Sign in to follow this  
Followers 0
Guest mati pies

Jak oduczyć psa szczekać na inne psy i innych ludzi?

19 posts in this topic

Witam

Jak moge oduczyć psa ( 5 miesięcy) szczekania na inne duże psy i innych ludzi? Prosze powiedzcie

Share this post


Link to post
Share on other sites

to zależy od tego, "co pies szczeka".

czy to raczej: "hej, hej! chodź tu obcy psie/człowieku! bawmy się!" lub "ej, właścicielu! patrz! idzie obcy! fajnie! chodźmy do niego!" czy może "idź sobie obca istoto! pokaże ci jaki jestem groźny, to może się przestraszysz, odejdziesz i mnie nie skrzywdzisz!"

 

jeśli pies szczeka, bo jest podekscytowany i nadmiernie cieszy się ze spotkania z innymi na spacerze - robi to, żeby bawić się z psami, zostać pogłaskanym przez człowieka. żeby nawiązać jakąś interakcję. w takiej sytuacji musisz nauczyć psa, że to, czego chce (kontakt z obcymi) nastąpi tylko wtedy, gdy będzie spokojny.

zanim spuścisz go ze smyczy lub pozwolisz na zapoznanie się psa ze spotkanym psem/człowiekiem, każ mu usiąść/warować, czy co tam potrafi. i niech siedzi lub leży, albo chociaż spokojnie stoi przez kilka sekund. dopiero wtedy pozwól mu się przywitać.

nie oczekuj jednak, że to przyjdzie łatwo. żeby pies w ogóle zwórcił uwagę, że do niego mówisz i czegoś oczekujesz, musisz nauczyć się zwracać jego uwagę na siebie.

zacznij od ćwiczeń w domu. niech nauczy się kilku komend i wykonywania ich na początku w "nudnych" warunkach - gdy nic ciekawszego się nie dzieje. niech zawsze wykonuje jakieś polecenie przy okazji podawania posiłków, czy ubierania na spacer. niech wie, że po tym przykładowym "siad" zawsze dzieje się coś fajnego.

pies szybko zrozumie, że będzie miał okazję do nawiązywania nowych znajomości i zabawy tylko wtedy gdy wykona jakieś Twoje polecenie. jesli dostatecznie konsekwentnie do tego podejdziesz - łatwo dojść do poziomu, na którym psiak na widok zbliżających się nie znajomych siada i/lub patrzy na właściciela, zamiast się ekscytować· 

 

jeżeli pies szczeka na obcych ze strachu - trzeba popracować w ogóle nad jego socjalizacją· to młody pies, co nieco ułatwia zadanie. dobrze wtedy zapoznawać go z jak największą ilością rozmaitych bodźców oraz kojarzyć je z czymś przyjemnym. kiedy przychodzą goście - w drzwiach wciśnij im do rąk jakiś smakołyk - niech poczęstują psiaka (ale tylko w momencie, gdy na nich nie szczka!), za to na dworze - gdy ty zobaczysz nadchodzące "niebezpieczeństwo" - skoncentruj na sobie uwagę psa i daj mu coś dobrego, pogłaszcz, pobaw się. niech uczy się, że zbliżający się człowiek/pies = coś miłego.

tu na pewno też warto zacząć od nauczenia psa koncentrowania się na właścicielu - musisz pokazać psu, że warto zwracać na Ciebie uwagę, gdy wołasz.

nie krzycz na psa, nie szarp go czy co tam najczęściej robią ludzie, gdy ich podopieczny zaczyna ujadać na napotkane stworzenia. pies wtedy kojarzy sobie obecność obcych z karą. i usiłuje ich odpędzać jeszcze intensywniej. i wpadamy w błędne koło.

zwróć też uwagę "w czym" chodzicie na spacer. jeśli pies ma kolcztkę czy inne paskudztwo jak choćby obroża zaciskowa - być może szarpał się na widok zbliżających się przechodniów. obroża powodowała ból, a pies skojarzył prfzechodniów z czymś bardzo złym. w takim wypadku może pomóc "przebranie" psiaka np. w szelki lub miękką, szeroką obrożę·

 

uważaj tylko, żeby nieopatrznie nie nagrodzić psa za szczekanie na innych. wszystko co dobre musi następować przed rozpoczęciem ujadania lub po uspokojeniu się (i na przeykład ładnym "siad").

