Sign in to follow this  
Followers 0
Guest Sylwexa

idealny pies lub zbliżony do potrzeb

52 posts in this topic

tak, wziełam do serca że wiele zależy ode mnie, narazie oglądam filmiki jak poradzic sobie z "początkową" fazą nauki szczeniaka. Jeśli nawet nie uda mi się go okiełznać, to nastawiam się że zostanie naszym nowym domownikiem, a mamy tyle miejsca że najwyżej wybieg dla kur dodatkowo ogrodzimy. Darmy radę. Kilka gadżetów już kupiliśmy, karmę, dostajemy na bieząco informację o piesku, otworzył oczka, ma już imię. Póki co bedzie w domu by łatwiej się przyzwyczaił do Nas, ale buda już jest robiona dla niego więc będzie miał też miejsce na zewnątrz. Zdjęcie "taty" dostałam, więc też jestem spokojna że nie wyrośnie na ogromnego psa, a nawet gdyby to już pewnie go pokochamy i nie będzie to miało znaczenia:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

pieska weźmiemy bez szczepień i wizyty u weterynarza, więc pewnie od razu po drodze do domu wstąpimy do weterynarza. A póki co czekamy na info od gospodarza kiedy piesek będzie samodzielny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szczerze mówiąc, moim zdaniem stopniowo zwiększacie prawdopodobieństwo, że wpakujecie się w jakiś kanał na własne życzenie. Bez szczepień i bez weterynarza brzmi niepokojąco. Szczenię do nowego domu powinno być wydane w wieku minimum 8 tygodni (w przeciwnym razie może mieć zawalony socjal). W tym wieku powinno być już po odrobaczaniu i po szczepieniu przeciw nosówce i parwowirozie. Na ogól w hodowli jest pierwsze odrobaczanie 5-6 tydzien, pierwsze szczepienie 6-7 tydzień, drugie odrobaczanie 7-8 tydzień.  I to wszystko udokumentowane przez weterynarza w książeczce zdrowia, którą powinnaś dostać razem ze szczeniakiem. Masz przecież dwoje małych dzieci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

piesek będzie po szczepieniu i odrobaczeniu, odbierzemy go pod koniec lutego.

 

Ponieważ ktoś zrezygnował padła propozycja byśmy wizieli 2- i tak sie bijemy z myślami. Może to i dobrze, zeby się od razu 2 wychowały razem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ok wracam do wątku- ponieważ mam pewną obawę. Odnośnie tego szczepienia. Czy psiak nie zachoruje mi po szczepieniu? Bo niestety dzieci ledwo wyszły z cięzkich chorób właśnie przez szczepienia i NOPy. Popytałam tu i uwdzie i psy też mają NOPy. Dzieci nieszczepię z tego powodu że szczepienie niesie za sobą poważne możliwości utraty zdrowia- zresztą u Nas tak było, to wolałabym psa tez na takie cierpienie nie narażać.

 

Proszę mi powiedzieć, dlaczego szczepi się psy? Żeby człowiek się nie zaraził czy żeby pies się nie zaraził?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szczepienie p/wściekliźnie jest obowiązkowe raz na rok. Za brak tego szczepienia grozi grzywna. Choroba, jak wiesz, jest śmiertelna dla ludzi i zwierząt - stąd takie obostrzenia. Pozostałe szczepienia nie są obowiązkowe, ponieważ te choroby nie zagrażają ludziom. Za to szczenię może stracić życie. Parwowiroza jest ciężką, wyniszczającą chorobą, kosztowną w leczeniu, które często się po prostu nie udaje i pies umiera. Więc oczywiście - możesz nie szczepić. Możesz nawet potem, gdy zachoruje, nie leczyć - nikt Cię z to do więzienia nie wsadzi, bo to "tylko" pies. Dzieci też możesz nie szczepić przeciw, np., wzw b - a potem patrzeć jak polskie szpitale zarażają je przy byle zabiegu, bo takie są realia. Twój wybór. Tylko zastanawiam się, co do jest za "hodowca" od siedmiu boleści, który zgodzi się oddać szczenię w ręce osoby, która narazi je na parwo. Że to jest jakieś pseudo, to czuć na kilometr, ale na dodatek to jest chyba jakieś pseudo, które być może całkiem chętnie pozbędzie się kosztów szczepienia "na życzenie klienta".

