Kasia Siwak

WYŻEŁ NIEMIECKI POMOCY !!!!

16 posts in this topic

To jest LORD ,3 letni wyżeł niemiecki .Mam go praktycznie od małego miał około 5 tygodni jak trafił do naszego domu ,był kochanym małym szczeniaczkiem od małego traktowaliśmy go jak małe dziecko Lordziu oczywiście spał z nami jako 1 dostawał jeść każdy się z nim bawił i było fajnie ,do czasu jak wyrósł na WIELKIEGO PSA ,nie usłuchanego warczącego na swoich właścicieli .Popełniliśmy wiele błedów jeśli chodzi o jego wychowanie i teraz mamy problem,nie potrafimy sobie z nim poradzić .Ogólnie nie jest to zły pies do czasu jak coś nie znajdzie w parku na spacerze np wielki kij albo kamień w domu zaś jak coś nie ukradnie np czyjąś skarpetke lub inna rzecz wtedy bierze to na swoje posłanie i nie chce oddac ,dochodzi do tego ze nawet nie można do psa podejść bo warczy ja osobiście się go boję jak jest w takim stanie bo nie wiem czy mnie nie ugryzie ,i chce tego uniknąć bo jak dojdzie do takiej sytuacji mąż na pewno będzie chciał go oddac.Dlatego piszę tutaj prosząc o POMOC ,może jest ktoś kto udzieli mi jakiś rad jak postępować z własnym psem.

CAM00444.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

dobrze by było, gdyby psa mógł zobaczyć dobry trener, który na miejscu powiedziałby i pokazał jak należy pracować z psem żeby go oduczyć tych zachowań i nauczyć nowych. Poszukaj w swoim mieście trenera, poczytaj opinie o nim i wówczas się skontaktuj. Bo przez internet, na postawie twojego opisu trudno ci cokolwiek doradzić nie widząc jak pracujesz z psem. Bo zamiast coś naprawić, to można jeszcze bardziej zepsuć

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam Dobermana i z doświadczenia powiem ci tak, zamiast wydawać odrazu pieniądze na trenera rób ćwiczenia w domu, i na spacerach, najwidoczniej pozwoliliście sobie wejść na glowe a tak nie powinno się stać. Po pierwsze czy pies zna jakiekolwiek komendy typu świat, leżeć, zostaw? Mój pies tez na mnie warczy ale tylko w zabawie, tez dostaje pierwszy jeść, tez spi ze mną w łóżku. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

dlatego Omciu polecam trenera. Kasia napisała że popełnili wiele błędów w wychowaniu, dlatego potrzebny jest ktoś kto pokaże jak prawidłowo postępować, egzekwować komendy, co zmienić. Bo samemu można jeszcze bardziej zepsuć psa i pogłębić problem

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uważam ze najpierw może spubowac sama, po co odrazu wydawać pieniądze? Łatwo jesy mówić ze trzeba iść do takiej osoby po taka usługę ale w praktyce jakos nie zawsze się da. Z doświadczenia nie poszła bym ba jej miejscu odrazu, a znaleźć dobrego trenera tez nie jest łatwo, poza tym myśle ze szkolenia musiałaby mieć i w domu i w plenerze... koszta kosmiczne

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 hours ago, Omciu said:

Uważam ze najpierw może spubowac sama, po co odrazu wydawać pieniądze? 

Dlatego, że problem tutaj jest naprawdę poważny, i może jeszcze się rozwijać i utrwalać, a ostatecznie doprowadzić do ataku na właściciela. Bez zobaczenia psa na żywo ciężko będzie ocenić to, dlaczego pies zachowuje się tak a nie inaczej - może być sfrustrowany, znudzony, albo zwyczajnie się stawiać. W zależności od przyczyny problemu - którą można odkryć dopiero po solidnej rozmowie - można stawiać diagnozę i szukać rozwiazania. A i wtedy dobrze by było, żeby ktoś czuwał nad wykonaniem planu rehabilitacji, tym bardziej, że potrzeba będzie prawdopodobnie bardzo wielu zmian w wielu segmentach życia psa.