 

dobrze by było zapoznać go też z jakimiś fajnymi, dobrze zsocjalizowanymi dużymi psami. ważne, zeby to były naprawdę dobrze wychowane psy, które nie zrobią mu krzywdy i nie przestraszą go. możesz też rozważyć jakieś psie przedszkole - zorientuj się, czy takie zajęcia są prowadzone gdzieś w Twojej okolicy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ze wszystkim się zgadzam za wyjątkiem koniecznosci zaprzyjaźniana malego psa z duzymi. Nie jest konieczne narazanie psa na niebezpieczenstwo, bo wiele psow , nawet dobrze wychowanych, moze być nieprzewidywalanych, albo malego moga uszkoadzic niechcąco. To nie jest do niczego potrzebne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

i warto jeszcze się zastanowić, jaka to rasa (lub jeśli kundelek- z jakich ras się składa genetycznie).

istnieją takie rasy (szpice pomeraniany, shipperke, norwich terriery, sheltie ,czy niektóre owczarki, pinczery  ) które szczekają przy lada okazji, i tym swoiom szczekaniem wyrażają w danej chwili swoje emocje, bądz ostrzegają przed czymś co je zaskoczyło, zastanowiło.

niektóre psiaki mają tak, że zaczynają szczekać, nawet zanim dojdą do wniosku czy warto się bać, czy bawić - ot, takie po prostu są gadatliwe, że najpierw się rozszczekają, a dopiero po chwili zastanowią i rzeczywiście przyjmą konkretną postawę wobec tego, co spowodowało szczek...

 

jeśli Twój należy do takich , to naucz zwierzaka leżeć na komendę (chyba ,że juz umie- to poprostu doćwicz do perfekcji, aby podopieczny wykoywał to bez zastanowienia i zwlekania)- na leżąco będzie mu niełatwo szczeknąć, więc wydawaj polecenie wtdey, kiedy zauważysz ,że milusiński będzie miał za moment ochotę "wygłosić" swoje spostrzeżenia . oczywiście nagroda za wykonanie polecenia zawsze musi być :)

 

jeśli w ostatecznej sytuacji, nie masz przy sobie zabawki piszczącej ,ani smaczka ,którym możesz odciągnąć uwagę podopiecznego, spróbuj rzucić jakieś pozytywnie działające na czworonoga hasło , tym samym,beztroskim tonem , co zwykle. być może istnieją jaieś słowa czy zdania, które pies nauczył się odruchowo (co mówisz psiakowi przed podaniem mu porcji karmy,albo tuż przed wyjściem na spacer?), i wtedy -w ostateczności można z nich skorzystać, aby zwrócić na siebie  jego uwagę .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli to sznaucer miniaturka to współczuję. Podejrzewam ,ze te psy mają we krwi upajanie się wlasnym głosem. Mogę się mylić oczywiscie, ale wszystkie osobniki tej rasy jakie znam szczekają  długo, bez sensu i powodu. Przy jednym sznupiku mini, moich kilka szpicow to milczki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

tak, tak , sznaucery należą do tej grupy, którą opisałam. prawdziwe diwy operowe :)

na osiedlu mamy kilka sznaucerów-jeden z nich jest milczkiem, pozostali właściciele zazdroszczą, śmiejąc się, że sznaucer który nie szczeka, nie jest sznaucerem... :)

poczytaj sobie o historii Twojej rasy- sznaucery (które dopiero potem zróżnicowano na mniejsze i większe, i uczyniono z nich odrębne rasy)

były psami hodowanymi na stróżów. Miały być nieco "cięte" z charakteru, nieufne wobec obcych ludzi i zwierząt, zdecydowane .

I to pozostało w ich naturze, pomimo miniaturyzacji i uczynienia z nich kanapowych puppilków.

W zasadzie można przyjąć, że małe sznaucery szczekają więcej niż ich więksi kuzyni, bo próbują nadrobić głosem swój "niedobór" wzrostu.