 

http://www.e-lecznica.pl/artykul/parwowiroza-psow

Share this post


Link to post
Share on other sites

hmmmm ok to najpierw przeczytaj ulotkę, zanim podniesiesz temat hejtujący mój wybór odnośnie szczepień. Przeczytaj ulotkę ze składem, a potem krytykuj- ale za nim skrytykujesz sprawdz jeszcze dokładnie jakie są powikłania. Ja sprawdziłam je na froncie- na moim dziecku, bo wiedziałam tyle ile Ty wiesz teraz.

dzięki za odpowiedz, dopytałam jeszcze tu i ówdzie i faktycznie przeciwko wściekliźnie zaszczepię- niechetnie- ale zaszczepię. pozostała sczepienia- nie będę psiaka narażała na szczepionkowy syf, ale dla własnej wiedzy przeczytam jeszcze skład szczepionek proponowanych u weterynarza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie potępiam w czambuł całego ruchu antyszczepionkowego. Doceniam, że doprowadził m.in. do stopniowego wycofywania rtęci ze szczepionek. Co więcej, przeciw wściekliźnie chętnie nie szczepiłabym psa, ponieważ jest to pies miejski, wyprowadzany na smyczy i praktycznie zagrożenie jest zerowe. (Twój ma pilnować drobiu, również przed dzikimi drapieżnikami, więc będzie narażony podobnie jak narażone  są psy myśliwskie.).

Jednak nie rozumiem rezygnacji ze szczepień w przypadku chorób, które zagrażają śmiercią lub kalectwem. Takiej rezygnacji dla zasady - nie zaszczepię, choć nie wiem, jak oragnizm zareaguje. Może dlatego, że jestem stara baba i spotkałam w młodości ludzi, którzy przeszli przez polio. To działa na wyobraźnię. Pamiętam chorych na gruźlicę, niekoniecznie z podręczników. Kibicuję programom, które mogłyby w przyszłości doprowadzić do  możliwości zakazu przyjęcia dzieci nieszczepionych bez uzasadnienia przeciw tym najpoważniejszym chorobom do przedszkoli. Inni rodzice też powinni mieć wybór. Równie chętnie zakazałabym wychodzenia na wybieg psów z nieszczepionymi szczeniakami przeciw parwowirozie, ale to jest, niestety, jeszcze mniej realne.

 

Ta dziewczyna, kończąc swój wątek, wyrażała nadzieję, że ktoś nauczy się na jej błędach, więc podlinkuję.

http://www.psy.pl/forum-dyskusyjne/go:temat/art693,72897,1,parwowiroza-u-8-tygodniowego-posokowca-bawarskiego.html

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co więcej, przeciw wściekliźnie chętnie nie szczepiłabym psa, ponieważ jest to pies miejski, wyprowadzany na smyczy i praktycznie zagrożenie jest zerowe. (Twój ma pilnować drobiu, również przed dzikimi drapieżnikami, więc będzie narażony podobnie jak narażone  są psy myśliwskie.).

 

Dopowiem tylko dla autorki tematu i osób, które mogą wątek przeglądać (bo Ty Agata zapewne wiesz) - w mieście pies również może się wścieklizną zarazić. Zdarzają się chore lisy, nietoperze czy szczury. Oczywiście dzisiaj ryzyko jest bardzo małe, ale tak zupełnie bezpiecznie to nie jest (dużo też zależy od rejonu Polski w jakim żyjemy). 

Też nie jestem zwolennikiem szczepienia na wszystko jak leci i to co roku - dorosły pies jest względnie odporny na parwo czy nosówkę, leptospiroza jest rzadka, wścieklizna również.. Natomiast inne decyzje można podejmować przy psie dorosłym, z wykształconą odpornością, a inaczej powinno się patrzeć na szczeniaka u którego zwyczajnie ryzykujemy życiem. Unikając niewielkiego ryzyka niepożądanych objawów wystawiamy psa na olbrzymie ryzyko poważnych chorób, ze skutkiem śmiertelnym włącznie - no nijak nie mogę takiego działania podciągnąć pod logikę. To jakby puszczać psa bez kontroli luzem przy ruchliwej ulicy, bo słyszeliśmy że pies babci koleżanki sąsiadki ma problemy z krtanią przez to że ciągnie na obroży.

Nie wspominając już o niszczeniu odporności zbiorowej, a więc działaniu na szkodę całej populacji.

Te choroby o których wspomina Agata zaczynają wracać - właśnie przez działania ruchu antyszczepionkowego. Dlatego ja akurat potępiam - za dużo w tym ślepego fanatyzmu obecnie. Wiem, że pewnie brzmi to bezdusznie w oczach osoby, która przeżyła co przeżyła z własnym dzieckiem (czego szczerze współczuję), ale jednak wolę się kierować rozsądkiem, nawet gdy doświadczenie czy emocje podpowiadają co innego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie potępiam w czambuł całego ruchu antyszczepionkowego. Doceniam, że doprowadził m.in. do stopniowego wycofywania rtęci ze szczepionek. Co więcej, przeciw wściekliźnie chętnie nie szczepiłabym psa, ponieważ jest to pies miejski, wyprowadzany na smyczy i praktycznie zagrożenie jest zerowe. (Twój ma pilnować drobiu, również przed dzikimi drapieżnikami, więc będzie narażony podobnie jak narażone  są psy myśliwskie.).