 

Na teraz - spróbujcie nie stawać z psem w konfliktowych sytuacjach. Jeśli warczy gdy próbujecie mu coś odebrać - to chowajcie wartościowe rzeczy, by ich nie kradł, a gdy znajdzie coś na spacerze, nauczcie oddawania na komendę, z wykorzystaniem szkolenia pozytywnego. Choćby na zasadzie wymiany - weź do ręki zabawkę, której pies raczej nie lubi/lubi średnio, zachęć by ją chwycił w zęby, następnie przytrzymaj nieruchomo i podaj komendę (np. "puść") -spokojnnie, cicho, jeden raz. Jak mu się znudzi szarpanie - to puści, wtedy nagródź pochwałą i podaj smakołyk, a następnie powtórz cały łańcuch. Po pewnym czasie zacznie puszczać szybciej, a ostatecznie również tuż po komendzie. Wtedy możesz spróbować z przedmiotami, które sam znajdzie na ziemi.  Pamiętaj tylko, by go nie przekupować widokiem smaka - ma puścić znudzony zabawą, a nie zachęcony smaczkiem. Smakołyk jest nagrodą która pojawia się PO puszczeniu przedmiotu. Pamiętaj również, aby nie nakręcać psa za bardzo (nie tarmosić szarpaka, nie rzucać nim), i przede wszystkim nie wypuszczać go z rąk. Dopóki Ty trzymasz zabawkę, zwierzę nie będzie jej traktowało jako swojej własności, ergo nie będzie jej bronić.

 

Prócz tego jednak potrzebujecie faktycznie wizyty kogoś, kto na miejscu oceni Wasze relacje i naprawi błędy, bo jest co robić. Takie rozpieszczanie, a potem irytowanie się że pies nie słucha i - jak się domyślam - niezgodność w podejściu do zwierzaka, to najgorsza możliwa mieszanka, która sprawia, że i Wy się czujecie zastraszeni, i pies. A będzie gorzej, jeśli te zachowania mu się utrwala. Koniecznie trzeba trochę odciąć pępowinę, nauczyć się psa traktować po psiemu, włożyć nieco więcej konsekwencji i spokoju w jego wychowanie, ale też wiele się nauczyć o tym jak pies myśli i jak widzi świat, jak się uczy. To naprawdę sporo wiedzy, nie do opisania w jednym wątku na forum.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Evodish... to jest śmieszne co ty piszesz... uczenie psa poprzez unikanie sytuacji które sprawiają problem i uczenie poprzez samo pozytywne, w wielu sytuacjach to się nie sprawdza z dużymi psami, kobsekwencja uczy a unikanie, proszenie i nagradzanie(często w złym momecie) kończy się tragicznie... kiedyś nie było mody na bechawiorystow, szkolenia i tresury, każdy pies jest inny i każdy ma inny powód. Z doświadczenia, byłam świadkiem pogryzienia trenera przez psa który był uczony metoda klikera i wymiany, przy wymianie pies złapał tresera za rękę i bardzo ja poranił bo nie chciał puścić, wiec w agresywnych sytuacjach jeśli masz zamiar mówić ze powinno się tego unikać niż sprostować czy prosić zamiast stanowczo zabrać i powiedzieć nie wolno to sam kiedyś będziesz w takiej sytuacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rzeczywiście, tak jak zostało już napisane, psa powinno wychowywać się już od małego. Zgadzamy się z ojeja, by w tej sytuacji skorzyatać z pomocy trenera, który pomógłby ukierunkować szkolenie pieska. Z racji tego, że złym prwadzonym szkoleniem można pogorszyć sytuację. Zachęcamy również do przeczytania tego artykułu, który pomoże Wam w konkretnych sytuacjach zareagować na warczenie psa: https://www.psy.pl/wrrr-czyli-dyskusja-po-psiemu/

