Sosenk.a

Members
  • Content count

    4
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral

About Sosenk.a

  • Rank
    Newbie
  • Birthday
  1. Niby czemu? Psy zadbane, szczepione i odrobaczone, trzymane w dobrych warunkach. Nie widzę w tym problemu.
  2. Witam. Od dawna marzy mi się mój własny psiak, który mógłby przebywać i spać w domu. Mam już zwierzęta, 3 koty i psa, cała drużyna jest oczywiście odrobaczana, dobrze wykarmiona i zadbana. Mamy dom z podwórkiem, ogrodzony, w spokojnej okolicy, a zwierzęta mają swoje ciepłe budki. Zwierzętami zajmuję się ja i tata. Pies podwórkowy ma spory kojec, sam jest małym kundelkiem i ma już swoje lata. To radosny, przyjaźnie nastawiony do innych zwierząt pies. Sama nauczyłam go chodzenia na smyczy, siadu i sama wyprowadzam go na spacery. Niesamowicie jednak chciałabym mieć swojego psa, który mógłby przebywać w domu. Zasadniczym problemem jest jednak mama, która za zwierzętami nie przepada. Zasadniczo rozmawiałam z nimi o psie, dostałam wstępne pozwolenie. Wtedy jednak musiałam odłożyć na chwilę te plany z tego względu iż jestem w liceum, a przede mną studia, przeprowadzka itd. Nie chciałam aby psiak się ze mną męczył. Teraz jednak wiem że rodzice planują zakup mieszkania w Warszawie (ma służyć i mnie i bratu) a jako właściciele będziemy mogli trzymać tam zwierzę. Moja mama zasadniczo zgadza się na psa, ale w kojcu. Mi z kolei takie rozwiązanie nie pasuje, posiadanie psa w domu to zupełnie co innego niż w kojcu. Poza tym boję się że przenosiny z kojca do miasta może być dla niego stresujące, a ja nie ogarnę wtedy psa nie przyzwyczajonego do warunków domowych. Zmierzyłam się z całą masą argumentów przeciw i wydaje mi się że mam na nie dobre kontrargumenty. Moja mama lubi mi wytykać że w domu mamy alarm, ale nie widzę problemu aby przez te kilka godzin pies może posiedzieć w ciepłym kojcu z towarzyszem. Obawia się także smrodu od psa, ale sądzę że pies regularnie kąpany i przy pomocy środków niwelujących zapach nie będzie wcale tak capił. Pies, jego wychowanie i wszystkie koszty są oczywiście na mojej głowie. Mam dużo zaoszczędzonych pieniędzy i regularne kieszonkowe. Finanse na studiach też nie będą problemem, bo mogę dorabiać udzielając lekcje pianina i korki. Mój tata ma także znajomego tresera. Z naszymi wyjazdami do babci na weekend (raz na miesiąc a nawet rzadziej) też nie ma problemu ponieważ rozmawiałam z przyjaciółmi i nie widzą problemu z przyjęciem do siebie psa na dwa dni. I w tym momencie rodzi się mój plan aby postawić rodziców przed faktem dokonanym. Mogłabym na spokojnie załatwić szczeniaka z giełdy bądź od przyjaciółki u której często rodzą się małe pieski. Mogłabym powiedzieć że znalazłam go w lesie podczas jeżdżenia na rowerze. Niestety, ale takie sytuacje się w okolicy zdarzają. Nawet jeden nasz kot jest wyratowany z lasu. Wiem że nie oddalliby tego pieska, tata kocha zwierzęta, a mama mimo wszystko nie jest przecież bez serca. Chodzi mi tylko o psa w domu. Jestem skłonna do kompromisów, na przykład jeśli pies okazał się wybitnie problematyczny, zgodzę się go przeprowadzić do kojca. Oczywiście dla komfortu mamy nie mógłby wchodzić na łóżka i do jej pokoju. Chciałabym usłyszeć wasze opinie i rady. Może ktoś miał podobną sytuację? Jeśli tak to bardzo proszę o podzielenie się doświadczeniem.