Jednak nie rozumiem rezygnacji ze szczepień w przypadku chorób, które zagrażają śmiercią lub kalectwem. Takiej rezygnacji dla zasady - nie zaszczepię, choć nie wiem, jak oragnizm zareaguje. Może dlatego, że jestem stara baba i spotkałam w młodości ludzi, którzy przeszli przez polio. To działa na wyobraźnię. Pamiętam chorych na gruźlicę, niekoniecznie z podręczników. Kibicuję programom, które mogłyby w przyszłości doprowadzić do  możliwości zakazu przyjęcia dzieci nieszczepionych bez uzasadnienia przeciw tym najpoważniejszym chorobom do przedszkoli. Inni rodzice też powinni mieć wybór. Równie chętnie zakazałabym wychodzenia na wybieg psów z nieszczepionymi szczeniakami przeciw parwowirozie, ale to jest, niestety, jeszcze mniej realne.

 

Ta dziewczyna, kończąc swój wątek, wyrażała nadzieję, że ktoś nauczy się na jej błędach, więc podlinkuję.

http://www.psy.pl/forum-dyskusyjne/go:temat/art693,72897,1,parwowiroza-u-8-tygodniowego-posokowca-bawarskiego.html

 

ciesze się że rozwinęła się ta dyskusja może dzieki temu którać z Nasz rozszeży wiedzę, albo otworzy sie przynajmniej na nową,  nie wiem co to jest ruch antyszczepionkowy, nie słyszałam o takim. Słyszałam jedynie o ludziach którzy zaszczepili swoje dzieci i te dzieci miały poważne powikładnia poszczepienne i Ci ludzie zaczeli o tym mówić. Nie wiem o jakim ruchu piszesz- który wycofał rtęć ze szczepionek, ponieważ w Polsce nie ma takich szczepionek wolnych od rtęci i aluminium, a jeśli są to proszę o nazwę chętnie przeczytam skład, jeśki okaże sie bezpieczny dla moich dzieci i jeszcze raz przeanalizuje kwestię szczepienia. Tak, że czekam na info.

 

Co do szczepienia psa,  dysponujesz jakimiś danymi, czymówimy tu o jednym czy dwóch przypadkach?

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Unikając niewielkiego ryzyka niepożądanych objawów wystawiamy psa na olbrzymie ryzyko poważnych chorób, ze skutkiem śmiertelnym włącznie - no nijak nie mogę takiego działania podciągnąć pod logikę. To jakby puszczać psa bez kontroli luzem przy ruchliwej ulicy, bo słyszeliśmy że pies babci koleżanki sąsiadki ma problemy z krtanią przez to że ciągnie na obroży.

Nie wspominając już o niszczeniu odporności zbiorowej, a więc działaniu na szkodę całej populacji.

Te choroby o których wspomina Agata zaczynają wracać - właśnie przez działania ruchu antyszczepionkowego. Dlatego ja akurat potępiam - za dużo w tym ślepego fanatyzmu obecnie. Wiem, że pewnie brzmi to bezdusznie w oczach osoby, która przeżyła co przeżyła z własnym dzieckiem (czego szczerze współczuję), ale jednak wolę się kierować rozsądkiem, nawet gdy doświadczenie czy emocje podpowiadają co innego.

 

a skąd Pani wie że "niewielkiego" ryzyka? Odporność zbiorowa? czyli trzeba poświęcic te jednostki, to że cierpią,  są okaleczone i wymagają ogromnego nakładu finansowego jest nieważne? Albo ineczej ważne ale nie tak bardzo? No to jeśli myślimy tak jako społeczeństwo to ja chetnie poświęce "twoje dziecko" żeby moje było zdrowe- fajnie? no chyba jednak nie fajnie. A do tego- dlaczego "odporność zbiorowa" jesli jest taka ważna nie doprowadziła do stwożenia pomocy dla tych poświęconych ich imieniu. Dlaczego nie ma pomocy dla rodziców, wsparcia finansowego, odszkodowania ze strony koncernu farmaceutycznego? W całej tej odporności zbiorowej dzieci to dzieci, nie ma ważnych i ważniejszych i nie ma stron po której one stoją. Pozatym obie Panie wypowiadją się nie znając składu szczepionek.

 

A co do szczeniaka- jest dokładnie tak samo, szczepienie nie gwarantuje że pies nie zachoruje, rozumiem że jak dla "dobra ogółu" zaszczepię a piesek na tym ucierpi to ten ogół pomoże mi w leczeniu pieska.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moje dziecko jest już dorosłe, więc nie śledzę na bieżąco rynku szczepionek. Na pewno tiomersal był (jest?) w szczepionkach produkowanych przez Biomed (bezpłatnych). Obecnie jak to wygląda - nie wiem, trzeba sprawdzać w ulotkach, ale w necie jest masa artykułów o wycofywaniu tiomersalu ze szczepionek i dużo informacji o szczepionkach wolnych od niego. Tak samo dużo jest artykułów o ruchu antyszczepionkowym oraz polemiki z nim - także zachęcam do lektury.