Proszę pamiętać, że nie należy psa karcić, ponieważ przyniesie to odwrotny skutek od zamierzonego. Natomiast jeżeli koniecznie chcecie jeszcze wstrzymać się z trenerem, to polecamy do zapoznania się z radami szkoleniowymi: https://www.psy.pl/5-zlotych-rad-szkoleniowych-dla-wlascicieli-psow/

Powodzenia z Lordem :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

śmieszne jest to, co ty Omciu piszesz. Nie czytasz ze zrozumieniem tego co napisał Evodish. Opisał/napisał jak należy postępowac w sytuacji którą mniej więcej opisała Kasia. Pewne zachowania można wyeliminować własnie poprzez unikanie konfliktów, sytuacji w których pies warczy. Poprzez naprowadzanie, zmianę rytuałów można mu "pokazać" że to zachowanie które on prezentuje jest złe.

Dnia 3.09.2017 o 23:22, Omciu napisał:

Ja mam Dobermana i z doświadczenia powiem

 

Dnia 5.09.2017 o 00:27, Omciu napisał:

Z doświadczenia nie poszła bym

 

13 godzin temu, Omciu napisał:

Z doświadczenia, byłam

Tak dużo piszesz o swoim doświadczeniu, skoro jesteś doświadczona, to może sama coś zaproponujesz/podpowiesz. A nie tylko żebyś nie poszła, czy nie wydała pieniędzy. W przeciwieństwie do Evodish twoje doświadczenie jest malutkie, żeby nie powiedziec znikome-żadne. Nawet ja, majaca doświadczenie, i pracujaca na co dzień z różnymi psami, agresywnymi i po przejściach, chylę głęboko głowę przed nim

 

13 godzin temu, Omciu napisał:

kiedyś nie było mody na bechawiorystow, szkolenia i tresury,

tak nie było mody na behawiorystów, bo tych nie było. Ale treserzy i szkolenia psów były.

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 14.09.2017 at 9:36 AM, Omciu said:

Evodish... to jest śmieszne co ty piszesz... uczenie psa poprzez unikanie sytuacji które sprawiają problem i uczenie poprzez samo pozytywne, w wielu sytuacjach to się nie sprawdza z dużymi psami, kobsekwencja uczy a unikanie, proszenie i nagradzanie(często w złym momecie) kończy się tragicznie...

Może Cię to śmieszyć - ale fakty są niezaprzeczalne, a teoria uczenia się na razie niepodważona. I jasno wskazuje na to, że zachowania nagradzane będą się powtarzać, a karane lub niepowtarzane -zanikać.
Jeśli zatem mamy sytuację, w której założycielka tematu nie tylko boi się psa, ale też regularnie "przegrywa" w konfrontacji z nim, to każda sytuacja konfliktowa kończy się "wygraną" psa, a więc utrwala w nim przekonanie że człowieka można i należy terroryzować aby osiągnąć cel. Rozwiązanie proponowane przez Ciebie może odnieść skutek u osób, które się psa nie boją i są w stanie zwyciężyć go fizycznie (choć i wtedy bym to odradzał, ale o tym za chwilę). Tutaj mamy do czynienia z sytuacją wręcz odwrotną, i takie rady jak Twoja nie tylko nie pomogą, ale wręcz utrwalą zachowanie psa, bo on i tak osiągnie swój cel. 
Co więcej - na razie zwierzak raczej próbuje się z tymi ludźmi dogadać, wysyła sygnały ostrzegawcze. Jeśli one będą dalej ignorowane - to zacznie używać mocniejszych argumentów.