Dobry sposób na wyciszenie sznaucera to zaangażowanie go w jakiś psi sport (miniagility ,freesbe, a nawet próby tropienia ) , w którym

spali nadmiar energii i czujności, nauczy się koncentracji na wyznaczonym zadaniu, a zatem przestanie z czasem zwracać uwagę na wszystkie drobniejsze, rozpraszające i niepokojące go bodzce . oczywiście, pozostawiony sam pod sklepem czy w domu- na posterunku-będzie alarmował, bo to jego żywioł i pasja , ale podczas spaceru uda się to zniwelować.

 

naprawdę, spróbuj z tymi psimi sportami (ze sznaucerkiem -przede wszystkim klub miniagility) , to może pomóc, w dodatku wzmocni Twoją więz z psem.poszukaj w internecie , przyjdz na próbę,zobacz jak to wygląda. Tylko pod pozorem nie bierz pod uwagę nakręcania psa na aportowania piłeczki, bo gwarantuję,że będzie szczekał jeszcze częściej ,dopominając się o kolejne rzuty, czy wymuszając zabawę...    

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiadomo kiedy Mati ma to robić bo jest opiekunem dojeżdzającym z tego co pisze. Co do szczekliwosci sznaucerkow to warto się zastanowic przed decyzja o posiadaniu takiego psa, albo....przyzwyczaic sie do szczekania, ktore przewaznie jest bardzo uciązliwe. Mialam kiedys mixa sznupka , był z nami14 lat, a po jego odejsciu dokładnie wiedzialam jakiego psa na pewno miec nie będę. Choć kochalam hultaja. Natomiast hałasliwosc , niełatwy charakter i potrzeba systematycznej , pracochłonnej pielęgnacji skutecznie mnie zniechecily do rasy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

moja koleżanka jest właścicielką sznaucerka, i dopiero właśnie dzięki wspólnemu zaangażowaniu i próbowaniu różnych form psich sportów, które nauczyły zwierzaka skupiania się na wskazanym celu oraz wzmocniły więż między nim i właścicielką . owszem, psiak zwraca uwagę na wszystko, co wydaje się mu niepokojące, ale teraz zanim podniesie bezmyślny alarm (tak jak kiedyś było nie raz kilkanaście razy podczas jednego spaceru) , po prostu zatrzymuje wzrok na opiekunce i oczekuje wskazówki, jak się wobec tego zjawiska zachować (wystarczy kilka miłych ,spokojnych słów, aby przekonać, że "to tylko nic ważnego") :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę mnie zaskoczyłyście tą opinią o sznaucerach mini. U nas na "spacerniaku" nie występują zbyt powszechnie w porównianiu do jorków czy labradorów, ale jednak zdarzają się. Na ogół są całkiem normalne poza jednym czarnym mini. Ale ten jeden ma po prostu nienormalnego właściciela - kiedyś jak darł japę na naszego świeżo ostrzyżonego psa (no owszem, miał wtedy pompony ;))  to jego pan, zamiast go odwołać, podjudzał go wołając "goń pedała!". W takiej sytuacji trudno mieć do psa pretensje, że się drze. Oprócz niego ze stałych bywalców są ze trzy pieprz i sól - i są w porządku. Jeden nawet permanetnie chodzi bez smyczy ale jest grzeczny, nie szczeka, nie podchodzi ani do ludzi ani do psów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jasne,że wychowanie moze ostudzic trochę szczekacza, tak jak je podjudzic. Ale sa psy nie wychowywane i nie drace się bez powodu. I pewnie co innego bywa na interesującym spacerze, szczegolnie jak wlasciciel potrafi skupic uwagę psa na sobie.

Ale sprobowalabys kolo takiego mieszkac. Nie zaszczeka tylko jak coś się dzieje, ale pruje morde non stop.

A swoja drogą ten gostek od sznaucerka- szczęscie ,że nie ma amstaffa. Takie wychowanie i nieszczęscie gotowe. I, mam nadzieję,że sam się nie rozmnoży.....