 

Nobivac Puppy (dla szczeniąt) reklamuje się jako Thimerosal free - jak jest naprawdę trzeba sprawdzić w ulotce. Nawet jeśli reklamują się nieprawdziwie, to ilość związku rtęci w tej szczepionce zapewne jest mniejsza niż w puszce tuńczyka, którym, przypuszczam, zdarzy Ci się psa poczęstować.

 

Parwowiroza jest niezwykle groźna w schroniskach - tam zbiera największe żniwo, bo szczenięta z jakichś interwencji, zbierane z piwnic czy śmietników, są oczywiście nieszczepione i, mimo szczepienia w schronisku, nie zawsze zdążą tej odporności nabrać. Szczenięta z hodowli chorują rzadko ponieważ 99% hodowców szczepi swoje psy. Nawet pseudo szczepi, bo chce zarobić, a zarobić może tylko na żywym szczenięciu. Tylko i wyłącznie dzięki szczepieniom sytuacja jest obecnie jako tako opanowana. Także owszem, wśród szczeniąt szczepionych (przynajmniej teoretycznie) jest to przypadek odosobniony. Wśród szczeniąt schroniskowych - bynajmniej. Wirus parwo jest bardzo odporny, trudno jest się go pozbyć ze środowiska, można go przynieść do domu nawet na butach. Psy dorosłe chorują często bezobjawowo - same nie mają objawów, ale mogą zarazić szczenię.

 

Nie rozumiem tego argumentu z częstotliwością występowania choroby potencjalnie śmiertelnej. Wścieklizna występuje jeszcze rzadziej. U psów to są pojedyncze przypadki rocznie w skali całego kraju. No, to nie szczepmy, bo po co? Jak znowu zaczną umierać ludzie, to wtedy wrócimy do szczepień.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 a skąd Pani wie że "niewielkiego" ryzyka?

Z doświadczenia własnego i lekarzy z którymi współpracowałem. Miałem kontakt z leczeniem zwierząt i lekarzami weterynarii, wiem jak często miesięcznie spotykają się z przypadkami zachorowania na nosówkę czy parwowirozę, a jak często z niepożądanymi objawami po szczepieniu - pytając o te drugie na ogół spotykam się z pytaniem o co w ogóle chodzi, te pierwsze zaś są wciąż częste.Oczywiście nie przerzucimy się oficjalnymi statystykami, bo takich nie ma  - po pierwsze często trudno zakwalifikować stan zwierzaka jako NOP, po drugie nie każdy takie objawy zgłasza, po trzecie lekarze nie muszą prowadzić statystyk w tym zakresie ani nigdzie nie zgłaszać podobnych przypadków. Podobnie nie prowadzi się krajowych statystyk zachorowań na choroby zakaźne, prócz tych bardzo groźnych dla człowieka. Więc możemy się opierać na doświadczeniach - przy czym ja pod uwagę biorę doświadczenie kilkunastu lekarzy i dwóch schronisk, a Ty jakie? Własne?

Odporność zbiorowa? czyli trzeba poświęcic te jednostki, to że cierpią,  są okaleczone i wymagają ogromnego nakładu finansowego jest nieważne?

Ale nikt tu nie mówi o konieczności poświęcania czyjegokolwiek zdrowia. Jak sama nazwa wskazuje, te objawy o których piszesz są NIEPOŻĄDANE. To znaczy, że nikt nie planuje tego, by występowały - ale się to zdarza, bo szczepionki nie są doskonałe. Tak samo jak zdarza się i zdarzać będzie zachorowanie i śmierć mimo szczepienia - to nie magia, tylko medycyna. Chodzi o balansowanie ryzykiem,bo  każda opcja jakieś za sobą niesie. 

 

Albo ineczej ważne ale nie tak bardzo? No to jeśli myślimy tak jako społeczeństwo to ja chetnie poświęce "twoje dziecko" żeby moje było zdrowe- fajnie? no chyba jednak nie fajnie.

Nie mam dzieci, nie mogę się odnieść do tego argumentu. Mam psa, i szczepię go jak wymaga tego prawo i jak mi nakazuje zdrowy rozsądek. Jeśli to doprowadzi do rozstroju zdrowia, to nie będę miał pretensji do koncernów farmaceutycznych/lekarza/masonów, tylko popsioczę na kiepski los i zacznę ją ratować. 

 

A do tego- dlaczego "odporność zbiorowa" jesli jest taka ważna nie doprowadziła do stwożenia pomocy dla tych poświęconych ich imieniu. Dlaczego nie ma pomocy dla rodziców, wsparcia finansowego, odszkodowania ze strony koncernu farmaceutycznego?