 

Czemu odradzam Twoje metody w każdym przypadku? Bo wymagają dużej wiedzy i wyczucia, których nie ma osoba niezwiązana zawodowo z psami. I wtedy szanse na sukces są trudne do oszacowania, a ryzyko porażki - a w konsekwencji dalszego pogarszania sytuacji - wysokie. Nie wiem też, czy sugerowałeś raczej flooding, który jeszcze jestem w stanie zaakceptować, czy zwykłe deptanie psa i pokazywanie mu jego miejsca. Jeśli to drugie, to zachęcam do przyjrzenia się temu tematowi, bo już dość dobrze opisano niebezpieczeństwa które takie podejście za sobą niesie (zwiększenie poziomu permanentnego stresu u psa, niszczenie relacji, budowanie posłuszeństwa na strachu zamiast na autorytecie i związane z tym ryzyko nieposłuszeństwa przy braku "bata" nad psem itd. itp.)

Quote

 nie było mody na bechawiorystow, szkolenia i tresury, każdy pies jest inny i każdy ma inny powód

Nie bardzo wiem, co to ma do rzeczy? Kiedyś nie było też mody na toalety w mieszkaniu i mycie się codziennie, za to modne było upuszczanie krwi jako leczenie dosłownie każdej choroby, więc nie opierałbym się chyba na modzie jako na wyznaczniku tego co korzystne lub niekorzystne.

To, że każdy pies jest inny i każde zachowanie może mieć inny kompleks przyczyn - to oczywiste. Po to właśnie są behawioryści i trenerzy - by doświadczenie i wiedzę wykorzystać w celu szybszego opracowania problemu i jego rozwiązania.

Quote

 Z doświadczenia, byłam świadkiem pogryzienia trenera przez psa który był uczony metoda klikera i wymiany

Zdaje się, że dalece przewyższam Cię doświadczeniem, nie rzucałbym więc takimi argumentami bo ani przypadki znane mi, ani Tobie, niczego nie dowodzą. Liczą się fakty, dane i statystyki prowadzone rzetelnie na dużej grupie psów. A te wyraźnie dowodzą, że stawanie w konfrontacji z psem, które proponujesz, znacząco ZWIĘKSZA ryzyko pogryzienia  przez psa (możesz zajrzeć np. do badania "Factors associated with aggressive responses in pet dogs" wykonanego przez Yuying Hsu), w przeciwieństwie do szkolenia pozytywnego.
Naturalnie pogryzienia w szkoleniu pozytywnym też się zdarzają, bo wszędzie da się popełnić błąd. Różnica jest taka, że przy szkoleniu opartym na pozytywnym wzmocnieniu o błąd trudniej, bo nie stawia się psa w stresującej sytuacji, nie przyciska go do muru i nie trzeba mieć ani odwagi, ani siły by wykonać odpowiednie ćwiczenia.  Mimo to, jak wspomnialem wcześniej - jednostkowe przypadki nie dowodzą Twojej tezy, a badania jej przeczą.

Quote

 wiec w agresywnych sytuacjach jeśli masz zamiar mówić ze powinno się tego unikać niż sprostować czy prosić zamiast stanowczo zabrać i powiedzieć nie wolno to sam kiedyś będziesz w takiej sytuacji

Ależ ja nigdzie nie napisałem, że nie należy zachowania - jak to ująłeś - "prostować". Wręcz przeciwnie, dość wyraźnie zaznaczyłem potrzebę rehabilitacji. Pod okiem dobrego trenera lub behawiorysty, żeby zapewnić tym ludziom i psu bezpieczeństwo.  To, co mogę poradzić przez internet, nie widząc psa ani właścicieli, wypisałem wyżej - są to ćwiczenia obarczone minimalnym ryzykiem ugryzienia, i niewielką szansą na błąd, a także asekuracyjne - w razie błędu zachowanie psa może się co najwyżej nie poprawić, ale się nie pogorszy. To po prostu bezpieczne.

A za życzenie znalezienia się w takiej sytuacji bardzo dziękuję - rzeczywiście lubię rehabilitować psy z agresją w obronie zasobów, jeśli faktycznie trafi mi się więcej takich klientów to nie będę narzekał :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, zgadzam się z wieloma argumentami, i uważam ze agresja budzi agresje, ale agresja i konsekwencja to zupełnie różne zachowania. 