Share this post


Link to post
Share on other sites

naszew osiedle strasznie jest "zapsione" , pomimo,że osiedlowa rada strasznie jest zwierzętom przeciwna (kilkukrotnie odmawiano utowrzenia osiedlowego wybegu dla psów, choć istniały 3 lokaliozacje idealne do tego celu- opiekunowie zwierząt nie chcieli nic poza ogrodzeniem i tabliczką,żę to dla psów.jakieś przeszkody do miniagility czy slalomy zostałyby zorganizowanie przez samych opiekunów. na ale cóż, w zamian za odmowę ,otrzymaliśmy na kżdym ,nawet niewielkim skwerku, tabliczki z przekreślonym psem wewnątrz czerwonego znaku zakazu... ).

tak więc may i wiekową pudliczkę, kilka sznaucerów miniaturowych (ale to już dojrzałe zwierzaki), niezliczone tabuny yorków i pseudoyorków , pinczera miniarowego, 3 psy w typie pinczera , wiele shih tzu , 2 cockery, kilka wilczurów, 3 berneńczyki, 2 goldeny, kilka labladorów , 2 bulterriery, jeden borzoj, dwa amstaffy , kilka jamników w różnych rozmiarach , sporo kundelków, pies w typie papitka, mój rasowy papitek , 4-a może 5 bokserów , oraz okresowo przyjeżdżającą na wakacyjny okres chihuahuę (importowaną z Ameryki), cairn terrier  oraz szpica małego białego .czasem zjawia się mieszkający nieopodal chow-chow , dobermanka , jedna malamutka , 2 kusky... całkiem niedawno zdarzało się minąć czarnego shar peia (dawno już go nie widziałam), czasem widzę curly retrievera- niestety,jest na tyle zaczepny,że lepiej nie podchodzić,

. a izapomniałabym o wyżlicy niemieckiej, oraz o posokowcu bawarskim. podsumowując, jak mieszkasz i co dzień mijasz tyle rozmaitych osobliwych ras, to trudno się o nich czegoś nie dowiedzieć :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Eeee, jak potrafisz wyliczyć, to nie jest tak źle :wink: U mnie musiałabym monitoring zamontować, żeby mieć jako takie rozeznanie liczbowe. Niektorych psów po prostu nie rozpoznaję - no bo jak rozróżnić x-dziesiąt labradorów które wychodzą trzy razy dziennie z różnymi członkami rodziny? Jak się kogoś widuje regularnie rok czy dwa - to wtedy owszem - zapamiętuje się właściciela i psa. Ale tak na co dzień to właściwie jest bezimienna masa anonimowych psów. Te sznupki, o których pisałam, to właśnie takie, które spotykam już któryś rok z rzędu, czyli są z niedalekiego sąsiedztwa najwyraźniej. Poza nimi zdarzają się i inne ale nie sposób ująć je w jakieś prywatne statystyki. Ten czarny jazgotliwy goopek to nawet wiem, jak ma na imię. Pan się niestety już rozmnożył, ale dość dawno - córka tak na oko 20-letnia. Zachowuje się normalnie w przeciwieństwie do taty, więc jest nadzieja, że to nie genetyczne :ghgh:

Share this post


Link to post
Share on other sites

wyliczam tylko to, co mieszka przy jednej, króciutkiej uliczce w obrębie trzech naprawdę niezbyt dużych bloków, i jak sama stwierdziłaś, da się rozpoznać tylko te,z którymi się regularnie, na przestrzeni określonego czsu mijasz na spacerze .i byłabym zapomniała, mamy jeszcze terriera manchesterskiego raz 2 westie (trzeci odszedł w ubiegłym roku z racji wieku) . bo okolicznych , które się pojawiają z nieznanymi mi osobami nie wyliczam, za dużo ich :P .właścicieli trudno mi zapamiętać, ale zwierzaków (razem z ich charakterystycznymi dla każdego obrożami,smyczami,szelkami)- nie jest tak trudno :P 

Share this post


Link to post
Share on other sites
naszew osiedle strasznie jest "zapsione" , pomimo,że osiedlowa rada strasznie jest zwierzętom przeciwna (kilkukrotnie odmawiano utowrzenia osiedlowego wybegu dla psów, choć istniały 3 lokaliozacje idealne do tego celu- opiekunowie zwierząt nie chcieli nic poza ogrodzeniem i tabliczką,żę to dla psów.jakieś przeszkody do miniagility czy slalomy zostałyby zorganizowanie przez samych opiekunów. na ale cóż, w zamian za odmowę ,otrzymaliśmy na kżdym ,nawet niewielkim skwerku, tabliczki z przekreślonym psem wewnątrz czerwonego znaku zakazu... ). 