Udowodnij przed sądem, że to koncern farmaceutyczny odpowiada za rozstrój zdrowia Twojego dziecka, i dostaniesz stosowne odszkodowanie. Przecież żyjemy w Państwie prawa, producent odpowiada za swój produkt i jeśli udowodnisz, że wykonał go błędnie i doprowadził tym samym do Twojej krzywdy, to ta krzywda zostanie zrekompensowana. 

Problem pojawia się jak mniemam w tym udowadnianiu, prawda? Wybacz chłód, z jakim to piszę, ale nie lubię takich teorii spiskowych - piekielne koncerny które żerują na chorobach całego świata,brakuje jeszcze tylko wzmianki o Żydach.

 

A co do szczeniaka- jest dokładnie tak samo, szczepienie nie gwarantuje że pies nie zachoruje, rozumiem że jak dla "dobra ogółu" zaszczepię a piesek na tym ucierpi to ten ogół pomoże mi w leczeniu pieska.

Nie gwarantuje, ale drastycznie zmniejsza szansę na zachorowanie w przypadku kontaktu z patogenem. Wychowanie jakiegokolwiek stworzenia to jest przez większość czasu szacowanie ryzyka. Możesz nie szczepić i ryzykować zachorowanie, albo szczepić i ryzykować NOP. 

 

Co do odporności zbiorowej zaś (którą z niezrozumiałych dla mnie względów personifikujesz - przecież nie chodzi o osobę czy grupę osób, a cechę społeczeństwa) sprawia, że podczas porodu nie musisz się martwić połową chorób, którymi martwiono się jeszcze w poprzednim wieku. Być może za kolejne sto lat Twoi potomkowie będą mogli żyć w środowisku wolnym od chorób zakaźnych. Oczywiście pod warunkiem, że większość społeczeństwa jednak utrudni zarazkom infekowanie swoich organizmów, zamiast dawać im szansę na namnażanie i ewolucję.

 

P.S. Jestem mężczyzną jeśli chciałabyś pozostać przy zwrotach grzecznościowych  - ale to forum internetowe, proponuję zwracać się do siebie per "Ty" zgodnie z netykietą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, przepraszam za pomyłkę.

Temat szczepień jeszcze porusze przy pierwszej wizycie u weterynarza, na pewno zapoznam sie z ulotką.

 

Siedzę juz 5-tą godzine i próbuję wybrać klatkę metalową. Przejżałam fora, wymiary, wielkości i sama juz nie wiem. Chciałabym żeby piesek mial wygodnie, ale za duża też jest zła. Wymiary 106/71/77cm są ok. Jak myślicie? Klatka będzie w domu, gdzieś ją zmieszczę bo buda jeszcze nie gotowa, a piesek chwilowo będzie jednak w domu. Dlatego postanowiłam nabyć klatkę. Dzisiaj kończy 4 tyg. sam już ładnie je. Teoretycznie mogłabym go juz odebrać, ale dam mu jeszcze 2-3 tyg., zgodnie z tym co wyczytałam w necie. Chciałabym go odebrać z klatką, bo najprawdopodobniej sama go będe odbierać i muszę go jakoś bezpiecznie przewieźć. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pies ma 4 tyg. i chcesz go już odbierać?? Dasz mu jeszcze 2-3 tyg.??

Ten pies MUSI być minimum jeszcze 3 tygodnie z matką, a najlepiej to 4 tygodnie.

 

Ja się pytam skąd się biorą tacy ludzie na świecie?! Mając do dyspozycji internet, telefon i inne pomoce, tak trudno dowiedzieć się, że szczeniak ma być z matką minimum do 7-8 tygodnia życia?!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Magda ma rację - psiak rzeczywiście powinien zostać jeszcze z matką - poczytaj o socjalizacji, bo to jest kluczowa dla jego rozwoju kwestia, a wydaje się, że ją pomijasz. Szczeniak w tym wieku bardzo intensywnie się rozwija, i uczy się świata - reakcji na bodźce, ale też umiejętności "dogadania" się z gatunkiem własnym i obcym, czyli nami. Do 7 tygodnia życia, nim matka sama zacznie go odsuwać, pies uczy się funkcjonowania w grupie psów - odpowiedniej mowy ciała, czystości, ale też współpracy, zabawy, polowania. Pozostałą część tego okresu wykorzystuje się właśnie do nauczenia psa życia z ludźmi. Jeśli zwierzaka zabierzemy za wcześnie, to może mieć problemy w komunikacji z innymi psami (co często doprowadza do strachliwości wobec psów, albo agresji), i mieć zaburzone relacje z ludźmi (zbytnie uzależnienie od człowieka, a w następstwie kłopoty z zostawaniem samemu, dogadywaniem się z innymi gatunkami, samodzielnością). To wbrew pozorom naprawdę ważne kiedy go wyciągniesz z tej hodowli, i dobry hodowca powinien Ci o tym opowiedzieć.