Nie mam ochoty tutaj się kłócić czy chwalić kto ma jakie doswiadczenie, możesz sobie mieć większe i mi to nie przeszkadza, każdy radzi co wie i jak robi wiec proszę na mnie nie najeżdżać bo mam inne podejście i metody które działają ( w moim przypadku zawsze) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 16.09.2017 at 2:06 AM, Omciu said:

każdy radzi co wie i jak robi wiec proszę na mnie nie najeżdżać bo mam inne podejście i metody które działają ( w moim przypadku zawsze) 

Jeśli dobrze zrozumiałem, proponujesz właścicielce stanowcze odebranie psu przedmiotu, którego ten broni. W takim wypadku zgadzam się - w niektórych przypadkach, z niektórymi psami, taka metoda rzeczywiście się sprawdzi. Jeśli nie wychowawczo, to chociaż opresyjnie zmusi psa do zaprzestania gróźb.
Nie bierzesz jednak pod uwagę kilku rzeczy. Po pierwsze właścicielka opisywanego tu wyżła boi się swojego psa - nie odbierze mu tego przedmiotu stanowczo bo obawia się ugryzienia, a jeśli w ogóle spróbuje to zrobić, to lękliwie i pełna niepokoju. Wszyscy dobrze wiemy jak zwierzęta reagują na próbę nerwowego czy niepewnego odebrania im przedmiotu, którego bronią. Nie chciałbym też myśleć o tym, co pies - nauczony tego typu działaniami, że o swoje się walczy bo inaczej zostanie to odebrane siłą - zrobi w przypadku gdy przedmiot broniony spróbuje mu odebrać np. dziecko.
Po drugie - opisywany tutaj problem nie jest wyodrębniony - to jest jeden z objawów głębszego zaburzenia, jakim są nieprawidłowe relacje między psem a właścicielami - jego nieumiejętne rozpieszczanie, zaburzony kontakt, brak zaufania z obu stron. Zmuszenie go do oddawania przedmiotów tylko utwierdzi psa w przekonaniu, że właściciel jest niestabilny, nie rozumie psich sygnałów (takich jak warczenie) i należy go traktować jak konkurenta do zasobów. Bez odpowiednio zbudowanego autorytetu i szacunku sama nauka, którą proponujesz, nic nie da - to trzeba opracować na wielu płaszczyznach, i jest to proces zbyt złożony, żeby opisywać go na forum, tym bardziej, że wiąże się z niebezpieczeństwem popełnienia błędu który jeszcze sytuację pogorszy.

Nie chodzi więc o to, że Cię potępiam czy nie zgadzam się z Twoimi metodami - one czasem zadziałają, choć istnieją lepsze. Uważam jednak, że proponowanie konfrontacji osobie, która boi się własnego psa, w sytuacji, której prawdopodobnie przyczyną zachowania jest właśnie nieumiejętne/niekonsekwentne konfrontowanie się z psem wcześniej, u psa, który już teraz nie ufa człowiekowi i każdy dzień utwierdza go w przekonaniu że człowiek jest stroną atakującą i trzeba się bronić..jest prostą drogą do pogłębienia problemów. I że nie powinno się "naprawiać" tak kompleksowych problemów przez forum internetowe. Ty opierasz się na własnym doświadczeniu - ja to mówię z punktu widzenia osoby, która leczyła już naprawdę kilkadziesiąt rodzin które musiały się zmagać z problemami utrwalonymi lub wywołanymi przez nieumiejętne stosowanie metod które polecasz. 
Właśnie dlatego sugerujemy tu kontakt z kimś, kto posiada odpowiednią wiedzę i umiejętności by poprowadzić tych ludzi. Wytłumaczyć jak wypracować sobie w psich oczach autorytet bez konieczności stawiania go pod ścianą jak to proponujesz, jak nauczyć go oddawania przedmiotów bez przymusu i bez przekupstwa, jak poprawić ich relacje. Sami tego nie zrobią moim zdaniem, a jest duża szansa, że jeszcze zawalą to, co jest obecnie bo dojdzie do eskalacji kłopotów

