywiście należy dawkować zgodnie z zapotrzebowaniem psa, ale niekoniecznie bazując na podstawie tego ile zje. Niektóre zjedzą dużo więcej, niż potrzebują, a inne będą chodzić głodne gdy pokarm im nie smakuje, często doprowadzając do niedoborów. Podawaj tyle, ile producent przewidział dla psa o wadze 11 kilogramów, i obserwuj pupila - jak zaczynają mu się pojawiać żebra, to zwiększa dawkę, jak troszkę tyje - zmniejsz ją. Pamiętaj też, że pies może mieć różny apetyt w zależności od samopoczucia, czy nawet pogody - i trzeba tak podawać posiłki,by bilans w ciągu paru dni się wyrównał (tzn. jeśli dwa dni z rzędu zje mniej niż powinien, to trzeciego dosmacz, aby zjadł więcej niż się zaleca) -wybór karmy zależy od psa. Wszystkie trzy które podałaś są dobrej jakości, dobierz taką, która psu posmakuje (wszystkie oferują bezpłatne próbki). Royal nie tyle się zepsuł, co przestał być tak opłacalny - za cenę Royala można dostać karmę lepszą jakościowo, ale nie znaczy to,że sam RC jest karmą złą, bo nie jest; -nie do końca jestem zwolennikiem karmienia mieszanego, tzn. mieszania suchego z mokrym. Raz, że psy tak karmione dość łatwo tyją, dwa, że czasem mają problemy żołądkowe (karma sucha trawi się wielokrotnie dłużej niż mokra, sprawiając, że ta mokra gnije w przewodzie pokarmowym zablokowana przez czop karmy suchej), a trzy, że uczy to wybrzydzania. Jeśli Twój psiak nie chce jeść samej suchej karmy - to już wiesz dlaczego -pamiętaj że nie tyle długość, co jakość spacerów się liczy. Pół godziny ćwiczeń czy węszenia jest warte więcej niż godzina dreptania w kółko po placu zabaw. Staraj się, by spacery były dla psa ciekawe - by miał co wąchać, spotykał inne psy, natykał się na nowe bodźce. Szkol go, ćwicz jakiś sport jeśli lubisz, organizuj ciekawe zabawy. Pamiętaj, że to jedyna jego okazja do aktywizacji w ciągu dnia, pozostałe kilkanaście godzin śpi i się nudzi. Niech chociaż ta godzinka czy dwie będą faktycznie tylko dla niego. EDIT: dentastixy i inne czyściciele zastąpiłbym naturalnymi gryzakami. Kość naturalna czy nawet twarda marchewka zetrą osad nazębny prawie tak samo dobrze, a przynajmniej wiesz, co psu podajesz. Już mieliśmy parę przypadków zwierzaków którym dentastixy zbijały się w wielkie kule których nie umiały strawić.
  8. Dlatego, że problem tutaj jest naprawdę poważny, i może jeszcze się rozwijać i utrwalać, a ostatecznie doprowadzić do ataku na właściciela. Bez zobaczenia psa na żywo ciężko będzie ocenić to, dlaczego pies zachowuje się tak a nie inaczej - może być sfrustrowany, znudzony, albo zwyczajnie się stawiać. W zależności od przyczyny problemu - którą można odkryć dopiero po solidnej rozmowie - można stawiać diagnozę i szukać rozwiazania. A i wtedy dobrze by było, żeby ktoś czuwał nad wykonaniem planu rehabilitacji, tym bardziej, że potrzeba będzie prawdopodobnie bardzo wielu zmian w wielu segmentach życia psa. Na teraz - spróbujcie nie stawać z psem w konfliktowych sytuacjach. Jeśli warczy gdy próbujecie mu coś odebrać - to chowajcie wartościowe rzeczy, by ich nie kradł, a