  3. Moim zdaniem, zaczęłabym na Twoim miejscu rozglądać się za nowym, dobrym domem dla Twojego psa. Skoro zwierzę jest dla Ciebie ewidentnym problemem i skoro szczypiesz go za karę (!), to wybitnie głupim pomysłem byłoby trzymanie go na siłę. Męczy się i właściciel i pies. Oddaj go komuś zaufanemu, może nawet na przechowanie? Poukładaj swoje życie i dopiero potem myśl po raz kolejny o zwierzęciu. Inaczej nic dobrego z tego nie wyjdzie. Życzę powodzenia i pozdrawiam.
  4. Witam. Od dawna marzy mi się mój własny psiak, który mógłby przebywać i spać w domu. Mam już zwierzęta, 3 koty i psa, cała drużyna jest oczywiście odrobaczana, dobrze wykarmiona i zadbana. Mamy dom z podwórkiem, ogrodzony, w spokojnej okolicy, a zwierzęta mają swoje ciepłe budki. Zwierzętami zajmuję się ja i tata. Pies podwórkowy ma spory kojec, sam jest małym kundelkiem i ma już swoje lata. To radosny, przyjaźnie nastawiony do innych zwierząt pies. Sama nauczyłam go chodzenia na smyczy, siadu i sama wyprowadzam go na spacery. Niesamowicie jednak chciałabym mieć swojego psa, który mógłby przebywać w domu. Zasadniczym problemem jest jednak mama, która za zwierzętami nie przepada. Zasadniczo rozmawiałam z nimi o psie, dostałam wstępne pozwolenie. Wtedy jednak musiałam odłożyć na chwilę te plany z tego względu iż jestem w liceum, a przede mną studia, przeprowadzka itd. Nie chciałam aby psiak się ze mną męczył. Teraz jednak wiem że rodzice planują zakup mieszkania w Warszawie (ma służyć i mnie i bratu) a jako właściciele będziemy mogli trzymać tam zwierzę. Moja mama zasadniczo zgadza się na psa, ale w kojcu. Mi z kolei takie rozwiązanie nie pasuje, posiadanie psa w domu to zupełnie co innego niż w kojcu. Poza tym boję się że przenosiny z kojca do miasta może być dla niego stresujące, a ja nie ogarnę wtedy psa nie przyzwyczajonego do warunków domowych. Zmierzyłam się z całą masą argumentów przeciw i wydaje mi się że mam na nie dobre kontrargumenty. Moja mama lubi mi wytykać że w domu mamy alarm, ale nie widzę problemu aby przez te kilka godzin pies może posiedzieć w ciepłym kojcu z towarzyszem. Obawia się także smrodu od psa, ale sądzę że pies regularnie kąpany i przy pomocy środków niwelujących zapach nie będzie wcale tak capił. Pies, jego wychowanie i wszystkie koszty są oczywiście na mojej głowie. Mam dużo zaoszczędzonych pieniędzy i regularne kieszonkowe. Finanse na studiach też nie będą problemem, bo mogę dorabiać udzielając lekcje pianina i korki. Mój tata ma także znajomego tresera. Z naszymi wyjazdami do babci na weekend (raz na miesiąc a nawet rzadziej) też nie ma problemu ponieważ rozmawiałam z przyjaciółmi i nie widzą problemu z przyjęciem do siebie psa na dwa dni. I w tym momencie rodzi się mój plan aby postawić rodziców przed faktem dokonanym. Mogłabym na spokojnie załatwić szczeniaka z giełdy bądź od przyjaciółki u której często rodzą się małe pieski. Mogłabym powiedzieć że znalazłam go w lesie podczas jeżdżenia na rowerze. Niestety, ale takie sytuacje się w okolicy zdarzają. Nawet jeden nasz kot jest wyratowany z lasu. Wiem że nie oddalliby tego pieska, tata kocha zwierzęta, a mama mimo wszystko nie jest przecież bez serca. Chodzi mi tylko o psa w domu. Jestem skłonna do kompromisów, na przykład jeśli pies okazał się wybitnie problematyczny, zgodzę się go przeprowadzić do kojca. Oczywiście dla komfortu mamy nie mógłby wchodzić na łóżka i do jej pokoju. Chciałabym usłyszeć wasze opinie i rady. Może ktoś miał podobną sytuację? Jeśli tak to bardzo proszę o podzielenie się doświadczeniem.

Media społecznościowe

Dodaj nas