 

Co do klatki - dopasuj ją tak, by dorosły pies mógł się w niej ułożyć na boku bez zwijania się w kłębek. Tylko w takiej pozycji pies może wpaść w najgłębszą fazę snu i rzeczywiście wypocząć, a nie tylko drzemać. Oczywiście nie wyliczysz tego co do centymetra - trzeba mierzyć trochę na oko :) Faktycznie klatka nie powinna też być za duża - ma służyć do wypoczynku, a nie aktywności. 

Przemyśl też ten transport. Jeśli pies docelowo będzie duży, a teraz jest malutki, to klatka którą kupisz będzie w tej chwili dużo za duża. Jazda w takiej klatce wcale nie jest dla niego jakoś bardzo bezpieczna - w razie ostrego hamowania będzie po niej latał i może sobie zrobić krzywdę. Może lepiej transporter? Zaletą transportera jest też fakt, że jest mocno zabudowany - niewiele w nim widać, i pies nie dostaje tylu bodźców, jest nieco spokojniejszy. Do tego sama budowa transportera sprawia, że jest nieco "szczelniejszy" niż klatka, nawet taka z wyjmowaną "blachą" na dnie. Gdyby zwymiotował lub się załatwił jest mniejsza szansa że będziesz musiała sprzątać auto :smile:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sylwexa tak się martwisz o to całe szczepienie, chcesz ulotki, boisz się powikłań.... Ok, można to zrozumieć, skoro tak Cię życie źle doświadczyło z własnym dzieckiem (choć szczepienia psa nie unikniesz z racji ustawy). Można pomyśleć, że zanim podejmiesz decyzję to czytasz, czytasz i czytasz. Jednak wygląda na to, że zdecydowałaś się na psa, nie mając bladego pojęcia o tym gatunku. Pies ma 4 tygodnie jak sama napisałaś. Więc masz jeszcze kolejne 4 tygodnie, żeby swoją wiedzę uzupełnić. Internet jest wielką bazą informacji. Do tego masz tu na forum Evodish'a, który ma wiedzę podpartą doświadczeniem. Weź się kobieto za lekturę, bo obawiam się, że możesz spiepszyć temu psu życie przez swój brak wiedzy w temacie :no:

Share this post


Link to post
Share on other sites
To wbrew pozorom naprawdę ważne kiedy go wyciągniesz z tej hodowli, i dobry hodowca powinien Ci o tym opowiedzieć.

To raczej nie jest dobry hodowca. To jest "jakaś pani" od "emocjonalnej łajki". Wygląda na to, że skłonna oddać szczenię jak najszybciej, nawet bez szczepień. Będzie taniej, a jak szybko, to i nawet nie będzie się o co przyczepić, jeśli pies zachoruje - bo w "hodowli" byl za młody na szczepienie.

Lunka dobrze radziła - wziąć psa ze schroniska. Tam jest selekcja naturalna; młody pies, skoro wciąż żyje, to raczej przeżyje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

czepiacie sie każdego słowa, ale to akutat zrozumiałe- to cecha wystepująca na wszystkich forach o różnej tematyce nie tylko tym. 

 

echhh gdybym nie czytała i nie interesowała sie pies byłby juz u mnie w domu.... widać trzeba skończyć fakulety żeby mieć psa z hodowi, a pies ze schroniska jest gorszy- juz fakultetów nie trzeba kończyć, bo jak sobie tam poradził to i u mnie sobie poradzi... słabiutko - MIŁOŚNICY psów? sama sie pytam po co ja tu zaglądam jeszcze, jak tacy z Was miłośnicy.... że oceniacie i krytykujecie, nie ma to nic wspólnego z pomocą. 

 

spadam z tego forum... jak pies nie jest z renomowanej hodowli to juz nie jest wart zadawania pytań... bo to gorszy pies- z takim "państwem" jak państwo sie nie dogadam, bo zwyczajnie macie pożywkę ze swojej rzekomej wyższości. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Magda ma rację - psiak rzeczywiście powinien zostać jeszcze z matką - poczytaj o socjalizacji, bo to jest kluczowa dla jego rozwoju kwestia, a wydaje się, że ją pomijasz. Szczeniak w tym wieku bardzo intensywnie się rozwija, i uczy się świata - reakcji na bodźce, ale też umiejętności "dogadania" się z gatunkiem własnym i obcym, czyli nami. Do 7 tygodnia życia, nim matka sama zacznie go odsuwać, pies uczy się funkcjonowania w grupie psów - odpowiedniej mowy ciała, czystości, ale też współpracy, zabawy, polowania. Pozostałą część tego okresu wykorzystuje się właśnie do nauczenia psa życia z ludźmi. Jeśli zwierzaka zabierzemy za wcześnie, to może mieć problemy w komunikacji z innymi psami (co często doprowadza do strachliwości wobec psów, albo agresji), i mieć zaburzone relacje z ludźmi (zbytnie uzależnienie od człowieka, a w następstwie kłopoty z zostawaniem samemu, dogadywaniem się z innymi gatunkami, samodzielnością). To wbrew pozorom naprawdę ważne kiedy go wyciągniesz z tej hodowli, i dobry hodowca powinien Ci o tym opowiedzieć.