Natomiast tak ogólnie o metodzie, którą proponujesz - uważam zwyczajnie, że istnieją lepsze. Nie widzę potrzeby udowadniania psu, że mam prawo odebrać mu ważny dla niego przedmiot, bo stawia mnie to w roli konkurenta, atakującego. A ja wolę, by pies sam z siebie, z radością mi ten przedmiot oddał, z własnej woli, bo tak pojmuję dobrze zbudowany autorytet. Pamiętaj, że w psim stadzie hierarchia budowana jest od dołu  - to nie silniejszy osobnik podporządkowuje sobie słabszych, tylko słabsze osobniki z własnej woli podporządkowują się silniejszemu. Nie widzę przeciwwskazań, by zastosować ten sam podział również w mieszanymi, psio-ludzkim "stadzie" :)

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja odnoszę wrażenie (ale mogę się mylić) że Omciu kieruje się filmami Milana. Wszak on cały czas powtarza że liczy się konsekwencja. Nie ważne jest jaki problem mają własciciele (na filmach z jego udziałem), ważne żeby ów proble mza wszelką cenę zniknął. Mimo tego że na co dzień mam do czynienia i pracuję z psami agresywnymi, po przejściach (zepsutymi przez właścicieli) nie udzieliła bym nigdy rady - nie znając i nie widząc psa - jak z nim postąpić (co najwyżej mogła bym jedynie, podobnie jak Evodish podpowiedzieć jakieś "lekkie" wyprowadzanie z problemu) Napisałam wyżej, że psa powinien zobaczyć dobry trener. 

Dnia 16.09.2017 o 02:06, Omciu napisał:

każdy radzi co wie i jak robi

tylko w całym tym poście oprócz odradzania kontaktu z trenerem, i podpowiedzi żeby konsekwentnie samemu "działać"  (w przeciwieństwie do Evodis który podał propozycje w jaki sposób zacząć/spróbować odwrócić to zachowanie), nie proponujesz niczego innego. Co zaś się tyczy konsekwencji - można jej wymagać od psa który jest nauczony pewnych zachowań, zna swoje miejsce w domu. W takim przypadku jak najbardziej należy być konsekwentnym i nie pozwolić psu na zmianę zasad "na swoje". Natomiast w tym przypadku konsekwencja się nie sprawdzi, a problemy z którymi zmaga się właścicielka mogą się wręcz jeszcze nasilić

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 15.09.2017 o 21:51, Evodish napisał:

...ale fakty są niezaprzeczalne, a teoria uczenia się na razie niepodważona. I jasno wskazuje na to, że zachowania nagradzane będą się powtarzać, a karane lub niepowtarzane -zanikać.

Zgadzam się w zupełności z przedstawioną opinią o szkoleniu pozytywnym psa, choć nie zawsze piękne teorie o wychowaniu sprawdzają się w praktyce (vide psychologia psa wg "Okiem psa" Johna Fishera).  Bo jak powiadali starożytni Rzymianie - plus usus sine doctrina, quam citra usum doctrina valet ( praktyka bez teorii cenniejsza, niż teoria bez praktyki). Nie zajmuję się szkoleniem cudzych psów, wystarcza mi wychowywanie własnych. A że całe życie mam psy i trochę żyję już na tym świecie, więc nieco tych teorii przewinęło się przez moją półkę z psią literaturą - od niegdysiejszego "przełamywania psa siłą", po obecne "pozytywne wzmacnianie". W tym kontekście opowiem o moim ostatnim doświadczeniu, gdy pod wpływem negatywnego bodźca zapomniałem o pozytywnym wzmacnianiu. Z dobrym skutkiem. Dla psa. ;)