U nas jest lepiej :) Już pomijam te tabliczki, bo też są wszędzie a tam, gdzie ich nie ma, nie da się wejść suchą nogą. Nawet psy omijają już te miejsca.

Ale czasem aż brak słów. Ostatnio chciałem zrobić szkolenie z posłuszeństwa dla pewnej grupy na dworze, bo szkoda pogody na salkę. Jest niedaleko fajne miejsce, w którym jest cicho, spokojnie i łatwo się odnaleźć - taka mała łączka. Łączka leży za "trybunami" boiska, które należy do okolicznego TTKFu, nikt tam nie chodzi, nie ma aut.. no ideał, tym bardziej, że jest ładnie ogrodzone z każdej strony prócz jednej otwartej ściany.

Zadzwoniłem do zarządcy obiektu ile by chcieli za wynajem tego miejsca na godzinę- i jak zrozumieli w końcu, że chodzi o szkolenie psów, odmówili. Dlaczego?

Bo psy brudzą. 

Dodam, że chodzi o zarośnięte chwastami poletko, leżące odłogiem, a ja od razu zastrzegłem, że biorę pełną odpowiedzialność za to, co się tam stanie - również za porządek, i może to być zawarte w formalnej umowie.

Nie. Bo nasramy i uciekniemy.

Co w tym piekielnego?

To, że tydzień temu na owej łączce zorganizowano  pokaz grupy militarnej, włącznie z wjazdem dwoma czołgami (sic!) i ustawieniem materiałów wybuchowych, po czym pole wyglądało naprawdę jak po wojnie (nie licząc już nawet pozostawionych butelek po piwkach i talerzykach plastikowych po kiełbasce). Ale to nie koniec - tydzień później rozstawił się tam..cyrk, który faktycznie nasrał i odjechał - teraz łączka wygląda jakby z kosmosu zbombardowało ją odchodami stado kosmicznych wielorybów.

No ale my pewnie narobilibyśmy z czterema psami więcej szkód :wink:

 

Czasem po prostu natkniesz się na mur antypsiego fanatyzmu i nie ma bata :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czasem po prostu natkniesz się na mur antypsiego fanatyzmu i nie ma bata :)

Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak jest, znalazła się w pierwszym zdaniu Twojego posta :wink:

 

Już pomijam te tabliczki, bo też są wszędzie a tam, gdzie ich nie ma, nie da się wejść suchą nogą. Nawet psy omijają już te miejsca. 

Akcja - reakcja. Psiarze sami sobie załatwiają takie traktowanie. A że wciąż wokół są tylko wyjątki od tej reguły, które ją potwierdzają, no to też wszyscy jesteśmy wrzucani do wspólnego wora.

Nawiasem mówiąc, z tego co wiem, tabliczki z zakazem wyprowadzania psów nie mają żadnej mocy sprawczej

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,7704239,Zakaz_wyprowadzania_psow__Bo_studenci_chca_sie_opalac.html

(ostatni akapit :))

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwsze w takich przypadkach, bez znaczenia jaki jest powód szczekania. Musisz rozładowac nadmiar energii u psa, a najlepszym sposobem jest bieganie. Po drugie nigdy nie stosuj wobec psa przymusu, krzyków lub bicia. Stosowanie siły wobec zwierząt powoduje napiętrzanie się negatywnych emocji które z czasem się kumulują i nasilają problem. Także musisz zrozumieć, że nie da się oduczyć psa szczekania, jest to jego naturalny sposób komunikacji którego nie można wykorzenić. Lecz nie martw się, da się uzyskac kontrolę nad szczekaniem przy odpowiednim nakładzie pracy, i tylko za pomoca pozytywnych emocji, które zapewnią więź oparta na szacunku i zaufaniu, bez której nie da się żyć w harmonii z tym wspaniałym gatunkiem. Zaraszam do wymiany spostrzeżen http://adrianturulski.pl/kim-jestem/.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now
Sign in to follow this  
Followers 0

Media społecznościowe

Dodaj nas