 

Co do klatki - dopasuj ją tak, by dorosły pies mógł się w niej ułożyć na boku bez zwijania się w kłębek. Tylko w takiej pozycji pies może wpaść w najgłębszą fazę snu i rzeczywiście wypocząć, a nie tylko drzemać. Oczywiście nie wyliczysz tego co do centymetra - trzeba mierzyć trochę na oko :) Faktycznie klatka nie powinna też być za duża - ma służyć do wypoczynku, a nie aktywności. 

Przemyśl też ten transport. Jeśli pies docelowo będzie duży, a teraz jest malutki, to klatka którą kupisz będzie w tej chwili dużo za duża. Jazda w takiej klatce wcale nie jest dla niego jakoś bardzo bezpieczna - w razie ostrego hamowania będzie po niej latał i może sobie zrobić krzywdę. Może lepiej transporter? Zaletą transportera jest też fakt, że jest mocno zabudowany - niewiele w nim widać, i pies nie dostaje tylu bodźców, jest nieco spokojniejszy. Do tego sama budowa transportera sprawia, że jest nieco "szczelniejszy" niż klatka, nawet taka z wyjmowaną "blachą" na dnie. Gdyby zwymiotował lub się załatwił jest mniejsza szansa że będziesz musiała sprzątać auto undefined

 

dzieki za wypowiedz, dobry pomysł z tym transporterem, klatki widziałam takie dzielone na pół, żeby wlasnie dostosowac wielkość do pieska, ale nie będe kombinowała. Z ta klatką mam utrapienie, zakupie taką jak pisałam, jak sie okaże za mała to ja wymienię. Zresztą szykuje mu takie małe pomieszczenie, w którym teraz sa graty, żeby miał gdzie się schować/ odpocząć. Dzieci maja tam zakaz wstepu więc nie będa mogły podchodzic do odpoczywającego psa. Mały musi przejechac ok 50 km, to jednak kawałek, a gdybym pojechała z kimś i bym pieska trzymała, może by sie tak nie bał? Jeszcze mata/ legowisko ale to juz mam plan i uszyję... chociaż zaraz mi się dostanie- chociaż nie uszyta bez firmowa dla psa z nie hodowli może być, gorzej by było jakbym szyła dla spa z hodowli- uufff może sie nie czepią.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mały musi przejechac ok 50 km, to jednak kawałek, a gdybym pojechała z kimś i bym pieska trzymała, może by sie tak nie bał?

To zależy - głównie od charakteru Twojego i Twojego przyszłego podopiecznego. Generalnie powinno być lepiej. Jeśli pies będzie spokojnie znosił jazdę (czego bym się nie spodziewał, bo hodowca prawdopodobnie go do tego nie przyzwyczajał), to Twoja obecność nie zrobi różnicy. Jeśli będzie odważny ale nie będzie miał doświadczeń z autem, to taka jazda wzbudzi w nim tylko niepokój - wtedy Twoja obecność może mu pomóc. Jeśli będzie strachliwy, to może być wręcz gorzej niż w klatce.

Pamiętaj, by- jeśli trafisz na malucha który boi się jazdy - nie pocieszać go specjalnie, nie ciumkać do niego i nie zagłaskać go na śmierć; takie zachowania często utrwalają lęk, bo pies utwierdza się w przekonaniu że naprawdę jest się czego bać skoro i człowiek się "boi". Twój dotyk i bliskość wystarczą, staraj się mu dawać dobry przykład swoją pewnością siebie. No i nie pozwól mu szaleć za bardzo po tym aucie - żeby nie zagrażał sobie (w razie hamowania) ani kierowcy (rozpraszając go, albo utrudniając prowadzenie pojazdu).

 

Nie irytuj się też na reakcję forumowiczów - wszyscy, którzy doradzają w tym wątku, mają bardzo duże doświadczenie z psami, i potrafią wywróżyć potencjalne kłopoty na podstawie kilku informacji które tu zawarłaś. Miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze i współżycie Wam się ułoży jak po maśle - ale często jest niestety inaczej. Po prostu wszyscy się martwią, czy za miesiąc nie zobaczymy tutaj założonego przez Ciebie wątku "Już nie daję rady, pomocy!" . Historii podobnych do Twojej, które skończyły się klęską, było już tutaj wiele - miejmy nadzieję, że ta nie skończy się podobnie i  że dasz radę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
czepiacie sie każdego słowa, ale to akutat zrozumiałe- to cecha wystepująca na wszystkich forach o różnej tematyce nie tylko tym. 