Od pół roku mam nowego psa, który całe swoje życie - czyli 8 lat - przesiedział na wiejskim podwórku-kojcu 10x10 m, bez budy i bez prawa wstępu do domu. Ten pies nie umiał nic, dosłownie - nawet nie umiał jeść z miski. Gdzieś przez miesiąc karmiłem go z ręki, próbując powolutku nauczyć tę bidę kulturalnego jedzenia z miski. Służyła mi do tego kaszanka, w której miał upodobanie i dzięki której zresztą nauczył się wchodzić po schodach do domu. A jak już wszedł, to wyjść nie chciał - nawet na siku - tak mu się to nowe miejsce do życia spodobało. Ale wracając do miski - wrzucam parę plasterków kaszanki do miski, wołam pieska (40 kilo żywej wagi). Podchodzi z ociąganiem, je. Tak się tym zachwyciłem, że poleciałem do kuchni po nową porcję. Wracam, pies już kończy jedzenie, więc podchodzę z przodu, trzymając w otwartej dłoni plastry kaszanki. Szybko próbuję mu je wrzucić do miski, przy jego pysku. A ten mnie cap - wbija kieł nad nadgarstkiem. Jezu, ostatni raz ugryzł mnie pies kilkadziesiąt lat temu, gdy byłem dzieckiem i to z dziecięcej głupoty. Teraz nie było to nawet ugryzienie, ale typowe uderzenie zębami - "moje, nie rusz!". Wściekłem się - i to nie dlatego, że mnie ugryzł, ale że mnie nie ostrzegł i bez słowa mnie capnął (dopiero później zdałem sobie sprawę, że jednak wysłał wizualny sygnał, którego w pośpiechu nie dostrzegłem. No, ale sygnału audio nie było na pewno). Ryknąłem na dziada, bo krew trysnęła mi na dłoń. Ten odskoczył, a ja ruszyłem do niego, bo go w pierwszym odruchu walnąć po dupie drugą, nie ociekającą krwią ręką (w końcu ważę ponad dwa razy więcej i jestem trzy razy większy od suki syna). Zaczął uciekać dokoła stołu w jadalni. Zrobiliśmy dwie rundy i złość mi przeszła. Efekt mego impulsywnego zachowania: piesek je, podchodzę do miski bez słowa, piesek robi krok do tyłu, podnosi głowę i wesoło merda ogonkiem. Dokładam do miski, suki syn kontynuuje jedzenie. Aha, oczywiście teorię "pozytywnego wzmacniania psa broniącego miski" znam, ale tym razem raz a dobrze pozytywnie wzmocnił psa mój krzyk i reszta, choć niedokończona. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Silvery - akurat teorie dotyczące uczenia się pozostają niezmienne od naprawdę wielu lat, i raczej się nie zapowiada na zmianę :) Czy ktoś stosuje taką, czy inną filozofię szkolenia psa to już inna sprawa, i tu masz rację - zmienia się nasza wiedza o psach, zmieniają się też trendy w szkoleniu. 

Natomiast zwracam jedynie uwagę, że proponowanie tak ryzykownych technik, jak te które podsunął @Omciu nie znając ani psa, ani właścicieli, ani przyczyny zachowania ani jego skali, w przypadku w którym ci właściciele psa się obawiają jest po prostu nieodpowiedzialne, bo najprawdopodobniej doprowadzi do wypadku lub nawet eskalacji zachowania.  Jak wspomniał @ojeja - dla wielu osób kuszący jest szybki, spektakularny efekt, bez względu na ryzyko czy tzw. efekty uboczne które w długofalowych planach mogą naprawdę dramatycznie zepsuć psiaka, co się zresztą regularnie dzieje w przypadku psów szkolonych przez wspomnianego tutaj Milana. Dlatego uważam, że przez forum takich rad się dawać nie powinno. Być może ktoś, kto oceni psa na żywo również zaleci większe zdecydowanie wobec pupila, ale my - po krótkim jednokrotnym wpisie autorki - moim zdaniem nie powinniśmy tego robić. Dla jej bezpieczeństwa, bezpieczeństwa jej otoczenia i samego psa, który może zrobić się naprawdę groźny.