gdy znajdzie coś na spacerze, nauczcie oddawania na komendę, z wykorzystaniem szkolenia pozytywnego. Choćby na zasadzie wymiany - weź do ręki zabawkę, której pies raczej nie lubi/lubi średnio, zachęć by ją chwycił w zęby, następnie przytrzymaj nieruchomo i podaj komendę (np. "puść") -spokojnnie, cicho, jeden raz. Jak mu się znudzi szarpanie - to puści, wtedy nagródź pochwałą i podaj smakołyk, a następnie powtórz cały łańcuch. Po pewnym czasie zacznie puszczać szybciej, a ostatecznie również tuż po komendzie. Wtedy możesz spróbować z przedmiotami, które sam znajdzie na ziemi. Pamiętaj tylko, by go nie przekupować widokiem smaka - ma puścić znudzony zabawą, a nie zachęcony smaczkiem. Smakołyk jest nagrodą która pojawia się PO puszczeniu przedmiotu. Pamiętaj również, aby nie nakręcać psa za bardzo (nie tarmosić szarpaka, nie rzucać nim), i przede wszystkim nie wypuszczać go z rąk. Dopóki Ty trzymasz zabawkę, zwierzę nie będzie jej traktowało jako swojej własności, ergo nie będzie jej bronić. Prócz tego jednak potrzebujecie faktycznie wizyty kogoś, kto na miejscu oceni Wasze relacje i naprawi błędy, bo jest co robić. Takie rozpieszczanie, a potem irytowanie się że pies nie słucha i - jak się domyślam - niezgodność w podejściu do zwierzaka, to najgorsza możliwa mieszanka, która sprawia, że i Wy się czujecie zastraszeni, i pies. A będzie gorzej, jeśli te zachowania mu się utrwala. Koniecznie trzeba trochę odciąć pępowinę, nauczyć się psa traktować po psiemu, włożyć nieco więcej konsekwencji i spokoju w jego wychowanie, ale też wiele się nauczyć o tym jak pies myśli i jak widzi świat, jak się uczy. To naprawdę sporo wiedzy, nie do opisania w jednym wątku na forum.
  9. Majka ma rację - ewidentnie zawalono tutaj socjalizację, i odkręcenie tego nie będzie łatwe. Jeśli chodzi o samo karmienie - spróbuj wyrobić w nim jakieś rytuały, a następnie zmieniaj je stopniowo, tak będzie psu łatwiej to zaakceptować. Ustal na przykład, że karmisz go zawsze o tej samej porze tą samą karmą, za każdym razem siedząc w konkretnym miejscu i wydając po kilka chrupków na otwartej ręce. Po kilku dniach wprowadź małą zmianę - np. połóż na ręce serwetkę, a dopiero na to karmę, tak jak zwykle. Taka niewielka zmiana będzie dla psa łatwiejsza do zaakceptowania. Później możesz np. podawać pokarm z miski trzymanej w ręce, a dopiero na koniec na ziemi. Wszystko stopniowo. Podobnie postępuj z innymi elementami, których pies się boi. Jeśli nie chce wchodzić po stopniach - zacznij od przekraczania sznurka/nitki, albo chusteczki, albo czegoś drobnego, a potem stopniowo zwiększaj przedmioty - ich wielkość i wysokość, a także barwę czy zapach.
  10. Dlaczego? Nie ma medycznych przeciwwskazań w tym wypadku - orzechy są świetnym źródłem kwasów tłuszczowych, i do tego zawierają sporo witamin i mikroelementów. Są ciężkostrawne i tłuste, więc nie powinno się ich podawać dużo/często, ale ich jedzenie nie jest dla psów szkodliwe (poza orzechami makadamia). 6 dziennie to faktycznie może być przesada, ale nie unikałbym ich zupełnie.