 

echhh gdybym nie czytała i nie interesowała sie pies byłby juz u mnie w domu.... widać trzeba skończyć fakulety żeby mieć psa z hodowi, a pies ze schroniska jest gorszy- juz fakultetów nie trzeba kończyć, bo jak sobie tam poradził to i u mnie sobie poradzi... słabiutko - MIŁOŚNICY psów? sama sie pytam po co ja tu zaglądam jeszcze, jak tacy z Was miłośnicy.... że oceniacie i krytykujecie, nie ma to nic wspólnego z pomocą. 

 

spadam z tego forum... jak pies nie jest z renomowanej hodowli to juz nie jest wart zadawania pytań... bo to gorszy pies- z takim "państwem" jak państwo sie nie dogadam, bo zwyczajnie macie pożywkę ze swojej rzekomej wyższości. 

 

A gdzie ktoś wspomina o fakultetach, że tylko pies z renomowanej hodowlii?? Tak się składa, że większość obecnych osób na tym forum ma/miało właśnie kundelki/psy w typie, a nie psy rasowe.

Niestety, ale zabierasz się do sprawy od końca, więc nie dziw się takich a nie innych komentarzy. Zresztą, chcesz uchodzić za wielce oczytaną, a o psach masz małe pojęcie-praktycznie żadne. Więc zacznij słuchać tych, którzy wielokrotnie już przez taką sytuację przechodzili i kierują się doświadczeniem.

Dobrze Ci doradzono wzięcie psa ze schroniska. Będzie zaszczepiony i dzięki silnym genom, zwiększysz szanse na zdrowego psa. Ale po co słuchać tych, którzy mają wieloletnie doświadczenie?! Lepiej zrobić focha i oświdczyć, że uciekasz z forum.

Share this post


Link to post
Share on other sites
słabiutko - MIŁOŚNICY psów? sama sie pytam po co ja tu zaglądam jeszcze, jak tacy z Was miłośnicy.... że oceniacie i krytykujecie, nie ma to nic wspólnego z pomocą. 

No tacy, tacy. Z naciskiem na "psów".

8-tygodniowy, odrobaczony, zaszczepiony i z książeczką zdrowia - to jest, że tak powiem, stan deweloperski szczeniaka.

Minimum dla dobra psa. Obrażasz się, bo to nie pokrywa się tak dokładnie z tym, co rozumiesz, jako swoje dobro.

Nikt Ci nawet, uprzejmie, nie suszy głowy rodowodem, choć w sumie może i ktoś powinien, bo bez tego zapala się zielone swiatło dla wspierania pseudo, tworzenia rynku zbytu dla ludzi, którzy nie biorą odpowiedzialności za porządnie odchowanie tego, co hodują. Trudno wykrzesać w sobie hiphiphurraistyczny nastrój - cudowne, 6 tygodniowe, niezsocjalizowane, niezaszczepione, cud, miód i malina, brać nie pytać, bo się pewnie na pniu rozejdą. 

Próbowałaś się dowiedzieć, dlaczego wycofali się ci drudzy chętni na psa z tego miotu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Evodish dzieki za pomoc, dam radę, nie z takimi rzeczami sobie w życiu poradziłam:) Gdybym uważała inaczej nie zdecydowałabym sie na psa. 

 

Dostałam dzisiaj wiadomość że część piesków została juz odebrana- zostało 3. Czyli co etap socjalizacji juz został zaburzony? Póki co nie odbieramy, max jak to możliwe. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dostałam dzisiaj wiadomość że część piesków została juz odebrana- zostało 3. Czyli co etap socjalizacji juz został zaburzony?

Etap psiej socjalizacji tych psiaków prawdopodobnie tak. Wyjątki, o których wiem, stanowiły szczenięta kupowane z jednej hodowli do drugiej - czyli w miejsce, w którym są inne suki. Oraz 6 tyg. szczenię dla profesjonalnego szkoleniowca, który również miał w domu psa-rezydenta.

http://coape.pl/etapy-rozwoju-psa

 

Z tym że, po przemyśleniu, przyszła mi do głowy taka możliwość, że może dręczą Cię jakieś wątpliwości co do tych ludzi, którzy mają ten miot (nic o nich nie piszesz). Jeżeli podejrzewasz, że mogą psy zaniedbywać, niedokarmiać (wielu pozbywa się szczeniąt możliwie szybko, żeby nie wchodzić w koszty, bo to jest moment, w którym mleko matki już nie wystarcza), że nie zaszczepią mimo upływającego czasu, albo nie odrobaczą ani razu, lub  trzymają całe to towarzystwo w jakimś garażu czy piwnicy (też się zdarza) to może lepiej faktycznie weź to szczenię, bo raczej już się nie wycofasz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now
Sign in to follow this  
Followers 0

Media społecznościowe

Dodaj nas