A tak a'propos Twojej anegdoty, @Silvery - może i dobrze, że złość Ci minęła i psa ostatecznie nie dogoniłeś. Pies goniony, przestraszony, potrafi się bronić bardzo zaciekle, i Twoje ręce mogłyby być w znacznie gorszym stanie niż były po tej przygodzie ;) 

To jest właśnie to, o czym mówię. Zareagowałeś akurat dokładnie na tyle, ile to było potrzebne, w punkt. Gdybyś zareagował tylko minimalnie mocniej, pies zacząłby się bać Ciebie lub miski, albo karmienia. Tylko ciutkę, odrobinę słabiej lub krócej- i miałbyś psa zaciekle tej miski broniącego. Szczęśliwie, może dzięki doświadczeniu, może dzięki wyczuciu, zareagowałeś w punkt, dokładnie jak było trzeba i się udało. Ale to jest naprawdę trudne, a dla osoby bez stosownego doświadczenia, wyczucia albo jakiegoś takiego daru do psów (a żadnej z tych cech nie ma autorka tematu, skoro sobie nie radzi) niemal niemożliwe. Za to ryzyko jest olbrzymie.  Większość osób nie potrafi nawet nagrodzić psa z odpowiednim natężeniem i w odpowiednim momencie, a co dopiero go karać w punkt. Czasem się udaje, na ogół nie, i później trzeba odkręcać naprawdę poważne sytuacje. Dlatego przez forum poleca się metody bezpieczniejsze, łatwiejsze do zastosowania, z dużo, dużo większym marginesem błędu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 19.09.2017 o 09:46, Evodish napisał:

akurat teorie dotyczące uczenia się pozostają niezmienne od naprawdę wielu lat, i raczej się nie zapowiada na zmianę :)

 

Teorie uczenia się i nauczania może nie zmieniają się, jeśli za "wiele lat" przyjmiemy lat kilka, czy kilkanaście. I to zarówno jeśli chodzi o uczenie ludzi, jak i psów. Jeśli natomiast wchodzi w grę lat kilkadziesiąt, czy kilkaset, to zmiany w tym zakresie są uderzające, nomen omen: u ludzi - od fizycznego karania wychowanka za każdy błąd pasem, albo kijem, po "wychowanie bezstresowe", u psów - od bicza i pałki (vide modelowy Biały Kieł), po "pozytywne wzmacnianie". To tak gwoli tej niezmienności pedagogicznej.  Natomiast nauka o percepcji świata przez psa, uczenia się, dopiero dynamicznie się rozwija, co przekłada się na tworzenie kierunku behawiorystyka zwierząt na wielu uczelniach.

Wracając na grunt praktycznego życia z psami, porady o wysokim poziomie abstrakcji, oparte o średnią statystyczną zachowań psów w określonej sytuacji - jak to czyni na przykład Zofia Mrzewińska - może i dobrze się czyta, ale z ich praktycznym zastosowaniem do konkretnego modelu psa, bywa już różnie i często posiadacz futrzaka jest zawiedziony, że piękne recepty Mrzewińskiej nie działają akurat z jego czterołapym diabłem. Stąd wydaje mi się, że metoda pokazywania pracy z psem poprzez konkretne, żywe przykłady jednostkowe - przyjęta choćby przez osławionego "zaklinacza psów" - dla przeciętnego obsługiwacza psa jest zdecydowanie lepsza. Widać bowiem na żywym przykładzie, jaki piesek był, a jaki jest po zastosowaniu Millanowych zaklęć (samych zaklęć i prawdopodobnych ustawek nie oceniam, chodzi o metodę prezentacji porady). Gdyby zatem i na tym podwórku osoby chwalące się pracą pedagogiczną z cudzymi psami, opisały od czasu do czasu swój konkretny psi przypadek przystający do tematu, byłoby miło. Bo ja lubię ogromnie czytać o psach. Żywych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

Media społecznościowe

Dodaj nas