  11. Nie trzeba-można go zamrażać, albo trzymać w lodówce przez kilka dni.
  12. Możesz faktycznie przyciszyć dźwięk klikera regulując odpowiednim suwakiem, albo chowając go w saszetce/kieszeni, jak pisali poprzednicy. Przyzwyczajanie go do tego dźwięku samo w sobie może być fajnym zadaniem, aby wzmocnić jego pewność siebie. Póki co jednak, zamiast klikera, możesz używać innego narzędzia. Kliker, jak już pewnie wiesz, jest tylko markerem, znacznikiem - takim samym jak Twoje "dobry pies" po udanym ćwiczeniu, z pewnymi przewagami (szybkość, jednoznaczność, jednolitość dźwięku). Możesz używać zupełnie innych markerów, i uwarunkować je tak samo jak kliker. Gwizdek, kapsel od tymbarku, czy nawet pstryknięcie palcami można uwarunkować w ten sam sposób co kliker - musisz tylko znaleźć dźwięk łatwy do wytworzenia, odpowiednio głośny (a więc nie za cichy, bo zaginie w harmidrze, ale też nie za głośny by psiak się go nie bał) i na tyle wyjątkowy, by nie był zbyt często spotykany na spacerze. Możesz nawet użyć dysków fishera - to odpowiednie warunkowanie nadaje bowiem odpowiednie znaczenie tym dźwiękom, one same nie niosą żadnego przekazu. Kliker nie jest też konieczny w pracy z psem - przyspiesza naukę, bardzo pomaga w niektórych ćwiczeniach, ale da się szkolić również bez niego.
  13. Prawda - nie każdy pies pracuje za smaki, i nie każdy tak samo chętnie. Dużo też zależy od otoczenia - przy 30 stopniach pies lepiej pracuje za obietnicę odpoczynku niż za kilo parówek Druga ważna sprawa jest taka, że nagrody trzeba dostosować również do ćwiczenia. Nagradzanie smakołykami ćwiczeń dynamicznych często spowalnia ich wykonanie, i odwrotnie - nagroda zabawką przy ćwiczeniach cierpliwości/opanowania/innych statycznych może niepotrzebnie rozpraszać psa i utrudniać mu skupienie
  14. Zależy od psów i ich wychowania. Do tej pory powinnaś już wiedzieć, czy Twój zwierzak jest tolerancyjny, czy lubi inne psy i jak się z nimi dogaduje - jeśli dobrze, i drugi pies również nie ma z tym problemów, to powinno być ok. Pamiętaj wtedy jedynie o tym, żeby równomiernie dzielić uwagę między psy, i sprawiedliwie je nagradzać/karać, bo psy mają podstawowe poczucie sprawiedliwości. Także wszystkie zasady domowe powinny od początku dotyczyć również nowego psa, jeśli pracujesz, to również z dwoma (niekoniecznie naraz, można naprzemiennie, byle nie było tak że jeden pies tylko ogląda i nie doczeka się szansy na pracę i nagrodę) Jeśli któryś z psów nie dogaduje się z innymi, lub dogaduje tylko z niektórymi - warto skonsultować to z behawiorystą lub szkoleniowcem, podpowie na co zwrócić uwagę. Niezależnie od powyższych- warto psy zapoznać na neutralnym terenie, np. na spacerze, aby żaden nie bronił terenu lub przedmiotów własnych. Na początek oba muszą mieć dwa różne legowiska, niekoniecznie tuż obok siebie aby nie było sprzeczek (i tak będą się pewnie zamieniać), i dwie miski do karmy. Micha na wodę może być jedna, tylko stosownie większa/częściej uzupełniana (szczególnie latem).
  15. Dla psa nie ma znaczenia, czy wypoczywa w mieszkaniu czy domu. Ogródek przy tej wielkości psie nie jest żadnym walorem - sprawdza się to jeszcze przy szczeniakach w kwestii nauki czystości, oraz przy zwierzakach małych ras, dla których taki teren może być intrygujący. Przy większych psach nawet kilkaset metrów niezmiennego terenu nie zaspokoi potrzeb eksploracyjnych. Często natomiast ogród skłania do lenistwa - gdy jesteśmy chorzy, albo na dworze zamieć, perspektywa wypuszczenia psa samego na krótkie siku na ogródek bywa kusząca, co później rzutuje na zaniedbania w zakresie spacerów, a tym samym dobrostan psa. Dla Was i tak nie ma to znaczenia, bo macie zamiar zapewnić psu odpowiednią ilość ruchu, aktywności i atrakcji - a czy on będzie leniuchował w domu czy mieszkaniu, naprawdę nie robi mu żadnej różnicy. Weź jedynie pod uwagę, że przy mieszkaniu na piętrze drugim lub wyższym nauka czystości może potrwać nieco dłużej - trudniej z psem tak znienacka wyskoczyć na dwór, gdy zbiera się do załatwienia w domu.

Media społecznościowe

Dodaj nas